JUŻ W KIOSKU

Legendy i opowieści niezwykłe

2022-06-12 18:00:00

Ocena:

4/5 | 1 głosów

Zwiedzać można różnie. Ja najbardziej lubię wędrować ścieżkami legend i baśni, i taki właśnie pomysł mam na dzisiejsze spotkanie z Wami. Zapraszam zatem na zawichojską ziemię.

Zacznijmy od Czyżowa Szlacheckiego. mamy kopiec, mamy pałac i mamy historię, która mówi o gotyckim zamczysku. A było to tak...

Ziemia zawichojska, sandomierska, opatowska - to nigdy nie był bezpieczne tereny. To właśnie tędy z mieczami na Polskę szli najeźdźcy ze wschodu i wiele razy nasi ulegali obcej zarazie. Tatarzy, Rusini, Litwini znaczyli te tereny ogniem, krwią i rabunkiem - zwyciężali, ale także ulegali. Wielu rabusiów padało, wielu dostawało się w niewolę i taką sporą gromadkę skośnookich wojów dostał rycerz Zaklika z Międzygórza, który na polecenie króla miał wznieść twierdzę, która broniłaby brzegów Wisły.

O ile z budową takich twierdz nie było problemu w pobliskim Tarłowie czy właśnie w Międzygórzu to w Czyżowie był to problem. Było tu po prostu płasko. Nakazał więc Zaklika tatarskim jeńcom budowę wzgórza i po wielomiesięcznych pracach powstało wzgórze z niewielkim placykiem na szczycie.

Wzniesiono na nim kasztel gotycki z cegły i białego wapienia.

Ale, ale... W kontekście tego zamku mówi się o postaci Michała z Czyżowa z rodu Ligęzów. Budowa zamku zapisała się w jego życiorysie niechlubną kartą, bo mimo, że był zamożny, to połakomił się on na cegłę z pobliskiego Zawichostu, z klasztoru biednych sióstr klarysek. Został on srodze zniszczony podczas jednego z tatarskich najazdów i Michał postanowił to wykorzystać. Za to przywłaszczenie mienia i to od nabożnych panienek dostał on srogie upomnienie od króla Władysława Jagiełły, nic sobie jednak z tego nie zrobił i krzywd nie zadośćuczynił.

Tak czy inaczej kara go spotkała sroga chociaż dopiero po śmierci. W kościele, w którego podziemiach spoczął, gasły świece, a krypty nie chciały przyjąć grzesznika. Nie chciała tego również poświęcona ziemia na cmentarzu w Czyżowie, ani żadna inna. Nawet wody Wisły wypluły trumnę z ciałem. Dopiero, gdy w lesie ciało umęczone rozdziobały kruki, dusza zaznała spokoju.

Tyle legenda.

Pałac w Czyżowie, który stoi obecnie, budowany był w XVIII wieku, od frontu piętrowy, od tyłu parterowy, na planie prostokąta z dwiema wieżami między którymi znajduje się taras. Ostatnim właścicielem był Józef Targowski, który gościł w progach pałacu znakomitości ze świata kultury i polityki. Byli tu między innymi Leon Wyczółkowski, Władysław Reymont czy Ignacy Mościcki. Ale mury te pamiętają także Jadwigę Prendowską, kurierkę Langiewicza.

Po II wojnie światowej był tu PGR, potem szkoła, magazyny spółdzielni. Obecnie pałac znajduje się w rękach prywatnych. Da się podejść bardzo blisko, polecam zatem.

Tarłów, to kolejne malownicze miejsce na naszej trasie.

Było to 24 czerwca 1550 roku, gdy Andrzej Tarło – założyciel Tarłowa - otrzymuje w Piotrkowie od króla Zygmunta Augusta przywilej założenia miasta na prawie magdeburskim, powstaje ono na gruntach wsi Czekarzewice, gdzie znajdowała się stacja królewska na drodze z Krakowa przez Sandomierz do Lublina. Wisła i Kamienna, dwie rzeki wiodące swe wody w urokliwie ukształtowanych meandrach, podkreślają koloryt krajobrazu gminy Tarłów. Wisła stanowi naturalną, wschodnią granicę,  rzeka Kamienna płynie zaś przez jej północny fragment.

Ale Tarłów to przede wszystkim kościół fundacji Zbigniewa Oleśnickiego, który istnieje do dziś.

Nad drzwiami - na arkadzie zamkniętej wnęką - znajduje się rzeźba wyobrażająca Trójcę Świętą. Po jej obu stronach dwie monumentalne rzeźby - Święty Stanisław i Święty Wojciech.  Duże, sześciokątne wieże - będące przedłużeniem frontonu - sprawiają, że świątynia jest widoczna z daleka i góruje nad pozostałymi budowlami. Aż dziw bierze, że to właśnie tu taka świątynia...

Najciekawsze kryje się jednak we wnętrzu - w bocznej kaplicy Pana Jezusa uwagę przykuwa dekoracja przedstawiająca La Dance macabre, czyli "taniec śmierci". Kostucha triumfuje nad pozostałymi osobami przypominając o znikomości ludzkiego życia, wszelkich zaszczytów, godności i bogactwa. Przesłaniem tej dekoracji stiukowej jest średniowieczne hasło: "memento mori".

Tarłów to także ruiny synagogi, bo warto pamiętać, że w miasteczku tym (obecnie wsi) dużą część mieszkańców stanowiła społeczność żydowska. Pierwsza synagoga w Tarłowie powstała na początku XVII wieku, spłonęła ona jednak w 1770 roku. Obecna została zbudowana w 1786 roku na miejscu starej budowli, zniszczona została jednak podczas I Wojny Światowej wraz z większością domów żydowskich. Po jej zakończeniu nie zdecydowano się na odbudowę dachu, zbudowano wtedy niewielki dom modlitwy, który został rozebrany podczas II Wojny Światowej. 

Gmina wyznaniowa w Tarłowie istniała już na początku XVII wieku, z przywileju Jana Oleśnickiego wynika, że gmina owa dysponowała synagogą, cmentarzem, mykwą, domem dla doktora oraz domem przedpogrzebowym. I właśnie w związku ze społecznością żydowską pojawia się wątek łączący Tarłów ze Starachowicami. Podczas II Wojny Światowej w Tarłowie zostało utworzone otwarte getto, w którym Niemcy zgromadzili około 10 tysięcy osób i to właśnie Tarłów został wyznaczony jako punkt koncentracji Żydów z terenu naszego miasta. W 1942 roku przeprowadzona została likwidacja getta. Około 8 tysięcy osób zostało wywiezione do Treblinki, a część zamordowana na miejscu.

W drodze do Sandomierza warto zawitać do Zawichostu.

Cofnijmy się do wieku XIII i przypomnijmy postacie Leszka Białego, Konrada Mazowieckiego, którzy ramie w ramię walczą z kniaziem halickim Romanem. Ten przed bitwą ma sen, że straszliwe ptactwo atakuje jego armię i rozszarpuje ciała rannych, nic sobie jednak z tego nie robi i do walki staje. Następnego dnia szala zwycięstwa przechylała się na stronę wojsk polskich i kniaź musiał cofać swoich wojów w stronę Wisły. Ciężko ranny i wyczerpany ostatnimi siłami krzyknął do uciekających: Zawij chwost. Po czym spadł z konia i skonał.

Zawij chwost czyli zwołuj ogon, inaczej organizujcie tyły i dołączcie do przodu.  Polscy wojowie usłyszeli to zawołanie i po zwycięstwie ilekroć wspominali te walkę powtarzali zwrot. Z czasem tak określano miejsce tej legendarnej bitwy, potem osadę, aż z czasem Zawijchwost zmienił się w Zawichost.

To odnośnie legendy co do nazwy miejscowości, którą polecam serdecznie. Można się przeprawić promem przez Wisłę, można zajrzeć do wodowskazu, który ma kształt ładnej wieżyczki. Postawiono go w 1924 roku, oprócz swojej podstawowej funkcji miał służyć także jako punkt obserwacyjny na wypadek zbliżającego się zagrożenia. Nikt nie spodziewał się, że niedługo posłuży ona Niemcom.

Zdarzyło się, że trzech młodych żydowskich mężczyzn zdecydowało się uciec z getta. Niestety dwóch nich dosięgły kule, trzeci zaś zdołał dostać się do brzegów Wisły. Zdawało mu się, że chaszcze go ukryją, a przenocuje w wodowskazie. Nie przewidział, że pełni tam straż niemiecki strażnik. Kiedy więc Niemiec zobaczył uciekiniera oddał strzał i zabił młodego Żyda. Ten umierając miał powiedzieć: Byłem tak blisko, a teraz na wieki tu pozostanę. Od tamtej nocy Wisła oddalała się od wodowskazu, jakby nie chciała sięgać falami kamienia zbrukanego krwią. Do dziś podobno szept chłopca słychać wśród konarów drzew, a sam wodowskaz nie pełni już żadnej roli.

Patronką Zawichostu jest bł. Salomea, siostra Bolesława Wstydliwego. Tej parze Zawichost zawdzięcza kościół pod wezwaniem Świętego Jana Chrzciciela. Salomea została nie tylko pierwszą w Polsce klaryską, ale także tą, która dla Zawichostu wymodliła pokój. Kiedy razem z innymi klaryskami dla bezpieczeństwa od najazdów tatarskich została przeniesiona pod Kraków, ona sama zamieszkała w pustelni, by modlić się za ojczyznę. W 1260 roku Tatarzy napadli ponownie na Zawichost i poczynili takie spustoszenia jak nigdy wcześniej. Salomea będą wiele kilometrów dalej widzi to oczyma duszy, pada na ziemię i prosi Boga o pokój dla umęczonego miejsca. Tak też się dzieje, niebiosa zsyłają pioruny, które wybijają Tatarów w pień, a w Zawichoście pokój zapanował na następne sto lat. Przybywali tu nowi osadnicy i zasiedlali nadwiślańskie tereny.

Od tamtego czasu Salomea jest patronką miasta, a jej historię i historię kościoła dziś opowiadają przesympatyczne siostry jadwiżanki. Warto tam zajrzeć.

Mam nadzieję, że zbliżające się wakacje zmobilizują Was do odwiedzania miejsc bliskich i nieoczywistych. 

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Świętokrzyskie Szlaki Turystyczne

2022-06-24

Świętokrzyskie Szlaki Turystyczne

50 świętokrzyskich turystycznych szlaków pieszych o łącznej długości 1496 kilometrów oraz 22 szlaki rowerowe liczące 943 kilometry - tak prezentuje się aplikacja mobilna Świętokrzyskie Szlaki Turystyczne. zrealizowana ze środków Województwa Świętokrzyskiego we współpracy z Zarządem Głównym PTTK, Centralnym Ośrodkiem Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie oraz Oddziałem Świętokrzyskim PTTK w Kielcach.
Bodzentyn, czyli zamek, duch i zad

2022-06-03

Bodzentyn, czyli zamek, duch i zad

Bodzentyn, miasto, które odwiedzaliśmy wielokrotnie i tylko od czasu do czasu podawałam Wam co smakowitsze kąski. Przyszedł czas, żeby z Bodzentyna zrobić danie główne i zaproponować to miasto na wiosenno letnią wycieczkę. Gwarantuję przewodnickim słowem, że nie będziecie zawiedzeni, szczególnie jeśli przynajmniej część trasy przejdziecie pieszo lub przejedziecie rowerem.  A zatem do rzeczy...
O czym szumią szydłowskie śliwki

2022-05-20

O czym szumią szydłowskie śliwki

Rozległe bory, dziki zwierz, strachy i poczwary szkaradne, pośród tego wszystkiego najgroźniejsza postać, zbój Szydłem zwany. Chłop na schwał, silny jak tur, mocny jak dąb, z brodą czarną jak smoła... Dzieci się nim straszy, dziewczynom młodym obiecuje - nie od dziś wiadomo, że za niegrzecznymi chłopcami panny oczy gubią.
Masz ochotę się przejść?

2022-05-06

Masz ochotę się przejść?

Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś dołączył do Oddziału Międzyszkolnego PTTK w Starachowicach. Na chętnych czeka 30 - kilometrowa wędrówka. Szczegóły na plakacie. UWAGA: Żeby wziąć udział w spacerze NIE trzeba być członkiem PTTK.
Na peryferiach boskiego ogródka

2022-05-06

Na peryferiach boskiego ogródka

Odeszli. Ona i on. Zostały tylko westchnienia ścian. Marznie chałupa bez ognia w piecu i wypatruje wiosny. I płacze, bo nie ma już serca. A był kiedyś sufit dla kogoś niebem, które właśnie spadło. Nikt nie przesunie garnka na piecu, nie zmiecie okruchów ze stołu, nie pomodli do świętego obrazu... Puste domy tęsknią, porzucona kapota udaje, że ktoś ją jeszcze założy, sukienka powoli traci nadzieję.
Nowe ścieżki w Świętokrzyskim Parku Narodowym

2022-05-08

Nowe ścieżki w Świętokrzyskim Parku Narodowym

Uwaga Turyści. 1 maja Świętokrzyski Park Narodowy otworzył nowe ścieżki edukacyjne, a to oznacza, że szykują Wam się nowe miejsca do zwiedzania i relaksowania w przyjemnych okolicznościach przyrody.
Przerwany sen księcia

2022-04-29

Przerwany sen księcia

Cóż może powiedzieć miejsce opuszczone nawet przez słowa... ? Może tylko tyle, że było tym, o czym śniły pokolenia... Dziś hula tu wiatr i tylko gdzieniegdzie, jakby przypadkiem, zaskrzypią drzwi ruszone ręką hrabiny, a smuga światła padnie na zdobne sztukaterie. Może, gdy zapadnie zmrok znów zjadą się tu goście z okolicznych włości... Zarżą konie, zaszeleszczą suknie, zabrzmi muzyka, a książę poprowadzi do tańca...
Ej! Nocny Rajd Emeryka za pasem

2022-04-21

Ej! Nocny Rajd Emeryka za pasem

Już za chwilę, za momencik, gdy zapadnie zmrok i zmierzch miękką kołdrą otuli ziemię, a wszystkie grzeczne ludzie pójdą spać, na szlak wyjdzie podróżnicze tałatajstwo. 
Skąd te Trzy Krzyże?

2022-04-08

Skąd te Trzy Krzyże?

Góra Miechowa, Góra Sławka, ale także Góra Trzech Krzyży. Trzy nazwy jednego miejsca, które dziś lokalizujemy w pobliżu wiaduktu przy ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Skąd taka rozbieżność.
W poszukiwaniu wiosny

2022-02-21

W poszukiwaniu wiosny

Chodzą słuchy, że niektórzy mieszkańcy naszego miasta dostali takiej energii, że usiedzieć w domu nie mogą. Ten i ów szepnął mi na ucho, że wyruszyli na jej poszukiwania. Przy okazji zamierzali zamierzali pogonić kota zimie, i dobrze, bo nawet ja mam jej już dość. Chcę słońca.