JUŻ W KIOSKU

O kijowskich zaułkach, zabytkach i kocie Pantiuszy

2021-09-17 20:00:00

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Kijów, nazywany miastem złotych kopuł, ma się czym pochwalić, przepiękne cerkwie, zabytki, smaczna kuchnia - to sprawia, że warto tu wpaść na dłużej. 

Aneta Marciniak

Złote kopuły nieprzypadkowo pojawiły się już na początku tekstu, na Ukrainie powiada się bowiem, że im więcej zainwestujesz w świątynię, tym więcej masz punktów w niebie. Wystarczy wejść na dachy domów w Kijowie, by stwierdzić, że coś w tym jest. Dziś to miasto kontrastów. Po jednej stronie Dniepru piękne kamienice, bulwary, skwery, po drugiej zaś kijowska sypialnia czyli szare i smutne blokowiska. Ale przecież nie w tym rzecz.

Będąc w Kijowie nie pomińcie Placu Sofijskiego z pomnikiem Chmielnickiego, to on przecież prowadził Kozaków przeciw Rzeczpospolitej, co opisał niezrównany Sienkiewicz.  O Placu Niepodległości nie muszę chyba przypominać, bo to rozumie się samo przez się. Ten główny punkt miasta, tłumnie odwiedzany przez turystów, wolny jest jednak od wesołej atmosfery, tu wciąż jest obecny klimat wydarzeń sprzed lat - mimo, że nie widać namacalnych dowodów. Tu na przełomie lat 2004 i 2005 odbywały się wydarzenia określane jako pomarańczowa rewolucja, a 18 lutego 2014 roku w stolicy Ukrainy rozpoczęły się najtragiczniejsze dni ulicznych walk w czasie ukraińskiej Rewolucji Godności. Tego dnia zginęło 15 protestujących. Koniecznie i obowiązkowo przybyć tu należy.

Koniecznie, ale to koniecznie polecam Matkę Wszystkich Cerkwi czyli... Ławrę Peczerską. To taka ukraińska Częstochowa, która zachwyca o każdej porze roku - mnie zimą. Losy tej świątyni były różne, od zniszczeń wojennych po niechęć dygnitarzy z czerwonymi gwiazdami na czapkach. Ci, chcąc zmniejszyć ruch turystyczno pielgrzymkowy do Ławry wpadli na pomysł wybudowania w niedalekiej odległości największego pomnika, który swym majestatem miał przyćmić Ławrę. Tak powstała statua Matki Ojczyzny, błyszcząca w słońcu powłoka wykonana ze stali nierdzewnej, miała swym blaskiem odciągnąć wzrok od złotych kopuł. Dziś to dwie wielkie atrakcje Kijowa, które ściągają turystów. Zanim jednak do samej Ławry wejdziemy polecam przespacerować się po Parku Wiecznej Chwały, gdzie znajdziemy arcyciekawy Pomnik Ofiar Wielkiego Głodu w Kijowie - świadectwo okrucieństwa Stalina.

Sama Ławra to miejsce magiczne, mistyczne i po prostu piękne. Główną relikwią Ławry jest słynąca z cudów Ikona Zaśnięcia, którą w 1073 przywieźli mistrzowie bizantyjscy. Zgodnie z podaniami została ona podarowana Grekom przez Bogurodzicę. Na pewno będzie was interesował fakt robienia zdjęć, a zatem... jest różnie. Raz można, raz nie. Nie płaciłam za tę możliwość, a robiłam z pozwoleniem. Z opowieści wiem, ze nie zawsze to działa, a zatem na wyczucie. Na pewno zdjęć nie można robić w katakumbach, które zobaczyć po prostu MUSICIE. Czekają tam na Was... duchy i ciała kapłanów, hetmanów i innych zasłużonych. Co ciekawe szklane wieka trumien całowane są przez setki, tysiące pielgrzymujących tu ludzi - nie powie, robi to wrażenie. Być może w czasie pandemii coś się zmieniło.

Jako fani kotów zaprosiliśmy Was do Kijowa dla tego sierściucha właśnie. Co prawda sierści już koteczek nie ma, gdyż tkwi na cokole jako pomnik. Ta urocza Rzeźba z brązu znajduje się na skwerku przy Złotej Bramie i upamiętnia pewnego koteła wabiącego się Pantaleimon lub Pantiusza (prawda że ładnie?). Kocur ów słynął z apetytu, chęci do pieszczot i psot, zamieszkiwał kuchnię pobliskiej restauracji „Pantagruel”  - z powodu wymienionych cech i urody był ulubieńcem gości i obsługi lokalu. I żył sobie Pan Kot długo i szczęśliwie do momentu, gdy zaczadził się w pożarze i opuścił nasz świat. Zasmuceni bywalcy restauracyjki zebrali pieniądze na pomnik sierściuszka i postawiono go w miejscu, gdzie przed laty restaurator znalazł Pantaleimona tudzież Pantiuszę. Taką przynajmniej opowieść snują Kijowianie.

Pewnie niejeden z czytelników chciałby się wybrać do Czarnobyla, można oczywiście, ale będąc w Kojowie warto się wybrać do do Muzeum Czarnobyla - tym bardziej, że cenowo dosyć przyjazne miejsce. Nie jest to co prawda najweselsza atrakcja miasta, niemniej jednak warto, dwie obszerne sale, w których zgromadzono ponad 7000 eksponatów i tragiczna historia ludzi, których życie zatrzymało się 26 kwietnia 1986 roku. Ubrania, książki i zabawki i zdjęcia uśmiechniętych strażaków i żołnierzy, którzy podjęli się nieświadomie samobójczej,  heroicznej walce z pożarem bloku energetycznego numer 4.

Dla tych, którzy w Kijowie zechcą szukać artystycznej bohemy, też coś mam. Oto, prawdopodobnie jedyne na świecie, Muzeum Jednej Ulicy, które przycupnęło przy Andrijewskim Zjeździe. Na małej przestrzeni oddane są dzieje mieszczańskiego Kijowa Andriejewskiego Zjazdu - szyldy reklamowe, ubiory, fotografie, kasy sklepowe i bilety teatralne to klimat przedrewolucyjnej atmosfery dzielnicy.

Nie polecam tylko biegać i zwiedzać na głodnego. Jeśli jesteście na Ukrainie to oczywiście barszcz ukraiński, który podaje się ze śmietaną i bułeczkami nasączonymi tłuszczem z czosnkiem. Zupa Soljanka to mój faworyt - uwielbiam. Zupa to bowiem rybna w bulionie warzywnym z dodatkiem cytryny, oliwek i przypraw. I naturalnie kwaśnej śmietany. Jest sycąca i fajnie rozgrzewa.

Spotkajmy się zatem w Kijowie. Zimą. 

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Miłość, małpy i Lech Wałęsa

2021-09-22

Miłość, małpy i Lech Wałęsa

Powiada się, że Indie albo się kocha, albo się je nienawidzi i coś w tym jest. Indie wzięły mnie szturmem. Chwyciły za gardło, ścisnęły żołądek, nie pozwoliły tylko na jedno - na obojętność. Po chwilowym oszołomieniu wiedziałam jedno - zakochałam się
Nie po

2021-09-21

Nie po "Krzyk", a po figle

Dzisiejsze inspiracje nieco nietypowe, bo Warszawie towarzyszy Chełmno, a do tego wszystkiego dodam Oslo. Ale, że ze stolicy wszędzie blisko, to...
Tam, gdzie Orient flirtuje z Europą

2021-09-20

Tam, gdzie Orient flirtuje z Europą

Tu każdy zakątek jest tu malowniczy, każde miejsce historyczne, tu Orient zaleca się do Europy i śni, że jest władcą - tak o Stambule pisał Hans Christian Andersen, a ja przyznaję, że słowa te opisują to miasto jak żadne inne.
Islam, koty i stambulska menażeria

2021-09-18

Islam, koty i stambulska menażeria

Wiem, że ostatnio zabierałam Was do Stambułu i udowadniałam, że jest pełen magii i uroku. Tak na marginesie to mnie to miasto przypomina wielki pchli targ - z wózków, które wciskają się w każdą najmniejszą szczelinę, można kupić niemal wszystko. Dziś jednak na małą chwile zaproszę do Stambułu ze względu na mruczki.
Podróże według Moniki

2021-09-04

Podróże według Moniki

Lekarz medycyny rodzinnej, radna Rady Miasta, znana z celebrowania chwil i uwieczniania ich na pięknych zdjęciach. Jeśli nie możecie jej spotkać w Starachowicach to na pewno znajdziecie ją w górach, Tatry, Bieszczady, Gorce - to jej klimaty. Ale przecież nie tylko
Z Kraju Klonowego Liścia do Starachowic

2021-05-05

Z Kraju Klonowego Liścia do Starachowic

Zostawili za sobą sześć stref czasowych, przepiękne, mało zaludnione obszary we władaniu dzikiej natury i kosmopolityczne Toronto. Zostawili kraj łosi, łososi i niedźwiedzi, pachnący żywicą, ośnieżone, poszarpane szczyty i szmaragdowe doliny, ostre jęzory lodowców, słońce przeglądające się w jeziorach i migoczące w wodospadach...
Małe i duże rodzinne podróże

2020-12-27

Małe i duże rodzinne podróże

Kowaliki w podróży 

2020-08-08

Kowaliki w podróży 

Z wykształcenia nauczycielka przedszkolna, mimo emerytury wciąż aktywna.  Ciekawska, zawadiacka, roześmiana - w kowbojskim kapeluszu i z ukochanym wnukiem przemierza polskie i europejskie szlaki. Oto oni - wesołe Kowaliki - Marysia i Tristan. 
Muszę mieć dokąd wracać

2020-07-25

Muszę mieć dokąd wracać

Przedwojenny dom, w którym do dziś słychać szept minionych pokoleń, zapach drewna, czar świątków i ona - starachowicka nomadka. Jeszcze jeden nie do końca rozpakowany plecak, a ona już planuje kolejny wyjazd, Monika Rutkowska od Świętego Franciszka - zwierzolub, lekarz medycyny rodzinnej, radna, miłośniczka podróży i...