JUŻ W KIOSKU

O Niezłomnym, co rozbił więzienie

2021-08-06 14:00:00

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Antoni Heda "Szary" to postać szeroko znana, syn iłżeckiej ziemi zawodowo związany ze Starachowicami, zapisał się spektakularnymi akcjami zarówno w mieście nad Kamienną, nad Silnicą i w Końskich.

Aneta Marciniak

Wojna zastaje go w Zakładach Zbrojeniowych w Starachowicach, a on daje się poznać już podczas Kampanii Wrześniowej, gdy wraz z kilkoma współpracownikami wytoczy na drogę wjazdową (w kierunku Ostrowca) działko przeciwlotnicze produkowane w zakładach i niszczą próbujące wjechać do miasta niemieckie tankietki. W czasie walk pod Iłżą zdobywa pojazd pancerny i używa go w czasie walk, pojmany i osadzony w Brześciu zbiega z więzienia i przedostaje się w rodzinne strony. W połowie 42 roku obejmuje dowództwo Obwodu Iłżeckiego Armii Krajowej i daje się poznać jako doskonały przywódca. Szkoli żołnierzy, buduje struktury lokalnego wywiadu, kryjówki i punkty pomocy medycznej, tworzy kodeks partyzanta. Uważa, że oddziały nie mają prawa narażać ludności cywilnej na odwet niemieckiego okupanta, obozowiska zawsze stawia z dala od wsi. Zawsze witany z ogromną serdecznością przez mieszkańców, dzielił się z nimi żywnością, wspomagał ubraniami. Współpracował z "Ponurym", razem opracowali plan likwidacji Krugera odpowiedzialnego za mord na mieszkańcach Boru Kunowskiego.

To właśnie Antoni Heda "Szary" jest specjalistą od misji niemożliwych. Kto, jak nie on?

Pod koniec lipca 1943 roku zaplanowano opanowanie Iłży, w akcji udział mieli wziąć partyzanci Jana Piwnika "Ponurego"wraz z żołnierzami miejscowej konspiracji, w tym oddziałem AK "Dolina", którym dowodził Antoni Heda "Szary". Łącznikiem i przewodnikiem "Ponurego" na czas akcji miał być Zygmunt Kiepas "Krzyk", oraz W. Dąbek "Bukowy" oraz H. Nadgrodkiewicz "Chan" z oddziału "Szarego". O planach tych wiedzieli niestety Niemcy, wszystko na skutek donosu, wspominanego przez nas przy okazji Wykusu, zdrajcy Wojnowskiego ps. "Motor".   Oddział "Ponurego" wyrwał się z okrążenia, natomiast "Krzyk", "Bukowy" i "Chan" zostali schwytani. Z Iłży zostali przetransportowani do więzienia w Starachowicach, gdzie poddawani byli nieludzkim torturom. wiele lat później Zygmunt Kiepas powie, że był tak potwornie bity, że był jednym wielkim siniakiem, bez żadnego jasnego miejsca.

To aresztowanie było powodem, dla którego Antoni Heda "Szary" zdecydował się rozbić więzienie w Starachowicach. Przez około tydzień żołnierze AK czatowali w drewnianym domu obok więzienia, gdzie czekali na dogodny moment. Ostatecznie zdecydowano się przekupić jednego z funkcjonariuszy, który miał otworzyć więzienie od wewnątrz. Plan się powiódł, policjanci zdołali oddać tylko jeden, niecelny strzał i natychmiast zostali rozbrojeni. Odbito ponad 80 ludzi. Znaczna część byłych więźniów zasiliła "partyzantkę". Utworzony oddział powierzono "Krzykowi", a po przeszkoleniu i uformowaniu żołnierzy dowództwo przejął "Szary".

To nie była ostatnia akcja w Starachowicach, jesienią "Szary" prowadzi swoich ludzi na fabrykę zbrojeniową w Starachowicach. Przebrani za Niemców wynoszą stamtąd pieniądze i broń. W odstępie bodajże miesiąca razem ze swoimi ludźmi Antoni Heda zdobywa w biały dzień ufortyfikowany kompleks budynków majątku Pakosław koło Iłży, obsadzony plutonem niemieckich żołnierzy, którzy terroryzowali okoliczną ludność.

Jeszcze dwie akcje więzienne ma na swoim koncie Antoni Heda.

W Końskich rolę gospodarza powiatu sprawującego nadzór nad policją oraz pracą zakładów, pełnił funkcjonariusz SS Eduard Fitting, który przyczynił się do wielu aresztowań mieszkańców i 29 maja 1944 roku został zlikwidowany przez zespół dywersyjny Kedywu AK z Obwodu Końskie. W odwecie za zamordowanie dygnitarza Niemcy aresztowali kilkudziesięciu Polaków, Heda postanawia zatem odbić więźniów.

Do Końskich partyzanci weszli nocą. Główna grupa, której zadaniem było zdobycie więzienia i pozostałe mające zapewniać obstawę. Tej nocy całe miasto stanęło w ogniu. Grupa szturmowa dowodzona przez por. Stefana Stawińskiego „Lisa” otworzyła ogień, a minerzy założyli ładunki przy bramie i oknach. Wybuch wysadził główne drzwi i grupa uderzeniowa wdarła się do środka więzienia. Po wybiciu części załogi odszukano klucze do cel i zaczęto wypuszczać więźniów. W przeciwieństwie do Starachowic tu zanotowano straty, zginęło trzech partyzantów i 17 Niemców, a z cel uwolniono blisko 70 więźniów, wśród nich trójkę ludzi „Szarego” oraz kilku innych żołnierzy AK.

W 1945 roku doszło do kolejnej więziennej akcji, tym razem w Kielcach. Ale zanim to nastąpi, razem z oddziałem zaminują leśne tereny koło Szydłowca zmuszając tym samym niemieckie oddziały z Kielc do obławy. Czesali lasy nikogo nie znajdując, bo w tym samym czasie... Heda szedł na Kielce.

Akcja przebiegła perfekcyjnie. Grupy osłonowe szybko zajęły miejsca na wyznaczonych stanowiskach – blokując ewentualną odsiecz,  a także polskich i sowieckich oddziałów wojskowych oraz osłaniając drogę odwrotu. Opanowana została też poczta główna, zniszczona centrala telefoniczna oraz odcięty prąd. Kilkanaście minut przed północą do akcji wkroczyli „Szary” i „Szparag” z grupą szturmową liczącą 40 żołnierzy. Najpierw wysadzono bramę, ostrzelano strażników, pozostali wtargnęli do budynku i rozpoczęli otwieranie cel. 

Akcja zakończyła się pełnym sukcesem, uwolniono 354 osadzonych, zginął jeden partyzant. Partyzanci, zmobilizowani tylko do tej jednej akcji, po udanej ewakuacji rozeszli się do domów. 

„Szary” po tej akcji zaprzestał działalności konspiracyjnej. Pod zmienionym nazwiskiem wyjechał na wybrzeże, został zatrzymany w 1948 r. Po procesie skazany został na czterokrotny wyrok śmierci. W rezultacie karę śmierci zamieniono na dożywocie. Wyszedł w 1956 r., zmarł w 2008.

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Niech Cię wędrowcze sosna prowadzi

2021-10-16

Niech Cię wędrowcze sosna prowadzi

Wełecz. Malutka osadka na trasie z Buska do Pińczowa, łatwa do przeoczenia i niezauważalna jakby. Szkoda, żeby nie znalazła się na Waszej turystycznej trasie.
Od diabła się zaczęło, na lekarstwie skończyło

2021-10-17

Od diabła się zaczęło, na lekarstwie skończyło

Dziś zabieram Was do miasteczka, na którego widok buzia sama się uśmiecha. Po trosze dlatego, że już na wstępie w herbie owego wita nas letnie słońce, ale mnie osobiście na myśl o czarcie, od którego wszystko się zaczęło.
Szklana bima, pipki i gęsina

2021-10-16

Szklana bima, pipki i gęsina

Jedźmy do Chmielnika. Teraz, natychmiast i już.
O zbójach, co dobre serce mieli i Tarczek obronili

2021-10-15

O zbójach, co dobre serce mieli i Tarczek obronili

W gminie Pawłów byliśmy wielokrotnie, zawsze z ogromną przyjemnością spacerujemy doskonale znanymi nam szlakami, wierząc (nie bez przyczyny), że zawsze uda się coś nowego odnaleźć. Nie inaczej jest tym razem. Zapraszamy ponownie do Tarczka, tym razem śladami świętokrzyskich zbójów.
Wielcy świętokrzyskiej ziemi

2021-10-12

Wielcy świętokrzyskiej ziemi

Bogata historia, patriotyczne tradycje, oszałamiająca przyroda - taka jest właśnie świętokrzyska ziemia, która rodzi poetów i pisarzy. Poznajcie ich. Oto uwiedziony przez komunizm Jasieński, kochliwy Żeromski i Gombrowicz, który przyprawiał mnie o łzy rozpaczy.
O czarcie, gwoździach i piekielnym rezerwacie

2021-10-13

O czarcie, gwoździach i piekielnym rezerwacie

Dawno, dawno temu... Tak zazwyczaj zaczynają się baśnie, ale zabierając Was na wycieczkę po regionie nie sposób inaczej zacząć.
Ćmielowska

2021-10-05

Ćmielowska "sierotka", "Leżąca kotka" czyli historia i magia porcelany

Niewielka miejscowość, nieco zapomniana, a przecież wyjątkowa na mapie Polski, na pewno zaś świętokrzyskiego. Stolica porcelany, zamek i gorliwy "sierotka" - tego po prostu nie można przegapić.
O ziemi, co Gombrowicza wydała

2021-10-05

O ziemi, co Gombrowicza wydała

Dziś w inspiracjach obszar bliski i znany, Doły Biskupie, niewielka wieś nad Świśliną, między Ostrowcem Świętokrzyskim i Starachowicami. Hula tu wiatr, ale przed laty rozlegał się tu gwar nowoczesnego zakładu, który należał do rodziców Witolda Gombrowicza.
Jak to diabeł w świętokrzyskiem zagościł

2021-10-02

Jak to diabeł w świętokrzyskiem zagościł

Swoją drogą nieźle musieliśmy nagrzeszyć skoro właśnie tu, gdzie bór przedwieczny śpiewa pieśń bez słów, a echo jej, niesione przez wiatr, wybrzmiewa gdzieś wśród malowniczych lasów i pól, diabeł piekło chciał postawić. Wiatr, figlarz jesienny, opowiedział mi tę historię, a ja na łamach "Zielonej" oddaję ją Wam.