JUŻ W KIOSKU

Kazimierzowskie i nałęczowskie historie

2022-08-13 15:00:00

Ocena:

3/5 | 1 głosów

Póki trwa lato, póty trzeba korzystać z okazji i podróżować. Najlepiej zaś odkrywać to co w zasięgu ręki, miłe, znane, ale wciąż zaskakujące. Tak jak Kazimierz Dolny nad Wisłą i Nałęczów.

Kazimierz to przede wszystkim romans, tam najłatwiej się zakochać i tam też najłatwiej o szczęście w miłości poprosić. Po kolei jednak. Zacznijmy jednak od początku.

Podobno istniała na świecie kobieta, którą Kazimierz Wielki kochał bardzo. O naszym wielkim królu jedno wiemy na pewno, był niezwykle czuły na kobiece wdzięki, kilka żon i nieprzebrane tłumy kochanek to nie w kij dmuchał, były kobiety na kilka nocy, były do prawego łoża, żadna podobno nie dorównywała tej jednej. Kim była? To Esterka - Żydówka, a miłość między tymi dwojgiem rozgrywać się miała w malowniczej scenerii Kazimierza nad Wisłą.

Powiada się, że dziewczyna była córką ubogiego krawca. Dzieci było tam tak dużo, jak pluskiew w krawieckim sienniku, a bieda aż piszczała. Do czasu, gdy na najstarszej córce, Esterce właśnie, spoczęło łaskawe królewskie oko. To była wielka miłość. Kruczowłosa dziewczyna zdobyła królewskie serce i ciało, powiła królowi bowiem dwóch synów (Niemira i Pełkę). Zabierał ją Kazimierz do zamku swojego na szczycie wzgórza, a w końcu wybudował dla niej zameczek w niedalekiej Bochotnicy. Dla niej i dla jej pobratymców nakazał wystawienie murowanej synagogi w Kazimierzu.

Podobno o zmroku, gdy mury skąpane w świetle księżyca zaczynają żyć własnym życiem, można ich zobaczyć, Kazimierza i Esterę. Gdy stary zegar z kazimierskiej dzwonnicy wygrywa rytm czasu, a z okolicznych ogrodów niosą się uwodzicielskie zapachy ziół, oni od wieków ślą sobie czułe wyznania.

Jesteście zakochani? Nie ma lepszego miejsca na składanie sobie deklaracji.

I na zapewnianie sobie szczęścia w miłości, ale też w łożnicy. Żeby w tym temacie Wam się wiodło należy udać się na kazimierski rynek i tam znaleźć psa. siedzi sobie ów Werniks (bo tak ma na imię) na murku i i czeka na tych, którzy zechcą go pogłaskać. Warto zwrócić uwagę na dwie części jego ciała, które się wyróżniają błyskiem - części najbardziej wygłaskane przez turystów. Psi nos głaszcze się na pieniądze, a tę drugą część na udane życie miłosne. która to cześć? Ano ta pod ogonem. Sami osądźcie, która z nich ma większe wzięcie.

Kazimierz Dolny nad Wisłą to także cmentarz żydowski - miejsce niezwykłe, tajemnicze. Cmentarz został zniszczony podczas II wojny światowej, kazimierscy Żydzi zostali zmuszeni przez niemieckich okupantów do wyrywania zabytkowych macew a następnie wybrukowania nimi terenów wokół Klasztoru oo. Reformatorów, w którym podczas wojny mieściło się więzienie i siedziba Gestapo. Część macew ocalała dzięki Antoniemu Michalakowi, który przekonał Niemców, że położenie macew awersem do ziemi zaoszczędzi im sporo czasu i przyśpieszy akcję likwidacji cmentarzy żydowskich okolicy Kazimierza.

Z odzyskanych macew zbudowano pomnik wzorowany na jerozolimskiej ścianie płaczu. Kazimierska ściana płaczu pęka po środku, a samo pękniecie symbolizować ma los polskich i kazimierskich Żydów. Zgodnie z obowiązującym na cmentarzach żydowskich podziałem po lewej stronie pęknięcia umieszczono nagrobki kobiet, zaś po prawej nagrobki mężczyzn.

Warto sobie zrobić spacer do wąwozu Korzeniowy Dół. To, co najbardziej tu niezwykłe to te korzenie właśnie, które szczelnie oplatają znajdującą się za nim ścianę lessowej gleby.

A kiedy już skończycie zachwycać się Kazimierzem wpadnijcie z wizytą do Nałęczowa i przysiądźcie na ławeczce w Bolesławem Prusem. autor "Lalki", "Faraona" i mojej ukochanej "Placówki" tak lubił Nałęczów przez dwadzieścia dziewięć sezonów wracał tutaj, by leczyć się z agorafobii. Co roku przez dwa miesiące zamieszkiwał w którejś z willi i spacerował po Parku Zdrojowym tudzież po nałęczowskich uliczkach. Mówi się, ze celowo gubił cukierki, by dzieciom tu mieszkającym lub leczącym się sprawić trochę radości, podobno był przez najmłodszych uwielbiany.

Bolesławowi Prusowi zawdzięczamy Wyspę Miłości i źródełko "Miłość" na stawie zdrojowym. Stefan Żeromski podejrzewał go o romans z damą, z którą Prus spacerował wokół stawu. Pisał o tym w swoich Dziennikach z 1890 roku tak:

- Spotkałem Prusa asystującego jakiejś damie (...) Stawia nogi z wysoka, jak wielbłąd, jak wór żyta na wadze dziesiętnej. Niezwykły, tajemniczy człowiek. Wspomniawszy "Lalkę" trudno wierzyć, że szara ta człowieczyna napisać zdołała takie arcydzieło - nie wydaje się, żeby Żeromski szczególną sympatią Prusa darzył, być może z wzajemnością.

Źródełko i sama wyspa mogły pomóc i naszemu Stefanowi Żeromskiemu, który właśnie w Nałęczowie poznał swoją przyszłą żonę Oktawię. Na początku wielce szczęśliwi byli... szczególnie nasz pisarz.

Podobno woda ze źródła "Miłość" uczucia przysparza, sprawdźcie czy Nałęczów serca leczy czy... skrada.

 

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Majdanek - wciąż niezagojona rana

2022-09-30

Majdanek - wciąż niezagojona rana

I nie tylko w kontekście tych, którzy przeżyli to piekło, ale i każdego z nas. Bo nawet jeśli ich zabraknie, to jesteśmy jeszcze my - zobowiązani do tego, by pamiętać. 
Lalki, laleczki, lalunie...

2022-07-29

Lalki, laleczki, lalunie...

I w dodatku wcale nie jestem pewna, czy tylko dla najmłodszych. Sama świetnie się tam bawiłam, lalkami zachwyciłam i polecam gorąco.
Szlakiem Orlich Gniazd

2022-06-25

Szlakiem Orlich Gniazd

Będziemy tu wracać i miejsca te polecać przede wszystkim dlatego, że to perełki widokowe. Oko nasycić tu można pyszną zielenią i strzelistymi skałami, a duszę historiami królewskimi i legendami, które tak lubimy. 
Na mazurskiej ziemi

2022-06-19

Na mazurskiej ziemi

Mazury - tereny pełne rozsianych po lasach fortyfikacji, świętych historii i legend, a także niesamowitej przyrody. Kto jeszcze nie ma planów na wakacje może się zainspirować.
Baby na czarciej Babiej Górze

2022-05-15

Baby na czarciej Babiej Górze

Babia Góra to szczyt czarownic.
Zagubieni w czasoprzestrzeni

2022-05-14

Zagubieni w czasoprzestrzeni

Po jednej stronie Zamek Dunajec, po drugiej czorsztyńska warownia. Przed wielu laty to właśnie tu spotykali się królowie polscy i węgierscy, by rozstrzygać sporne tematy. Czorsztyn czyli stercząca skała i nie ma w tym grama przesady. Zresztą, kto był ten wie, kto nie był, niechaj tam dotrze. Spróbuję zachęcić.
Skarby, inkaska księżniczka czyli co drzemie w Zamku Dunajec

2022-05-13

Skarby, inkaska księżniczka czyli co drzemie w Zamku Dunajec

Malutka wieś u stóp pienińskich szczytów, przez wieki w rękach węgierskich możnowładców, przez lata  jej losy były nierozerwalnie złączone z rodami panującymi na zamku. Jej łąki i drogi poza Berzewiczymi końmi przemierzali członkowie rodzin Drugethów, Zapolyów, Łaskich, Joanellich, Horváthów, Salamonów. Dziś Niedzica, bo o niej mowa, Zamkiem Dunajec stoi.
O Zamoyskim, co Pińczów z Zamościem połączy

2021-11-08

O Zamoyskim, co Pińczów z Zamościem połączy

Dziś wracamy w lubelskie. Piękne, magiczne, zaczarowane, kuszące spokojnymi nocami na Roztoczu, ale też tętniącymi życiem dużymi miastami. Na początek jedno z nich, rodowe włości Zamoyskich... renesansowe Miasto Idealne.
Boruta z tumskiej kolegiaty

2021-11-14

Boruta z tumskiej kolegiaty

Stoi wśród pól, łany zbóż falują poruszane niewidzialną ręką, powietrze leciutko drga. Nie wiem sama czy od pradawnej magii, której tu nie brak, czy to po prostu pełnia lata.
Tajemnice Orlego Gniazda

2021-11-13

Tajemnice Orlego Gniazda

Pamiętam Zamek w Ogrodzieńcu sprzed trzech lat. Biegając po tych wszystkich schodach pomyślałam sobie, że jakby mi przyszło w tych wszystkich sukniach i halkach uciekać przed jakimś najeźdźcą, to chyba szatę bym rozdarła i zakrzyknęła: bierz, co chcesz, jeno biegać nie każ!