JUŻ W KIOSKU

Kim była "Dr Anka"

2021-11-14 12:00:00

Ocena:

5/5 | 1 głosów

W ocenie Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu nazwa powyższa powinna zostać zmieniona jako wypełniająca normę art. 1 Ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej  (Dz.U. RP z 2016 r. poz. 744) - to wiemy wszyscy, tak samo, jak to, że dawna ulica Dr Anki to dzisiejsza Konstytucji 3 Maja. Gdyby nie ustawa dekomunizacyjna siedziba "Zielonej" miałaby dziś zupełnie inny adres.

fot. UG Brody

Starsze pokolenie uzna pewnie, że tekst ten, to pisanie o czymś, o czym wiedzą wszyscy. I jaki to sens... Być może, niemniej jednak powstał on na prośbę jednej z czytelniczek, która lubiąc nasze turystyczne wyprawy, poprosiła także o wędrówki byłymi starachowickimi ulicami. A zatem zaczniemy od ulicy, którą ja sama pamiętam z dzieciństwa.

Dr. Anka, Anka czyli Helena Wolf to przede wszystkim lekarz, jej zawodowa droga prowadziła przez warszawskie szpitale - Świętego Ducha, Wolski, instytut Radowy im. Marii Curie-Skłodowskiej. Przez rok (1940 - 41) była członkinią tajnego Komitetu Porozumiewawczego Lekarzy Socjalistów i Demokratów. Na świętokrzyskiej ziemi znalazła się w chwili, gdy groziło jej aresztowanie za działanie w Gwardii Ludowej - była odpowiedzialna organizację zaplecza sanitarno - medycznego dla grup komunistycznych.

A zatem lekarz, porucznik, pośmiertnie awansowana do stopnia majora. Od młodych lat zainteresowana sprawami społecznymi, w międzyczasie związana z młodzieżową organizacją lewicową "Życie". Rok 1942 przyniósł członkostwo w PPR, służbę wojskową pełniła pod pseudonimem "Dr Anka". Na Kielecczyźnie „Anka” organizowała kursy sanitarne nie tylko dla GL, ale i dla oddziałów i placówek Batalionów Chłopskich współdziałających z GL, np. we wsi Rosochy.

Dr Anka była odpowiedzialna za sieć kontaktów konspiracyjnych z kierownictwem szpitali, z lekarzami, z pielęgniarkami i z szeregiem osób mo­gących pomóc w takich sytuacjach. Dlaczego ona? Niewysoka blondynka posiadała ponoć rzadki dar przekonywania. Najczęściej przebywała w oddziałach leśnych lub w sztabie I Brygady AL im. Ziemi Kieleckiej, którą dowodził kpt. Henryk Połowniak „Zygmunt”, i w której pełniła funkcję szefa sanitariatu. W styczniu 1944 r. , gdy Gwardia Ludowa przekształciła się w Armię Ludową, Doktor Anka działała nie tylko jako szef służby sani­tarnej AL, ale brała też czynny udział w pracach sztabowych, m.in. w rozmo­wach i kontaktach z władzami innych formacji np. AK lub BCh. W maju 1944 r. nawiązała kontakt z sowieckimi jeńcami wojennymi, prze­bywającymi w obozie w Kielcach. Dzięki zorganizowanej przez nią pomocy pięćdziesięciu sześciu z nich (oficerów i żołnierzy) zdołało uciec. Po zdobyciu broni krótkiej, automatycznej, granatów i amunicji grupa ta przedarła się do lasów ostrowieckich i dołączyła do oddziałów AL, poprowadzić ich tam miała właśnie Dr Anka.

Śmierć Dr Anki

- W nocy z 29 na 30 października „Doktor Anka”, wraz z grupą 16 osób z AL, została okrążona przez Niemców w okolicy wsi Ma­ziarze. Podjęto decyzję przedarcia się i schronienia w lesie na Krynkach. By tam dotrzeć, należało pod ostrzałem przebiec las, przeprawić się przez rzekę Ka­mienną i przeskoczyć szeroki trakt prowadzący z Ostrowia do Iłży. Gdy party­zanci dotarli na wyznaczone miejsce, okazało się, że nie ma w śród nich „Doktor Anki”. Powrót i poszukiwania nie były już możliwe. Z relacji świadka, nadleś­niczego z Marcul, p. Mroczkiewicza wiadomo, że „Anka” ostrzeliwała się Niemcom. Ciężko ranna dostała się w ręce wroga i została przeniesiona do leś­niczówki w Marculach. Po opatrzeniu pięciu ciężkich ran została zrewidowana, ale Niemcy niczego przy niej nie znaleźli. „Doktor Anka” leżąc w lesie, ciężko ranna, zdołała jeszcze wyrzucić tajne meldunki oraz klisze, wykonane przez Mieczysława Róg - Swiostka, które miała przekazać sztabowi. Podczas przesłuchania „Anka” kilkakrotnie traciła przytomność. Zmarła 31 października 1944 r. Została po­chowana przy drodze biegnącej w kierunku Brodów Iłżeckich - czytamy w Memoriale Marii Wittek, który czytelnik znajdzie pod adresem kpbc.umk.pl

W maju 1946 r. zwłoki Heleny Wolff zostały ekshumowane i przeniesione na cmentarz w Iłży. Jej symboliczny grób-inskrypcja znajduje się na cmentarzu augsbursko-ewangelickim w Warszawie w grobowcu rodziny Wolffów. W miejscu, gdzie „Doktor Anka” poległa, przy trakcie Brody ustawio­no kamień z tablicą.

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Sekret opuszczonej willi

2021-11-28

Sekret opuszczonej willi

Modrzew posłużył za budulec, drzewa i krzewy kryją budynek, w którym nikt dziś nie mieszka... Przed nami kolejny sekret Gminy Brody.
Benedyktynów i cystersów ambicje...

2021-12-04

Benedyktynów i cystersów ambicje...

Czyli pokłosie, którym był Wierzbnik. W takiej oto klamrze można by było zamknąć historię miasta, którego przeszłość staram się przywołać na kartach "Zielonej". Swoją drogą, to nieco sentymentalna nam się gazeta zrobiła, nie moja to fanaberia, a jedynie prośba szanownych  Czytelników.
Kamienica Gepardów

2021-11-11

Kamienica Gepardów

Drzemiące kamienice otaczały rynek. Gdzieniegdzie stuknęła okiennica, wpadający przez niedomknięte okna wiatr poruszał bielutkimi firankami, pierwsze promienie słońca tańczyły na blatach stołów, na pożółkłych kartach zeszytów. Gdzieś zamiauczał kot, zaszczekał pies, zatrzeszczały sprężyny łóżek - ktoś szykował się do pracy. Oto Wierzbnik końca XIX i początku XX wieku, niedługo zawita tu Wielka Wojna.
Co śpi w murach wierzbnickiej kamienicy

2021-11-07

Co śpi w murach wierzbnickiej kamienicy

Historia każdego miasta jest jedyna, niepowtarzalna, wyjątkowa. Jest jak księga, której karty zapisują kolejne pokolenia. Przemierzając codziennie ulice nie zawsze widzimy to, co nas otacza, mijamy obiekty, miejsca, place, które snują swoją opowieść z nadzieją, że w końcu ktoś się zatrzyma i posłucha. Warto to zrobić, bo to właśnie ten szept historii tworzy naszą tożsamość. Wsłuchajmy się zatem w opowieść pewnej kamienicy.
Tajemnica muzealnej kapliczki

2021-07-29

Tajemnica muzealnej kapliczki

W polskiej tradycji kult maryjny jest bardzo silny, "zawinili" tu benedyktyni, do których nam niejako z gruntu blisko. Wyrazem uwielbienia są tak lubiane powszechnie nabożeństwa majowe, odprawiane wieczorami w maju w kościołach, przy grotach, przydrożnych figurach i kapliczkach, na stałe wpisały się w krajobraz Polski.  Jedna z takich kapliczek czuwała nad bezpieczeństwem pracowników Zakładów Starachowickich. Dziś czuwa nad Muzeum Przyrody i Techniki.