JUŻ W KIOSKU

O Władku Wagnerze w rozmowie z kapitanem Andrzejem Piotrowskim

2022-09-27 17:00:00

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Moja przygoda z Władkiem Wagnerem wciąż trwa i wyprowadza mnie na szerokie wody. To właśnie dzięki artykułom mojego autorstwa, które ukazują się na łamach gazety, dostałam możliwość rozmowy z kolejnym niezwykłym człowiekiem. Też żeglarzem związanym z postacią Wagnera. 

fot. Morskie Muzeum Narodowe w Gdyni 

Kapitan Andrzej Piotrowski, bo o nim mowa, to człowiek, który 24 lipca wpłynął do gdyńskiej mariny, symbolicznie kończąc przerwany rejs Władysława Wagnera. Wszyscy pamiętamy, że Władek do Gdyni nie dopłynął, przeszkodził mu w tym wybuch II wojny światowej. Inicjatywa kapitana Piotrowskiego upamiętnia 90-lecie rozpoczęcia przez Wagnera jego niezwykłej wyprawy. wpisuje się też piękną kartą w trzydziestą rocznice śmierci. Andrzej Piotrowski na jachcie "Kpt. Wagner II" zakończył swój rejs Great Yarmouth w gdyńskim basenie żeglarskim im. generała Mariusza Zaruskiego.

- W 1992 roku obiecałem Władkowi, że jego rejs zostanie ukończony i tak się właśnie stało - mówił kapitan Piotrowski w rozmowie z Gazetą.

Miał on okazję poznać Władysława Wagnera, w jego ręce trafiło także wiele pamiątek po sławnym żeglarzu. Ich zeskanowane kopie oraz zdjęcia przekazał Narodowemu Muzeum Morskiemu w Gdyni, gdzie można je już oglądać. 

Od lat kapitan Piotrowski pielęgnuje pamięć o Władysławie Wagnerze, po jego śmierci zaangażował się w upamiętnianie jego dokonań. to on zainicjował  odsłonięcie tablicy na wyspie Tortola w archipelagu Brytyjskich Wysp Dziewiczych, gdzie żeglarz osiadł po II wojnie światowej. Już w czasie spotkań z Władkiem obiecał mu, że rejs będzie dokończony i nie spoczął póki nie zostało to wykonane. 

- W pierwszej wersji za sterami miał stanąć Michael Wagner, syn kapitana Wagnera. Niestety jego śmierć w 2015 roku pokrzyżowała te plany. Postanowiłem więc sam pokierować i dokończyć tę niezwykłą morską przygodę. - opowiada Andrzej Piotrowski.

I tak się też stało. 14 czerwca tego roku na jachcie „Kpt. Wagner II” Andrzej Piotrowski wyruszył samotnie z Azorów do Gdyni, 9 lipca żeglarz wpłynął do Great Yarmouth, a po trzech dniach skierował w stronę Gdyni. 

W Polsce Andrzej Piotrowski spędzi kilka dni, podczas których będzie przypominał o rejsie Wagnera. W poniedziałek żeglarz pojedzie do Narodowego Muzeum Morskiego w Gdańsku, któremu przekaże zeskanowane dokumenty i zdjęcia ze zbiorów pierwszego Polaka, który jachtem opłynął świat. Następnie wróci do USA, a „Kpt. Wagner II” zostanie w Gdyni.

– Będę kończył książkę o Władysławie Wagnerze i moim z nim spotkaniach – tłumaczy żeglarz. – Napisałem już 90 procent. Ostatni rozdział będzie poświęcony temu rejsowi. Zamieszczę tam dokumenty i zdjęcia, które nie były jeszcze nigdy publikowane.

W przyszłym roku Piotrowski wróci do Polski. Planuje na „Kpt. Wagnerze II” wpłynąć przekopem na Zalew Wiślany jako pierwszy jacht pod amerykańską banderą. Pozwoliłam sobie zatem zaprosić kapitana do Starachowic - może już będziemy mieć skwer, pasaż czy też ulicę Władysława Wagnera. Co na to bohater tego tekstu? Nie wykluczył wizyty, co mnie bardzo cieszy. 

Jak się zaczęła historia Andrzeja Piotrowskiego z Władysławem Wagnerem? Posłuchajcie...

- Był rok 1989 kiedy, razem z innym żeglarzem, Jerzym Knabe wpadliśmy na pomysł pierwszego zlotu polonii żeglarskiej. Padła data, miał to być lipiec 1991 roku. Powstał wtedy pomysł, żeby wziął w tym udział Władysław Wagner. To zadawało się być po prostu oczywiste.  Skądś dostałem adres Władka, z którego wynikało, że mieszkał wówczas na Florydzie i tym samym postanowiłem go odwiedzić. Był rok 1990, gdy zapukałem do drzwi małego domku.  Natknąłem się na bardzo ostrożnego człowieka, to pierwsze spotkanie było takim badaniem się nawzajem. Proszę pamiętać - mówi kapitan Piotrowski - że Władka odwiedzali różni ludzie i przybywali tam w różnych celach, różne rzeczy Władkowi obiecując, a chodziło raczej o ugranie czegoś dla siebie. dla mnie to było ogromne wydarzenie, Władysława Wagnera znałem tylko ze zdjęć, więc cieszyłem się, że mam przed sobą prawdziwą legendę. W obecności jego żony - Mabel - przedstawiłem pomysł tego pierwszego zlotu polonijnego i zaproponowałem. Niestety nie było szans, by płynął z nami na "Zjawie III", wykluczał to stan jego zdrowia. Władysław Wagner miał wówczas 80 lat, był już wtedy po wylewie, miał sparaliżowaną prawą stronę ciała. Mimo to widziałem, że ta myśl sprawia mu dużo radości. Druga przeszkoda była taka, że "Zjawa III" była w prywatnych rękach jakichś ludzi z Anglii do których ciężko było dotrzeć. Tym zajmował się Jurek Knabe z Londynu. Władysław bardzo kibicował temu zlotowi, ale w listach, które wymienialiśmy, ostrzegał, żebyśmy uważali, bo możemy stać się łupem komunistycznych aparatczyków. Bardzo był uczulony na tę bandę. - opowiada Andrzej Piotrowski

Czy zlot się odbył? Oczywiście. 

Pod nazwą World Polonia Sailing Jamboree Poland 1991. Na zlot przybyło 26 jachtów polonijnych z USA, Kanady, Wielkiej Brytanii, Niemiec, Szwecji, Danii, Finlandii. Flotyllę jachtów polonijnych wprowadzał do basenu im. Mariusza Zaruskiego jacht "Solidarity" kapitana Andrzeja Piotrowskiego. Pokonał 6 tysięcy mil morskich, z Chicago do polskiego portu płynął pod spinakerem ze stylizowanym białym orłem w koronie. 

- Zdałem potem Władkowi Wagnerowi calutką relację z tego wydarzenia, ale on już sporo wiedział, w końcu w Gdyni mieszkał jeszcze wtedy jego brat Jan Wagner. Te nasze spotkania to była jedna wielka opowieść o życiu Wagnera i trudności, na które w całym swym życiu napotykał. Mówimy przecież o pobycie na Dziewiczych Wyspach Brytyjskich, gdzie Władek wybuduje dom dla siebie i rodziny - bo już wtedy jest żonaty z Mabel - a także stocznię jachtową, budynek z restauracją i pokojami dla gości. Kolejnym jego planem było wybudowanie na wyspie lotniska, ale ta inwestycja nie obyła się już bez pewnych zgrzytów, działania polskiego żeglarza się nie spodobały, pojawiły się donosy no i ludzka zawiść.  W końcu Wagnerowie przenoszą się do Portoryko, tam znów stocznia i obsługa jednostek marynarki wojennej USA i tu niestety mu się noga potknęła. Kolejny raz na drodze stanęła zawiść konkurentów, donos do Pentagonu, do komisji marynarki wojennej. Po tej sytuacji Władek się załamał i mocno podupadł na zdrowiu. Zbiegło się to z otrzymaniem przez Władka i Mabel zielonych kart, jego zona wyrusza na Florydę i w Winter Park kupuje dom. Władysław natomiast z synem, na pokładzie "Rubikona" z odnalezionym w międzyczasie bratem - Marianem - 22 listopada 1948 - roku wyruszają w kolejny, daleki rejs. - streszcza historię kpt. Piotrowski. 

 

Jesteście ciekawi dalszego ciągu?

Jeśli tak, to zapraszam na pierwszy po długiej przerwie Wieczór Starachowicki, który odbędzie się w październiku. Bardzo mi zależało, żeby wrócić do tradycji wieczorów - organizowanych przez Towarzystwo Przyjaciół Starachowic - a jeszcze bardziej zależało mi na tym, żeby pierwszy poświęcony był Władysławowi Wagnerowi. Udało się, prezes TPS- u wyraził zgodę. 

Szczegóły pojawią się wkrótce, ale razem z Adamem Brzezińskim - prezesem TPS, Małgosią Zatorską - prezeską Starachowickiego Towarzystwa Fotograficznego oraz Jolą Sopińską - dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej serdecznie Was wszystkim zapraszam do udziału w tym wydarzeniu. 

Będę miała w nim swój udział także w kwestii dokończenia powyższej historii, czego nie mogę się odczekać. 

Kapitan Andrzej Piotrowski to polski i polonijny żeglarz, dziennikarz, współpracownik i korespondent magazynów żeglarskich „Rejs” i „H2O”, a także „Dziennika Związkowego” i miesięcznika „Polonia” w Chicago. Ze Stanami Zjednoczonymi związany na stałe od roku 1977. W roku 1986 zakupił w Niemczech jacht żaglowy, który nazwał „Solidarity” i przeżeglował nim trasę z Grossenbrode nad Bałtykiem i przez Morze Północne-Kanał Angielski-Atlantyk-Morze Karaibskie - Atlantyk-rzekę Hudson-Wielkie Jeziora dotarł do Chicago (9260 Mm), gdzie mieszka do dzisiaj.

W latach 1988-1996 na swoim jachcie „Solidarity” 8 razy brał udział w regatach Chicago - Mackinac Race. W 1989 r. uczestniczył w regatach samotnych żeglarzy zajmując trzecie miejsce w swojej klasie. W roku 1991 był jednym z organizatorów i uczestników (na jachcie „Solidarity”) w I zlocie żeglarzy polonijnych. Rejs prowadził z Chicago przez Wielkie Jeziora-rzekę Hudson-Atlantyk-Azory-Kanał Angielski-Morze Północne-Bałtyk do Gdyni (5870 Mm).

Kpt. Piotrowski jest Członkiem Bractwa Wybrzeża – Mesy Kaprów Polskich #69, Towarzystwa Samotnych Żeglarzy Wielkich Jezior – Great Lakes Singlehanded Society, Michigan – USA oraz Karaibskiej Republiki Żeglarskiej.

Główne osiągnięcia żeglarskie to 14-krotne przepłynięcie Atlantyku na jachtach żaglowych, przepłynięcie ponad 5000 mm samotnie, czterokrotne pokonanie rzeki Missisipi w rejsach jesienno-zimowych, 11-krotny udział w regatach Chicago - Mackinac Race. 

 

/Aneta Marciniak/

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Wagner i wojna

2023-01-23

Wagner i wojna

Wielkie plany, zacumowanie w polskim porcie i wojna, która staje na drodze zamknięcia rejsu. Napaść Niemiec na Polskę jest dla Wagnera wstrząsem tym bardziej, że w zaatakowanym kraju zostawił rodzinę. Było to dla niego bardzo trudne, wie o tym ktoś, kto jest związany z rodziną Wagnera - oddajmy głos Zbyszkowi Porajoskiemu. 

2023-01-19

"Popeye" czyli krążymy wokół Wagnera

Nie mogę się zdecydować, czy już czas zakończyć ten czytelniczy rejs z Wagnerem, czy też pozwolić podryfować swoim myślom wokół Władka. I tak sobie myślę, że dopóki Państwo nie dzwonicie, że jesteście znudzeni, to pozwolę sobie jeszcze to i owo zamieścić. 
Bohater z kompasem

2022-12-25

Bohater z kompasem

Rejs wokół globu to ogromne wyzwanie. Szczególnie, jeśli mówimy o czasach, gdzie żeglarz nie ma do dyspozycji satelitarnej nawigacji, komputera pokładowego, super wytrzymałego jachtu. Niektórzy mówią, że mając dziś do dyspozycji jacht Władka nie wypłynęliby na jezioro, a co dopiero mówić o bezkresie mórz i oceanów. A zatem mówiąc Wagner, myślę bohater z kompasem... bo płynął przecież podług słońca i gwiazd.
Pomruki wojny - Wagner kontynuuje rejs

2022-10-13

Pomruki wojny - Wagner kontynuuje rejs

Ja wróciłam z urlopu, pan Zbyszek Porajoski wyszedł z choroby - to musiało skończyć się spotkaniem. Tym samym w moje ręce wpada tekst o podróży Władka Wagnera przez Morze Śródziemne. Oddaje głos panu Zbigniewowi Porajoskiego, bo to on dziś jest autorem.
Morskie wariacje Władka Wagnera

2022-09-23

Morskie wariacje Władka Wagnera

Morze zsyła szczęśliwe okazje tylko tym, którzy umieją chwycić je czujną dłonią i nieulękłym sercem - słowa Josepha Conrada zapisane w "Zwierciadle życia" to niejako opis życia Władysława Wagnera. Zapraszam na kolejne słów kilkanaście. Znów miałam wizytę pana Zbyszka Porajoskiego  i znów mam Wam coś do przekazania. A zatem...
Władysława Wagnera egipska przygoda

2022-07-31

Władysława Wagnera egipska przygoda

Ahoj. Tym razem za pióro chwycił sam pan Zbigniew Porajoski, a ja z przyjemnością oddaję mu stronę i głos. Zapraszam do lektury, dajcie się ponieść przygodzie.
Pierwsza miłość Władka Wagnera

2022-06-11

Pierwsza miłość Władka Wagnera

Śniłaś mi się niby ćma, niby Ofelia, samotna i nieprzytomna - w ogrodzie. Twarz twoja, niby szczupły nenufar, leżała wśród kręgów na wodzie... Nigdy te słowa nie padły między dwojgiem młodych ludzi, ale nie mogę się od nich odgonić gdy piszę ten tekst o miłości. Trudno. Niech staną się wstępem.
Starachowicka bandera na morzach i oceanach

2022-01-26

Starachowicka bandera na morzach i oceanach

Czy wiecie, że pierwszym Polakiem, który opłynął kulę ziemską na jachcie żaglowym był starachowiczanin? Kto wie, ten wie, ale na pewno jest gros osób, które czytają te słowa z niedowierzaniem. Odczarujmy zatem postać Władysława Wagnera, rozpoczyna się bowiem jego rok.