JUŻ W KIOSKU

O czym szumią szydłowskie śliwki

2022-05-20 18:00:00

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Rozległe bory, dziki zwierz, strachy i poczwary szkaradne, pośród tego wszystkiego najgroźniejsza postać, zbój Szydłem zwany. Chłop na schwał, silny jak tur, mocny jak dąb, z brodą czarną jak smoła... Dzieci się nim straszy, dziewczynom młodym obiecuje - nie od dziś wiadomo, że za niegrzecznymi chłopcami panny oczy gubią.

I wcale nieprzypadkowo od zbója zaczynam, bo to on dał początek miastu, które z roku na rok coraz bardziej zachwyca, a turyści ciągną tu niczym pszczoły do pyłków kwiatowych. Niech no tylko śliwy zakwitną...

Zbój ów chciwy na pieniądz był, oko sokole z najdalszej odległości wypatrzyło kupieckie karawany, te zaś najchętniej omijałyby trakt handlowy właśnie ze względu na złą sławę, jaką się cieszył nasz bohater. Nie zawsze się jednak dało. I rabował Szydło wszystko, co mu się na leśny dukt napatoczyło, czasem kupca oszczędził, czasem nie, czasem jakąś białogłowę z wozu porwał i karmiąc ją słodką śliwką, miłość dozgonną obiecywał. Rzec bowiem trzeba, że pod krzaczastymi brwiami zbója błyszczały piękne, błękitne oczy, czarny zarost krył krzywy uśmiech obiecujący dużo, a nawet więcej, a pod zgrzebną koszulą biło gorące i romantyczne serce... Ech.

Sporo kosztowności krył zbój w jaskiniach, ale częścią z nich ozdabiał kobiece szyje, a potem całował ust korale, dopóki się nie znudził. I zdarzyło się, że banda Szydły napadła na królewski orszak. Walka była wyrównana, z przewagą jednak zbójecką, władca widząc, że niedobrze się dzieje, klęknął na pobliskim wzgórzu i modły do opatrzności wzniósł. Obiecał, że jeśli dobry Bóg da mu zwycięstwo, w miejscu w którym klęczy - kościół dziękczynny pobuduje. Wysłuchał Bóg królewskiej modlitwy, kamratów zbója Szydło wybito, a sam zbój, żeby życie ocalić, wskazał królowi jaskinię ze skarbami. Król za kosztowności kościół wybudował, osadę założył i od imienia zbója Szydłowem nazwał.

Nie wiem, co się stało ze zbójem Szydło stało, ale lubię wierzyć, że jedną ze zgłuszonych przez siebie panien za żonę pojął i do dziś po mieście zbójeccy potomkowie chodzą. Brodaci dodajmy, bo taki pradziad do czegoś jednak zobowiązuje,

Tyle legenda, ale jakim ja byłabym przewodnikiem, gdybym bajać nie potrafiła i nie chciała.

Oddajmy jednak głos faktom, żeby nam szydłowscy przewodnicy nie zarzucili, że coś pominęliśmy.

Miasto jest jednym z najstarszych na polskiej ziemi, na skalnym zboczu malowniczo położone, od wieków strzegą go wody rzeki Ciekącej i kamienna wstęga muru. Prawa miejskie nada osadzie król Władysław Łokietek, ale to król Kazimierz Wielki będzie najważniejszym dla grodu władcą. Otoczy on miasto grubymi murami z wyniosłymi bramami, z cegły i wapienia wybuduje zamek z basztą, który połączy tę fortyfikację w jedną całość. Zamek ów to gotyk w czystej postaci, posiadał dwie kondygnacje z najbardziej reprezentacyjną Salą Rycerską, najokazalszym jednak obiektem pozostał tzw. Dom Główny położony w południowej części dziedzińca.

Gore! - Wielokrotnie w kontekście zamku krzyczano. Płonęła bowiem ta imponująca budowla kilkukrotnie i za każdym razem odbudowy zyskiwała inny rys. Dla pradawnych murów, w których więziony był buntowniczy brat Jagiełły - Świdrygiełło, nie miały szacunku ani wojska, które domagając się zaległego żołdu obróciły go w ruinę, ani Szwedzi, ani wojska napoleońskie, które w tychże szacownych wielce wnętrzach urządziły sobie wozownie i stajnie. Dopiero lata 20 XX wieku i potem powojenne przyniosły lepszą passę do Szydłowa, rozpoczęto między innymi rekonstrukcję murów miejskich. Z nimi zaś wiąże się pewna ciekawostka, bo otóż w 1822 roku władze miejskie wystawiły owe mury na sprzedaż, cena wynosiła 1867 zł i 36 groszy. Na szczęście sprzedać kamiennej wstęgi się nie udało, przez kilkanaście miesięcy nie znalazł się żaden chętny i tym samym średniowieczne mury cieszą nasze oczy do dziś. Nie tylko zresztą oczy, bo stare kamienie potrafią się rozgadać, ale tylko wtedy, gdy znajdzie się ten, co słuchać umie.

Do miasta wejść należy Bramą Krakowską, która strzegła Szydłowa od strony południowego traktu. Średniowieczna, z renesansową attyką, kolistymi wieżyczkami, czterema strzelnicami... niewiele więcej trzeba, by usłyszeć tętent końskich kopyt i chrzęst zbroi rycerstwa wracających z podbojów. Ich duchy kierują kroki do Skarbczyka, który onegdaj spełniał funkcje mieszkalne, dziś zaś mieszczą się tam między innymi ekspozycje historyczne. W piwnicach natomiast średniowieczne narzędzia tortur...

Szydłów kościołami stoi, a każdy z nich na bazie niecnego czynu powstał. Pierwszy, o którym nieco później, to ten od zbója Szydło, drugi zaś - pod wezwaniem Świętego Władysława - zbudowany został z fundacji Kazimierza Wielkiego, który mało moralnie się prowadził (tak nieco uogólniając). Lubił Kazimierz kobiety i wcale się z tym nie krył, nie podobało się biskupowi Bodzancie, który króla ekskomuniką obłożył i wysłał księdza Michała Baryczkę, by o tym Wielką Mość poinformował. Kazimierzowi się to nie spodobało, nie mogą dosięgnąć biskupa, Baryczkę kazał utopić. Co prawda ukorzył się potem i na znak pokuty sześć kościołów pokutnych wystawić kazał, w tym między innymi w Szydłowie właśnie.

Jest to najstarszy murowany kościół, bo z 1355 roku, odbudowany po zniszczeniach wojennych, zachował pierwotne sklepienie. Koniecznie zajrzeć do świątyni należy, furty wejściowej na kościelny teren strzeże zadumany Frasobliwy. Lubię to przedstawienie Chrystusa...

Drugi kościół - ten od zbója - to miejsce, od którego zaczęła się moja przygoda z zacheuszkami. Po kolei jednak.

Jeszcze przewodnikiem nie byłam, gdy do Szydłowa zawędrowałam i z miejsca się w murach owych zakochałam. I żaden tam zamek czy śliwki (pyszne skądinąd), a kościółek pod wezwaniem Wszystkich Świętych właśnie - cudo i majstersztyk. Otoczony murem cmentarnym, na terenie którego ustawione są drewniane rzeźby dwunastu apostołów i Pana Jezusa, o charakterze wybitnie obronnym, jest miejscem wyjątkowym, pięknym i jakoś tak mimowolnie skłania do refleksji. Tu niemal od razu słychać szept historii. Ale to, co najpiękniejsze skryte jest w środku świątynki, to polichromie pokrywające ściany nawy i prezbiterium. Najstarsze datowane są na rok ok. 1370. następne na połowę XV w i druga połowę XV wieku. Uwagę zwraca cykl siedmiu grzechów głównych, pary postaci siedzą na zwierzętach symbolizując poszczególne występki, zmierzają w stronę paszczy Lewiatana. Nie została rozszyfrowana symbolika wszystkich grzechów i rozpoznajemy tylko dwa. Które? To pozostawiam tym dociekliwszym turystom.

Pełna tajemnic i niezwykłości jest ta malutka świątynka, w kryptach odkryto szkielet ludzki i fragmenty drewna pochodzące prawdopodobnie z trumny. Dodajmy, że był to pochówek średniowieczny. Nie wiem, kto tam spoczywa, ale musiała to być osoba o dość wysokim statusie społecznym.

Czas na zacheuszki – małe krzyże namalowane na wewnętrznych ścianach świątyni. Był to dowód poświęcenia kościoła, umieszczane są w tych miejscach, zwyczajowo dwanaście, które biskup namaści podczas konsekracji. Nad znakiem obowiązuje lampka lub świecznik, ale nie zawsze jest to spotykane. W szydłowskim kościółku Zacheuszków jest właśnie dwanaście i od tamtej pory, od pierwszej wizyty, zawsze już ich szukam niezależnie w jakim kościele jestem. Moi turyści są już przyzwyczajeni, że jak kościół, to szykuje się zacheuszkowe polowanie. Potrafią być w miejscach nieoczywistych i czasem występują w liczbie czterech.

U podnóża wzniesienia, na którym kościółek stoi, znajduje się grota zbója Szydły. Ciekawi mogą próbować tam zajrzeć, może jakiś skarb się tam trafi. Krążą pogłoski, że nie wszystko zbój królowi oddał.

Szydłów jest miastem niezwykłym, ale nigdy do wielkości i sławy Krakowa czy Warszawy nie doszedł. Ma mieć to związek z klątwą Esterki - ukochanej Kazimierza Wielkiego. A było to tak...

Przybył tu król z panią swego serca Esterką. Gdy mieszkańcy dary znosili i z radością króla witali, ten z dumą patrzył na miasto, które murami otoczyć kazał. Chmurzyło się tylko oblicze królewskie, gdy na ukochaną spoglądał, Esterka bowiem nosek marszczyła i przytulać się do króla nie chciała. Zainteresował się zatem król, co też na sercu damie ciężarem leży. A ciążył dziewczynie fakt, że w mieście pięknym i gościnnym, jej bracia w wierze domu modlitwy nie mieli.

Sposępniał Kazimierz, bo rację Estera miała, i starozakonnym synagogę obiecał wystawić. Miał powrócić za czas jakiś i wtedy też synagoga na Esterkę miała oczekiwać. Stało się zatem wedle królewskiego życzenia, synagoga stanęła piękna, bogata i... niestety wyższa aniżeli sąsiadujący z nią kościół Świętego Władysława Złapali się budowniczowie za głowy i po szybkich naradach krokwie połamali i dach bożnicy obniżyli.

Gdy się królowi przyznali, ten pochwalił za pomysł, ale nie przewidział, że Esterce wcale się to nie spodoba. Zawrzała krew w porywczej kruczowłosej, gniew ją ogarnął i za nic nie dała się udobruchać. Wzburzona przemierzała zamkowe komnaty, pakować kufry kazała i na odchodne, wsiadając do powozu rzuciła klątwę na Szydłów.

- Niechaj nigdy to miasto krnąbrne do wielkości nie dojdzie...

Trzasnęły drzwiczki karety, smagnął stangret konie, ruszyła królewska kochanka w stronę Krakowa tudzież Kazimierza Dolnego, skąd pochodzić miała. I tyle ją Szydłów widział.

Czy spełniła się klątwa Estery? Biorąc pod uwagę fakt, że dziś sporo się w Szydłowie dzieje, można mniemać, że może Kazimierz Wielki jakoś ją udobruchał. A dzieje się sporo, jedną z flagowych imprez jest Nocne Zwiedzanie Szydłowa. W programie zwiedzanie miasta z przewodnikiem, z pochodniami, niespodzianką i nocnym wejściem do synagogi, kościółka Wszystkich Świętych oraz zamku, gdzie miejsce ma "nocna sesja foto na królewskim tronie". Czy warto? Nie pytajcie tylko Szydłów planujcie i korzystajcie z atrakcji.

Przewodnicy są tam świetni, znam osobiście i rekomenduję gorąco.

Przypominam, że najlepiej zwiedza się będąc najedzonym, a do tego poleca się szydłowska śliwka. Smakosze mają do wyboru śliwkę w czekoladzie, śliwkę w kawie, korzenne śliwkowe konfitury, śliwowicę i likier śliwkowy, śliwki świeże i suszone... wszystkiego pod dostatkiem, a nawet z naddatkiem.

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Świętokrzyskie Szlaki Turystyczne

2022-06-24

Świętokrzyskie Szlaki Turystyczne

50 świętokrzyskich turystycznych szlaków pieszych o łącznej długości 1496 kilometrów oraz 22 szlaki rowerowe liczące 943 kilometry - tak prezentuje się aplikacja mobilna Świętokrzyskie Szlaki Turystyczne. zrealizowana ze środków Województwa Świętokrzyskiego we współpracy z Zarządem Głównym PTTK, Centralnym Ośrodkiem Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie oraz Oddziałem Świętokrzyskim PTTK w Kielcach.
Legendy i opowieści niezwykłe

2022-06-12

Legendy i opowieści niezwykłe

Zwiedzać można różnie. Ja najbardziej lubię wędrować ścieżkami legend i baśni, i taki właśnie pomysł mam na dzisiejsze spotkanie z Wami. Zapraszam zatem na zawichojską ziemię.
Bodzentyn, czyli zamek, duch i zad

2022-06-03

Bodzentyn, czyli zamek, duch i zad

Bodzentyn, miasto, które odwiedzaliśmy wielokrotnie i tylko od czasu do czasu podawałam Wam co smakowitsze kąski. Przyszedł czas, żeby z Bodzentyna zrobić danie główne i zaproponować to miasto na wiosenno letnią wycieczkę. Gwarantuję przewodnickim słowem, że nie będziecie zawiedzeni, szczególnie jeśli przynajmniej część trasy przejdziecie pieszo lub przejedziecie rowerem.  A zatem do rzeczy...
Masz ochotę się przejść?

2022-05-06

Masz ochotę się przejść?

Nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś dołączył do Oddziału Międzyszkolnego PTTK w Starachowicach. Na chętnych czeka 30 - kilometrowa wędrówka. Szczegóły na plakacie. UWAGA: Żeby wziąć udział w spacerze NIE trzeba być członkiem PTTK.
Na peryferiach boskiego ogródka

2022-05-06

Na peryferiach boskiego ogródka

Odeszli. Ona i on. Zostały tylko westchnienia ścian. Marznie chałupa bez ognia w piecu i wypatruje wiosny. I płacze, bo nie ma już serca. A był kiedyś sufit dla kogoś niebem, które właśnie spadło. Nikt nie przesunie garnka na piecu, nie zmiecie okruchów ze stołu, nie pomodli do świętego obrazu... Puste domy tęsknią, porzucona kapota udaje, że ktoś ją jeszcze założy, sukienka powoli traci nadzieję.
Nowe ścieżki w Świętokrzyskim Parku Narodowym

2022-05-08

Nowe ścieżki w Świętokrzyskim Parku Narodowym

Uwaga Turyści. 1 maja Świętokrzyski Park Narodowy otworzył nowe ścieżki edukacyjne, a to oznacza, że szykują Wam się nowe miejsca do zwiedzania i relaksowania w przyjemnych okolicznościach przyrody.
Przerwany sen księcia

2022-04-29

Przerwany sen księcia

Cóż może powiedzieć miejsce opuszczone nawet przez słowa... ? Może tylko tyle, że było tym, o czym śniły pokolenia... Dziś hula tu wiatr i tylko gdzieniegdzie, jakby przypadkiem, zaskrzypią drzwi ruszone ręką hrabiny, a smuga światła padnie na zdobne sztukaterie. Może, gdy zapadnie zmrok znów zjadą się tu goście z okolicznych włości... Zarżą konie, zaszeleszczą suknie, zabrzmi muzyka, a książę poprowadzi do tańca...
Ej! Nocny Rajd Emeryka za pasem

2022-04-21

Ej! Nocny Rajd Emeryka za pasem

Już za chwilę, za momencik, gdy zapadnie zmrok i zmierzch miękką kołdrą otuli ziemię, a wszystkie grzeczne ludzie pójdą spać, na szlak wyjdzie podróżnicze tałatajstwo. 
Skąd te Trzy Krzyże?

2022-04-08

Skąd te Trzy Krzyże?

Góra Miechowa, Góra Sławka, ale także Góra Trzech Krzyży. Trzy nazwy jednego miejsca, które dziś lokalizujemy w pobliżu wiaduktu przy ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Skąd taka rozbieżność.
W poszukiwaniu wiosny

2022-02-21

W poszukiwaniu wiosny

Chodzą słuchy, że niektórzy mieszkańcy naszego miasta dostali takiej energii, że usiedzieć w domu nie mogą. Ten i ów szepnął mi na ucho, że wyruszyli na jej poszukiwania. Przy okazji zamierzali zamierzali pogonić kota zimie, i dobrze, bo nawet ja mam jej już dość. Chcę słońca.