JUŻ W KIOSKU

Wagner i wojna

2023-01-23 17:00:00

Ocena:

5/5 | 1 głosów

Wielkie plany, zacumowanie w polskim porcie i wojna, która staje na drodze zamknięcia rejsu. Napaść Niemiec na Polskę jest dla Wagnera wstrząsem tym bardziej, że w zaatakowanym kraju zostawił rodzinę. Było to dla niego bardzo trudne, wie o tym ktoś, kto jest związany z rodziną Wagnera - oddajmy głos Zbyszkowi Porajoskiemu. 

Władysław Wagner nie wyobrażał sobie, że nie dotrze do ojczyzny, dlatego też zwrócił się do polskiego konsulatu w Anglii o przygotowanie jego przejazdu do Polski przez kraje wojennie neutralne. Był gotowy do walki z niemieckim okupantem. 

- Dookoła świata. Bohaterskie trio przybywa do Gorleston. Młody Polak chce wracać do ojczyzny i walczyć - pisze reporter "Mercurego". - Pragnie wstąpić do dzielnej armii tak walecznie stawiającej opór przytłaczającej sile niemieckich najeźdźców. Ten opalony na brąz 26 - letni Polak to Władysław Wagner z Gdyni, portu "polskiego korytarza".

Powrót do kraju okazał się jednak niemożliwy, a "Zjawa III"  została zarekwirowana przez wojsko na czas wojny, była wykorzystywana do przewożenia balonów zaporowych, stosowanych w celu utrudnienia działań lotnictwa niemieckiego. 

Władek namawiany jest przez konsula dr. Poznańskiego jak również dr. Michała Grażyńskiego do napisania książki o dziejach "Zjawy".  Dr. Michał Grażyński, przedwojenny wojewoda, śląski i naczelnik Związku Harcerstwa Polskiego przebywał wówczas w Paryżu. 

- Na małym jachcie opłynąłeś - Druhu Wagnerze - całą kulę ziemską. Zawijałeś pod polską banderą do portów i małych przystani, patrzyłeś szeroko otwartymi oczami na ludzi wszystkich ras, wchłaniając w siebie niewysłowione piękno przyrody, rozeznając się w duszach ludzkich.  W rozważaniach próbowałeś uchwycić istotny wątek i sens bytu. Przeżyłeś - żeglarzu dalekich mórz i oceanów - wiele szczęśliwych i pięknych chwil, to znowu niebezpiecznych i groźnych. Wiejący nocą wiatr od lądu niósł Ci miły, namiętnością przesycony zapach, a tonące w poświacie księżycowej wody koralowych atolów lub szalejące bujną roślinnością i gwarem ludzkim wyspy wód południowych olśniewały Cię pięknem, bogactwem form i zmiennością barw życia i przyrody. Czytamy o tym wszystkim w Twojej pięknej opowieści, która jest nowym wartościowym dorobkiem literatury podróżniczej - pisał Grażyński w liście do Władka. 

Sprawa pisania książki stała się nieaktualna, gdy Władek decyduje się wstąpić do Polskich Sił Zbrojnych tworzących się we Francji. 

- Wyjechałem z Polski zaraz po opuszczeniu szkoły. Przez całą podróż spotykałem przyjaznych, życzliwych ludzi różnego pokroju, ale teraz zdałem sobie sprawę, że nadszedł dla mnie czas, aby stawić czoła rzeczywistemu światu i nauczyć się jak żyć z ludźmi. Cały nowy ocean  do przebycia -  nachodziły go refleksje. 

Po przybyciu do Londynu skierowany do Centrum Szkolenia Rekrutów  w Camden Town. W ośrodku tym przebywa wielu polskich lotników, wśród nich znakomity pilot Kazimierz Rosiewicz, z którym Władek się zaprzyjaźnia. Niestety, Rosiewicz zginie podczas walk powietrznych nad Anglią. Kiedy nadszedł czas wyjazdu do Francji Niemcy rozpoczęli kolejny etap wojny zajmując te tereny. Rozpoczęła się ewakuacja wojsk alianckich z Francji do Anglii. Wobec zaistniałej sytuacji Władek Wagner, podejmuje pracę tłumacza w polskim konsulacie. Trwa to krótko, gdyż wkrótce zostaje zwerbowany na czas wojny do konwojów w służbie Polskiej Marynarki Handlowej pod brytyjską admiralicją.

Władek nie waha się ani chwili, bo morze jest jego powołaniem. Dostaje się do portu nad Morzem Północnym, gdzie zostaje  zaokrętowany się na "Zbaraż". Statek przewoził węgiel, ładunek bardzo potrzebny londyńczykom. Po dwóch tygodniach, kiedy statek wychodził z Londynu, dojdzie do ataku. Statek zostanie zatopiony przez niemiecki samolot. Wagner uratował się, po czym zaokrętował na "Zagłobę". 

Statki pływające w konwojach. ochraniane były przez okręty wojenne. Ich zadaniem było zaopatrywanie Anglii w sprzęt wojskowy, ale również w artykuły cywilne. Narażone były one na ciągłe ataki niemieckiego lotnictwa i okrętów podwodnych. Ludzie morza za prawdziwych bohaterów uważali marynarzy z konwojów murmańskich, które ponosiły olbrzymie straty. Konwoje na trasie pływały zygzakiem, aby utrudnić trafienie torpedą przez okręty podwodne. Powodowało to wydłużenie czasu przypływu oraz możliwość wypchnięciu z szyku w czasie sztormu. 

O ile okręty wojenne mogły się bronić przed bombowcami mając działa przeciwlotnicze, to statki handlowe były bezradne. W tej sytuacji kapitanowie polskich statków handlowych na własną rękę uzbrajali je w działka przeciwlotnicze. Wagner na "Zagłobie" pływał przez kilka miesięcy na trasach do Stanów i Kanady, nie podobał mu się jednak kapitan, pod którego podlegał. Miał on tendencje do opuszczania konwoju w czasie rejsu, co narażało załogę jak i statek na dodatkowe niebezpieczeństwo ze strony U- bootów. W listopadzie 1940 roku gdy wypłynęli do USA i Kanady zostali zaatakowani przez niemieckie lotnictwo i okręty podwodne, z 52 statków załadowanych towarem, do Anglii dotarło 29. Kapitan "Zagłoby" odłączył się od szyku i wtedy zaatakował go bombowiec "Junkers". Na szczęście dla załogi, kilkukrotne próby zatopienia statku nie powiodły się. Bomby spadające blisko statku spowodowały jedynie rozbryzgi wody, oblewając marynarzy.

Po dopłynięciu do portu, Władek Wagner wyokrętował się ze statku i zamustrował na statek "Narocz", gdzie pełnił służbę w randze oficera. Pływał zawsze w atlantyckich konwojach - USA, Kanada, Islandia, Portugalia, Gibraltar, Wyspy Owcze. Jemu się udało, natomiast załoga "Zagłoby" już w następnym rejsie nie miała tyle szczęścia. Po wyjściu z Nowego Jorku, na Atlantyku, statek został zaatakowany przez okręt podwodny i zatopiony wraz z całą załogą.

Władysław Wagner za zasługi w czasie wojny został odznaczony przez rząd polski na uchodźstwie, jak również przez władze Anglii. Według kpt. Karola Olgierda Borchardta, pisarza marynisty i jednocześnie uczestnika bitew atlantyckich, statek "Zagłoba" miał zaliczone strącenie dwóch samolotów niemieckich, natomiast "Narocz" - jednego. 

Wiosną 1944 roku brytyjska administracja zwróciła "Zjawę III" kapitanowi Wagnerowi, który jednocześnie kończy służbę w marynarce. "Zjawę III" przerobi na kuter rybacki i razem z kapitanami Ardenem i Mikeską weźmie się za rybołówstwo. Potem założy szkołę rybołówstwa morskiego dla młodych Polaków, którzy przybywali do Anglii z różnych stron świata. Anglicy przyjmą Polaków z pełną życzliwością, to będzie niezwykły czas przyjaźni i integracji. Zdawać by się mogło, że to złote czasy spokoju dla Władka Wagnera, nic jednak bardziej mylnego. 

Polska wciąż będzie poza jego zasięgiem. Gdy do władzy dojdą ludzie komuny, a w Londynie powstanie morska komisja PRL i zaproponuje Wagnerowi zrzeczenie się starego paszportu na rzecz nowego dokumentu Polski Ludowej, ten człowiek morza wyczuje podstęp. Zbyt mocno jest przywiązany do wolności, by ulec - to zaś sprawi, że władze komunistyczne będą od tego momentu umniejszać osiągnięcia naszego bohatera. Cenzura zrobi wszystko, by Polska o nim zapomniała 

Wagner opuści Anglię, pozna Mabel Olpin, kupi jacht "Rubikon" i ruszy układać sobie życie.  

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU

2023-01-19

"Popeye" czyli krążymy wokół Wagnera

Nie mogę się zdecydować, czy już czas zakończyć ten czytelniczy rejs z Wagnerem, czy też pozwolić podryfować swoim myślom wokół Władka. I tak sobie myślę, że dopóki Państwo nie dzwonicie, że jesteście znudzeni, to pozwolę sobie jeszcze to i owo zamieścić. 
Bohater z kompasem

2022-12-25

Bohater z kompasem

Rejs wokół globu to ogromne wyzwanie. Szczególnie, jeśli mówimy o czasach, gdzie żeglarz nie ma do dyspozycji satelitarnej nawigacji, komputera pokładowego, super wytrzymałego jachtu. Niektórzy mówią, że mając dziś do dyspozycji jacht Władka nie wypłynęliby na jezioro, a co dopiero mówić o bezkresie mórz i oceanów. A zatem mówiąc Wagner, myślę bohater z kompasem... bo płynął przecież podług słońca i gwiazd.
Pomruki wojny - Wagner kontynuuje rejs

2022-10-13

Pomruki wojny - Wagner kontynuuje rejs

Ja wróciłam z urlopu, pan Zbyszek Porajoski wyszedł z choroby - to musiało skończyć się spotkaniem. Tym samym w moje ręce wpada tekst o podróży Władka Wagnera przez Morze Śródziemne. Oddaje głos panu Zbigniewowi Porajoskiego, bo to on dziś jest autorem.
O Władku Wagnerze w rozmowie z kapitanem Andrzejem Piotrowskim

2022-09-27

O Władku Wagnerze w rozmowie z kapitanem Andrzejem Piotrowskim

Moja przygoda z Władkiem Wagnerem wciąż trwa i wyprowadza mnie na szerokie wody. To właśnie dzięki artykułom mojego autorstwa, które ukazują się na łamach gazety, dostałam możliwość rozmowy z kolejnym niezwykłym człowiekiem. Też żeglarzem związanym z postacią Wagnera. 
Morskie wariacje Władka Wagnera

2022-09-23

Morskie wariacje Władka Wagnera

Morze zsyła szczęśliwe okazje tylko tym, którzy umieją chwycić je czujną dłonią i nieulękłym sercem - słowa Josepha Conrada zapisane w "Zwierciadle życia" to niejako opis życia Władysława Wagnera. Zapraszam na kolejne słów kilkanaście. Znów miałam wizytę pana Zbyszka Porajoskiego  i znów mam Wam coś do przekazania. A zatem...
Władysława Wagnera egipska przygoda

2022-07-31

Władysława Wagnera egipska przygoda

Ahoj. Tym razem za pióro chwycił sam pan Zbigniew Porajoski, a ja z przyjemnością oddaję mu stronę i głos. Zapraszam do lektury, dajcie się ponieść przygodzie.
Pierwsza miłość Władka Wagnera

2022-06-11

Pierwsza miłość Władka Wagnera

Śniłaś mi się niby ćma, niby Ofelia, samotna i nieprzytomna - w ogrodzie. Twarz twoja, niby szczupły nenufar, leżała wśród kręgów na wodzie... Nigdy te słowa nie padły między dwojgiem młodych ludzi, ale nie mogę się od nich odgonić gdy piszę ten tekst o miłości. Trudno. Niech staną się wstępem.
Starachowicka bandera na morzach i oceanach

2022-01-26

Starachowicka bandera na morzach i oceanach

Czy wiecie, że pierwszym Polakiem, który opłynął kulę ziemską na jachcie żaglowym był starachowiczanin? Kto wie, ten wie, ale na pewno jest gros osób, które czytają te słowa z niedowierzaniem. Odczarujmy zatem postać Władysława Wagnera, rozpoczyna się bowiem jego rok.