JUŻ W KIOSKU

Bodzentyn, czyli zamek, duch i zad

2022-06-03 17:00:00

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Bodzentyn, miasto, które odwiedzaliśmy wielokrotnie i tylko od czasu do czasu podawałam Wam co smakowitsze kąski. Przyszedł czas, żeby z Bodzentyna zrobić danie główne i zaproponować to miasto na wiosenno letnią wycieczkę. Gwarantuję przewodnickim słowem, że nie będziecie zawiedzeni, szczególnie jeśli przynajmniej część trasy przejdziecie pieszo lub przejedziecie rowerem.  A zatem do rzeczy...

Zdjęcie pochodzi ze strony e-bodzentyn.pl 

 

Miasteczko przycupnęło u podnóża pasma Łysogór z najwyższym ich wzniesieniem – Łysicą, a sama Dolina Bodzentyńska, obejmująca również Pasmo Klonowskie, Wzgórza Michniowsko – Sieradowickie, to prawdziwy raj. Atrakcje turystyczne, walory przyrodniczo – krajobrazowe, w tym trzy rezerwaty ochrony ścisłej (Święty Krzyż - Łysica, Czarny Bór i Mokry Las), a także rezerwaty przyrody żywej (Wykus, Kamień Michniowski, Góra Sieradowska) to już wystarczające powody, by udać się tam na wycieczkę. Historia i zabytki, pamiętające najważniejsze osoby w dawnej Polsce, to już naprawdę wisienka na torcie.

Bodzentyn położony od wieków nad rzeką Psarką, perła wśród świętokrzyskiej nieprzebytej kniei. Swoją nazwę zawdzięcza biskupowi Bodzancie Jankowskiemu herbu Róża, który tu właśnie, w pobliże szlaków komunikacyjnych, przeniósł biskupią siedzibę z pobliskiego Tarczka. Nie bez kozery napiszę, że było to idealne miejsce, oprócz bowiem wspomnianych już traktów komunikacyjno – handlowych, to również położenie odegrało znaczącą rolę. Umówmy się, że wśród świętokrzyskich siół, osad i miasteczek ten płaskowyż ze zboczami otoczonymi rzeką do dziś robi wrażenie, a za czasów biskupa Bodzanty spełniał także rolę obronną. Taką też rolę w późniejszym czasie spełniały miejskie mury, którymi następca biskupa – Florian z Mokrska - miasto otoczył, same relikty murów można zobaczyć w obrębie ulic Licealnej i Słonecznej oraz w pobliżu kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i Świętego Stanisława Biskupa.

Wystarczy raz tu przyjechać, by chcieć wracać, bo ciekawostek, historyjek i tajemnic tu pod dostatkiem. Szczególnie jeśli chodzi o bodzentyński zamek.

                                                                         Co kryją zamkowe ruiny?

A na przykład historię o duchach, a tych w Bodzentynie jest przynajmniej dwa. Zamek ulokowany na urwistym zboczu, bronił przed laty dostępu do grodu. Kształt podkowy, brama zamkowa, w którą wjeżdżano mostem, otoczony grubym murem, gościł niemal wszystkich możnych XV wieku. Ileż to rozmów ważnych dla kraju słyszały te mury, ileż beczułek pękło w wystawnej izbie stołowej... można się jedynie domyślać. To na bodzentyńskim zamku zatrzymał w 1410 roku Władysław Jagiełło, będący w drodze na święty Krzyż, tu też przyjął reprezentacje książąt pomorskich.

Zamek wielokrotnie przebudowywany, przez pewien czas miał nawet rys rezydencji pałacowej. Dzieła Floriana z Mokrska nie udało się uratować, nie sprzyjała temu ani historia ani brak świadomości w czasach już nam współczesnych. W XVIII wieku Austriacy założyli tu spichlerz, a w XIX wieku zamek stał się łupem mieszkańców, którzy to, co można było wyrwać i zabrać, po prostu sobie przywłaszczyli. Do dnia dzisiejszego przetrwały jedynie wschodnie partie murów, resztki klatki schodowej, renesansowy portal wejściowy i duchy rzecz jasna.

                                                                                             Duchy

Pierwszy, to duch jednej z ofiar kolejnego z biskupów rezydujących w Bodzentynie – Jakuba Zadzika. Biskupa, o którym pewnie wiele by można powiedzieć, oprócz tego, że miał łaskawe i miłosierne serce. Nie miał i okazywał to szczególnie dotkliwie innowiercom, wtrącając ich do zamkowych lochów i morząc głodem. Jednego z takich odstępców od wiary zamknął wraz z jego heretyckimi księgami, a człowiek ten, aby zachować się przy życiu, był zmuszony do zjadania swojego księgozbioru. Na nic mu to się zresztą zdało, bo książek zabrakło, on sam zaś ducha wyzionął. Do dziś po Bodzentynie dusza tego nieszczęśnika się błąka i szuka sprawiedliwości.

     Kolejny duch należy do pewnego ojca, który zaparł się, że jego córka, piękna Salomea, wyjdzie za mąż tylko za takiego mężczyznę, którego on zaakceptuje. Serce jednak nie sługa, na nic się zdały ostrzeżenia ojca. Młoda dziewczyna pokochała chłopca, który ojcu był mocno nie w smak, a że pełnił tatuś ważną funkcję w mieście, to i chłopaka do lochów zamkowych wtrącił.

Zmarł w męczarniach młodzian, z tęsknoty zmarła dziewczyna, a i ojciec dręczony wyrzutami sumienia długo nie pożył. Wraca podobno do dziś do Bodzentyna i snuje się po uliczkach, pokazując tym rodzicom, którzy na drodze do szczęścia swoim dzieciom stają.

                                                                                  Jak to z zadem było

Kościół pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i Świętego Stanisława Biskupa... Wciąż nie ustaliłam, kto lubi bardziej historię kryjącą się w jego wnętrzu. Ja czy turyści, których tam oprowadzam?

Ta przepiękna, gotycka fara powstała w XV wieku, z fundacji kardynała Zbigniewa Oleśnickiego, przypomina o tym kamienna tablica, przedstawiająca fundatora ofiarowującego miniaturę świątyni Matce Bożej. Zdaje się, że ów kościół to puls miasta, tu bowiem kroki kierują wszyscy, jak świat światem, to właśnie wokół kościołów od wieków koncentrowało się życie wszystkich społeczności. Wejdźmy do środka.

     W prezbiterium świątyni znajduje się ołtarz, który przebył długą drogę zanim w końcu osiadł w niewielkim miasteczku pośród gór. Ufundowany w 1546 roku przez Zygmunta Starego (taki sobie prezent sprawił na 80. urodziny) powstał jako wyposażenie dla Katedry Wawelskiej. Zachwyca formą łuku triumfalnego, wykonaniem z lipowego drewna, przyciąga wzrok dekoracja snycerska z motywami roślinnymi i aniołkami.

Przynajmniej do momentu, w którym nie spojrzymy na obraz w centrum ołtarza.

Dzieło pod tytułem Ukrzyżowanie przedstawia Chrystusa w towarzystwie łotrów i ludzi stojących pod krzyżem. Uwagę zwraca jeździec na białym koniu, który do patrzących zwrócony jest tyłem. No i cała rzecz tkwi w tym tyle czyli w zadzie. Legenda mówi, że jeden z biskupów krakowskich miał serdecznie dość oglądania końskiego zadu i polecił wymianę całego ołtarza. Ten zaś, z nieobyczajnie zwróconym koniem, trafił najpierw do katedry w Kielcach, a potem do Bodzentyna. Historia ta zrosła się z tym dziełem tak samo, jak jego wartość historyczna i artystyczna, czy prawdą jest czy też tylko anegdotką, tego nie wiem, lubię jednak wierzyć, że tak właśnie było.

                                               Jakie jeszcze tajemnice kryje miasteczko w cieniu Góry Miejskiej?

     Nie sposób pominąć i kroków nie skierować w stronę XIX wiecznej  Zagrody Czernikiewiczów, która dziś stanowi część Muzeum Wsi Kieleckiej. To miejsce, w którym zatrzymał się czas, bo i budynek mieszkalny, i zabudowania gospodarcze pamiętają rok założenia – 1809, a sama konstrukcja zagrody to idealny przykład świętokrzyskiej ciesielki.

...Drewno jodłowe, dach kryty gontem, a z kuchni dobiega zapach patarajca...

     Gościnny Bodzentyn to także historia. Ta całkiem niedawna, bolesna, której płacz wciąż zaklęty w bruku rynku. 1. czerwca 1943 roku był najtragiczniejszym dniem w historii miasta, wtedy właśnie niemieccy żołnierze, stacjonujący w świętej Katarzynie, pod dowództwem Alberta Schustera, o brzasku jak to mieli w zwyczaju, otoczyli miasto dokonując rewizji domów. Niemal wszystkich mieszkańców stłoczono na Dolnym Rynku i na podstawie informacji szpiegów Franza Wittka, dokonywali egzekucji wybranych osób. 39, z nich zabito. Dziś, przed Zagrodą Czernikiewiczów, gdzie dokonano mordu, stoi tablica.

     Bodzentyn, turystyczne eldorado na bocznych gościńcach świętokrzyskiej ziemi, warto, by stał się celem przynajmniej jednej z Waszych wakacyjnych wypraw.

 

/Aneta Marciniak/

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
O czym szepcze Park Miejski

2022-08-30

O czym szepcze Park Miejski

Stary park miejski nakrył się oponą lśniących jasnozielonych liści i hodował w swej głębi, pełnej przecudnych cieniów i świateł, młode kwiaty i trawy. Dróżki ubite z okruchów cegły i wysypane żółtym piaskiem ginęły wśród zieleni niby drobne ruczaje między brzegami... - czyż nie pięknie pisał o kieleckim Parku Miejskim Stefan Żeromski?

2022-09-03

"Król alfonsów" vel "Kuba Rozpruwacz" pochodził z Kielc

Był nim, rzecz jasna słynny na cały świat Kuba Rozpruwacz czyli Józef Lis
Kieleckie Westerplatte

2022-09-01

Kieleckie Westerplatte

Wdrapując się na Wzgórze harcerskie w rezerwacie Kadzielnia niemal każdy widzi podobieństwo pomnika tam stojącego z tym, który jest na Westerplatte. A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno kielecki monument poświęcony był Bojownikom o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne i nazywano go UBeliskiem. Wystarczyło pozbawić "pewnych" symboli.

2022-09-01

"Dzika" historia Kielc

Zamarudziliśmy nieco w Kielcach, ale że cudze chwalimy, a swego nie znamy to postanowiłam, że pokaże i przybliżę stolicę naszego województwa. Za tydzień ruszamy na Warmię, kto ciekawy niech nas śledzi.
Tajemnice kieleckiej katedry

2022-08-21

Tajemnice kieleckiej katedry

Cudo to niebywałe, wspaniałe i urokliwe - kielecka katedra jest po prostu piękna i obfituje w male dzieła sztuki, ciekawostki, niezwykłości i legendy. Warto się nią zainteresować, nie jest to bowiem taki zwyczajny kościół.
Miłosne rozterki

2022-08-21

Miłosne rozterki

"Biruta’’ szła wolnym krokiem. Śnieżynki lekkie jak puch płynęły w powietrzu i krążyły dokoła tej głowy ubranej w barankową czapkę. Jedne z nich siadały potajemnie na promieniach jasnych włosów wymykających się spod czapki, inne obcesowo pędziły do ust różowych i za tę śmiałość świętokradzką konały w gorącym oddechu, jeszcze inne czepiając się brwi i długich rzęs zaglądały w smutne oczy. Borowicz raz tylko w nie spojrzał i wnet zleciało na niego jakby wśród widnego dnia wypadające zaćmienie słońca. Te duże lazurowe źrenice, co udzielały nawet białkom nikłej pół barwy błękitu, wcieliły się w jego duszę...."
Zuzelanką do Cygańskiej Kapy

2022-08-07

Zuzelanką do Cygańskiej Kapy

Na skrzyżowaniu dróg stań twarzą do słońca, spluń trzy razy przez lewe ramię i nie oglądaj się za siebie... To żart oczywiście, ale gdy pierwszy raz usłyszałam o Cygańskiej Kapie i drodze zwanej Zuzelanką to miałam nieco magiczne skojarzenia.
Tajemnica Chełmowej Góry

2022-07-31

Tajemnica Chełmowej Góry

Skryła się nieco na uboczu, całkiem blisko Starachowic, gdzieś po drodze do Nowej Słupi - niezwykła i tajemnicza. Ta, która dała początek Świętokrzyskiemu Parkowi Narodowemu. Oto ona księżna świętokrzyskich szczytów - Chełmowa Góra.
Na szczęście? Tylko krzemień pasiasty

2022-07-30

Na szczęście? Tylko krzemień pasiasty

W dodatku działa tylko w Sandomierzu. Klejnot Świętokrzyskich Gór, polski diament, osobliwość regionu - kto chociaż raz zobaczył, zechce go mieć. Przyjrzyjmy mu się zatem...
Tajemnicze, egzotyczne, zaczarowane. Takie jest właśnie Świętokrzyskie.

2022-07-10

Tajemnicze, egzotyczne, zaczarowane. Takie jest właśnie Świętokrzyskie.

Dzisiejsza podróż po naszym magicznym regionie poprowadzi nas nieco bocznymi dróżkami, takimi, które zostawia się na kiedyś tam. Jeśli szukacie miejsc mało obleganych, a mających to i owo do zaoferowania ciekawskim podróżnikom, to jest to tekst dla Was.