JUŻ W KIOSKU

Tajemnica Piotrowego Pola

2021-11-21 09:00:00

Ocena:

5/5 | 1 głosów

Skojarzenie właściwie wszyscy mamy jedno - opuszczona wioska i wojenny cmentarz. Co i kiedy się tam wydarzyło? Dlaczego dziś przemykają tu jedynie dusze zmarłych? 

fot. Aneta Marciniak

Jesteśmy w Puszczy Iłżeckiej, na obszarze, który był kiedyś częścią tak bliskiej nam Puszczy Świętokrzyskiej. Słyszycie świst strzał i szczekanie królewskich ogarów? Tak, to chyba gdzieś tu zaczął swoje polowanie książę Emeryk. W centrum tego leśnego kompleksu mała wioseczka, w XIX wieku kilkanaście chałup i dwie gajówki, położona przy Gościńcu Ostrowieckim, który nazwę zawdzięcza gościnie, jakiej osadki tu położone udzielały obrońcom ojczyzny.

Piotrowe Pole - któż by dziś pamiętał o wsi tej, gdyby nie II wojna światowa. Od początku okupacji wioska była miejscem odpoczynku dla wielu "przechodniów", wieś przyjmowała przede wszystkim partyzantów "Łokietka", "Szarego", "Oski". To właśnie przez tę wieś wycofywali się żołnierze polscy po przegranej bitwie pod Iłżą w 1939 roku. Kilka lat później - 22 września 1944 roku - do wsi wkroczył patrol niemieckiej żandarmerii i w odwecie za pomoc udzielaną przez mieszkańców wsi partyzantom, żołnierze wioskę spalili i aresztowali niemal wszystkich mężczyzn. To kolejny przykład pacyfikacji, kolejne miejsce, które spłynęło krwią. 

Koniec?

Nie, siedemnastu z tychże aresztowanych, po brutalnych przesłuchaniach w Siennie, zostało zamordowanych. Niedługo później, bo 1 października, znów doszło do koncentracji niemieckich sił, żołnierze okupanta otaczają obozujący niedaleko oddział "Potoka", w akcji poległo 59. partyzantów, 40. Polaków dostało się do niewoli, z czego tylko połowa po wojnie zdołała wrócić. Straty niemieckie były większe, 200. niemieckich żołnierzy straciło tu życie. 

Partyzantów pochowano we wspólnym grobie, dopiero pod koniec lat 60 XX wieku postawiono pomnik ku ich czci. Do dziś, przy rozwidleniu leśnych dróg, stoi głaz upamiętniający mieszkańców, którzy zostali zamordowani przez niemiecką żandarmerię.

Lubię myśleć, że polegli tu wracają, że nocą błyśnie gdzieś światło i wybrzmi terkot karabinu. Lubię myśleć, że wracają tu także mieszkańcy, którzy w blasku dogasającego żaru snują swoją trudną opowieść. A może odwrotnie? Może wracają tu młodzi i piękni, pełni wiary, że czeka ich wspaniała przyszłość. Może w tym dziwnym przejściu między nocą a dniem słychać tu gwar, śmiech, brzdęk łyżek, a kuchenne zapachy aż proszą w gościnę?

Jest i legenda, która mówi, że jeśli przechodzący tą drogą człowiek nie odda hołdu pomordowanym przez zdjęcie czapki i położeniu kwiatów, to spotka go nieszczęście.

Lubię to miejsce, pewnie też dlatego, że jest we władaniu tej niezwykłej, pierwotnej siły - przyrody. Od 2000. roku jest tu utworzony rezerwat. Modrzewie, graby, buki szumią pieśń pamięci, a w ich koronach plączą się losy tych, którzy tu na wieki zostali, ale i tych, którzy wpadają... od czasu do czasu... jak my.

Jak tu trafić? Piotrowe Pole znajduje się 9 kilometrów od Iłży. Dojazd DK 9.

Miejscem, które również rozbudza wyobraźnię jest Karczma Miłkowska,  i jej mieszkańców spotkała śmierć z ręki Niemca. Pacyfikacja miała miejsce 23 czerwca 1943 roku. Zaczęło się od domu Józefa Listka, który razem z sąsiadującymi zabudowaniami spalił niemiecki najeźdźca. Kolejna tragedia to rok 1944, spłonie dom Antoniego Bimka i zamordowana zostanie rodzina Władysława Płatka, łańcuchami związano jego żonę i podpalono budynek. Spłonęła także mała córka, a synów (8 i 11 lat) rozstrzelano.

Czy muszę przekonywać, że warto się tam udać.

 

Korzystałam z książeczki Edwarda Lisa - Wędrówka prastarym szlakiem przez Puszczę iłżecką, w 70 rocznicę wybuchu II wojny światowej. Zainteresowanych tematem odsyłam do tejże.

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Początek dała jej łza

2021-11-20

Początek dała jej łza

Iłży rzecz jasna, chociaż tak naprawdę, raczej o Izłżę chodziło. Konia z rzędem temu, kto sobie języka nie łamie na tejże, a nie daj Bóg zamawiać taksówkę do Izłży po takiej na przykład sylwestrowej imprezie. Strach się bać, gdzie ów kierowca by zajechał. Ok, dopiero XVI wiek przynosi nam tę swojską Iłżę, którą znamy dziś.
O kapliczce w Kaplicy

2021-11-19

O kapliczce w Kaplicy

Kaplica, wieś, która wyznaczała granicę między kluczami biskupimi - kunowskim i iłżeckim. W XIX wieku znajdowały się na tym terenie dwie osady: leśna należąca do zakładów starachowickich oraz włościańska z 1 domem i 5 mieszkańcami. Dziś to miejsce zupełnie opustoszałe, bezludne - włości Katarzyny, co świętą została.
Lubianka - nasza Amazonka

2021-11-13

Lubianka - nasza Amazonka

Niewątpliwie największą, najdłuższą i najważniejszą rzeką przepływającą przez powiat starachowicki jest rzeka Kamienna. Tętno regionu, serce powiatu, ale przecież nie jedyne.
Kaci Kielecczyzny

2021-11-14

Kaci Kielecczyzny

Mauzoleum Martyrologii Wsi Polskich w Michniowie - płonęły domy, stodoły, zabijano całe rodziny, palono ludzi żywcem... Kto był za to odpowiedzialny?
Jędrusie wciąż żywi

2021-11-08

Jędrusie wciąż żywi

Im dłużej będzie żyła pamięć o partyzantach, tym dłużej oni sami będą żyli. Nawet, jeśli żadnego już z nami, tu  na ziemi nie będzie. W tym roku, 5 września, odszedł ostatni żyjący partyzant oddziału "Jędrusiów", Mieczysław Korczak.
Przesądy, Anna Jantar i ucho igielne - zapraszamy do Sandomierza

2021-11-07

Przesądy, Anna Jantar i ucho igielne - zapraszamy do Sandomierza

Jest takie miejsce w Sandomierzu, które jeszcze nie tak dawno ukryte było przed oczami czy to mieszkańców, czy turystów. Południowa nawa, tuż pod chórem, katedra Narodzenia Najświętszej Marii Panny - obraz pod wiele mówiącym tytułem: Mord dziecka chrześcijańskiego.
Krwawa plama, konne widmo i siła modlitwy

2021-11-05

Krwawa plama, konne widmo i siła modlitwy

Witajcie w najpiękniejszym polskim zamku. No dobrze, może w jednym z najpiękniejszych, bo ilu turystów tyle też i gustów - tak czy inaczej rezydencja to robi wrażenie. Powiada się, ze to jeden z najlepiej zachowanych obiektów architektury renesansowej w Europie. O czym mowa? O zamku w Baranowie Sandomierskim.
Wierzbnik w klimacie jidysz

2021-11-06

Wierzbnik w klimacie jidysz

To był piękny, słoneczny dzień. W taki dzień mogą zdarzyć się tylko najpiękniejsze rzeczy, niestety nie tym razem. 27 października 1942 roku na wierzbnickim rynku dokonano selekcji, ktoś uznał, że ma prawo szafowania życiem i śmiercią. Wtedy też zapadał decyzja, kto przeżyje, a kto nie.
Niech Cię wędrowcze sosna prowadzi

2021-10-16

Niech Cię wędrowcze sosna prowadzi

Wełecz. Malutka osadka na trasie z Buska do Pińczowa, łatwa do przeoczenia i niezauważalna jakby. Szkoda, żeby nie znalazła się na Waszej turystycznej trasie.