JUŻ W KIOSKU

Islam, koty i stambulska menażeria

2021-09-18 19:00:00

Ocena:

0/5 | 0 głosów

Wiem, że ostatnio zabierałam Was do Stambułu i udowadniałam, że jest pełen magii i uroku. Tak na marginesie to mnie to miasto przypomina wielki pchli targ - z wózków, które wciskają się w każdą najmniejszą szczelinę, można kupić niemal wszystko. Dziś jednak na małą chwile zaproszę do Stambułu ze względu na mruczki.

Aneta Marciniak

Wiem, że ostatnio zabierałam Was do Stambułu i udowadniałam, że jest pełen magii i uroku. Tak na marginesie to mnie to miasto przypomina wielki pchli targ - z wózków, które wciskają się w każdą najmniejszą szczelinę, można kupić niemal wszystko. Dziś jednak na małą chwile zaproszę do Stambułu ze względu na mruczki.

Kotki, koteczki, koteły, sierściuchy, mruczki - niby bezdomne, a prowadzą żywot maharadży. Skąd się wzięły w Stambule? Pamiętajmy, ze miasto od zawsze było miastem portowym z ogromną ilością statków handlowych tu stacjonujących, to powodowało wzrost liczby gryzoni, a za gryzoniami przybywały koty. I tak do dziś królują na ulicach, dachach, ławeczkach - lśniące, upasione, dokarmiane, głaskane i przede wszystkim wolne.

Ciekawostką jest fakt, ze o ile kotów i psów na ulicach jest zatrzęsienie, to Turcy raczej w domach ich nie trzymają. Dbają - owszem, ale poza czterema ścianami. Oczywiście uogólniam, niemniej jednak zwierzę w domu raczej stanowi tam raczej wyjątek niż normę. Na każdym kroku ktoś stawia miskę z suchą karmą, parówkami, wodą, mięsem, psy uliczne są zaszczepione i zakolczykowane dzięki dofinansowaniu z rządu, a zatem niczego tymże stworzeniom nie brak. Leża wszędzie, gdzie tylko chcą, mawia się zresztą, że nie ruszyłyby się, chociażby sam sułtan miał przechodzić.

Koty Stambułu są ikonami miasta, tak samo jak Hagia Sophia i Wieża Galata. Stambulczycy uważają je za dobre towarzystwo i szczęście, w dużej mierze wypływa to z wierzeń islamu. Muzułmanie wierzą bowiem, ze Prorok Mahomet był wielkim miłośnikiem futrzaków. Przypomnijmy zatem kotkę Muezzę, która była wiernym towarzyszem Mahometa. Mówi się, że dzięki tej niezwykłej przyjaźni prorok niejednokrotnie uniknął śmierci. I chociaż Koran o kocie nie wspomina, do dziś przetrwało wiele legend i podań o Muezzie i jej opiekunie. Nie wiemy, gdzie kiedy mieli się spotkać, ale więź Proroka i Muezzy była bardzo silna, kres tej przyjaźni położyła dopiero śmierć zwierzęcia.

Wśród najbardziej znanych historii o Muezzie jedna opowiada o szacunku jakim darzył ją Mahomet. Razu pewnego Prorok wstawszy do modlitwy, zauważył, że w jego rękawie śpi zwinięty w kulkę kot. Aby go nie budzić, obciął rękaw szaty i czynności religijne odprawił z odsłoniętym ramieniem. Mądre zwierze miało po przebudzeniu złożyć mu pokłon. Zażyłość z kotem sprawiła, że prorok odprawiał rytualne ablucje używając do tego celu wody z miski pupila. Miał też pijać z tego samego naczynia, wespół z Muezzą, a Aisza, żona Mahometa, jadała potrawy, których wcześniej kotka skosztowała. Muezza miała towarzyszyć swemu opiekunowi w czasie kazań, siedząc z gracją na jego kolanach. Po śmierci kotka oczywiście trafiła do raju. Gdy Mahomet został zaatakowany przez wściekłe psy i pokąsany tak srodze, że śmierć zaglądała mu w oczy. Muezza odnalazłszy w jaskini cierpiącego Mahometa wylizała mu wszystkie rany i została przy nim, do czasu gdy nie wyzdrowiał. Innym razem kot ocalił mężczyznę przed ukąszeniem węża, który wplatał się w jego szatę. Z wdzięczności Mahomet obdarzył Muezzę i wszystkie koty na całym świecie darem spadania na cztery łapy. Założyciel Islamu umiłował koty do tego stopnia, że swoim wyznawcom nakazał okazywać im szacunek i przywiązanie, a także surowo zabronił koty krzywdzić – stąd do dziś jest  nazywany „ojcem kotów”.

Muzułmanie uważają, że mruczenie kota jest modlitwą, a kocia ślina ma leczniczy wpływ na nasze zdrowie. Warunkiem jest czysty koci pyszczek. W świecie islamu uważa się, że to jak człowiek traktuje kota, tak też traktuje człowieka, a zatem grzechem jest złe traktowanie tych zwierząt, głodzenie, bicie, czy nawet obrażanie. Koty w świecie arabskim nie mogą także być traktowane jako przedmiot handlu ani wymiany dóbr materialnych, a każdy pobożny Muzułmanin powinien dokarmiać choć jednego bezdomnego kota.

Zwierzęta te mogą swobodnie przebywać w meczecie, niczym dziwnym nie jest kocur leżący brzuszkiem do góry, mruczący to i tamto lub domagający się głasków.

Zapewniam, że wcale nie jest łatwo zdjąć z czarnych spodni kocie kłaki.

Przy okazji Stambułu warto wspomnieć, że doczekał się tam pomnika koci luzak czyli kotka Tombili. Stała się lokalną maskotką azjatyckiej dzielnicy Kadıköy, wszystko przez rozczulającą pozę, w jakiej zwykła odpoczywać. Robiła to na wpół leżąco, na wpół siedząco, z oparciem o krawężnik ulicy. Kotka doczekała się własnego pomnika, przedstawiającego ją w ulubionej pozie.

 

Do następnego.

INNE ARTYKUŁY Z TEGO DZIAŁU
Miłość, małpy i Lech Wałęsa

2021-09-22

Miłość, małpy i Lech Wałęsa

Powiada się, że Indie albo się kocha, albo się je nienawidzi i coś w tym jest. Indie wzięły mnie szturmem. Chwyciły za gardło, ścisnęły żołądek, nie pozwoliły tylko na jedno - na obojętność. Po chwilowym oszołomieniu wiedziałam jedno - zakochałam się
Nie po

2021-09-21

Nie po "Krzyk", a po figle

Dzisiejsze inspiracje nieco nietypowe, bo Warszawie towarzyszy Chełmno, a do tego wszystkiego dodam Oslo. Ale, że ze stolicy wszędzie blisko, to...
Tam, gdzie Orient flirtuje z Europą

2021-09-20

Tam, gdzie Orient flirtuje z Europą

Tu każdy zakątek jest tu malowniczy, każde miejsce historyczne, tu Orient zaleca się do Europy i śni, że jest władcą - tak o Stambule pisał Hans Christian Andersen, a ja przyznaję, że słowa te opisują to miasto jak żadne inne.
O kijowskich zaułkach, zabytkach i kocie Pantiuszy

2021-09-17

O kijowskich zaułkach, zabytkach i kocie Pantiuszy

Kijów, nazywany miastem złotych kopuł, ma się czym pochwalić, przepiękne cerkwie, zabytki, smaczna kuchnia - to sprawia, że warto tu wpaść na dłużej. 
Podróże według Moniki

2021-09-04

Podróże według Moniki

Lekarz medycyny rodzinnej, radna Rady Miasta, znana z celebrowania chwil i uwieczniania ich na pięknych zdjęciach. Jeśli nie możecie jej spotkać w Starachowicach to na pewno znajdziecie ją w górach, Tatry, Bieszczady, Gorce - to jej klimaty. Ale przecież nie tylko
Z Kraju Klonowego Liścia do Starachowic

2021-05-05

Z Kraju Klonowego Liścia do Starachowic

Zostawili za sobą sześć stref czasowych, przepiękne, mało zaludnione obszary we władaniu dzikiej natury i kosmopolityczne Toronto. Zostawili kraj łosi, łososi i niedźwiedzi, pachnący żywicą, ośnieżone, poszarpane szczyty i szmaragdowe doliny, ostre jęzory lodowców, słońce przeglądające się w jeziorach i migoczące w wodospadach...
Małe i duże rodzinne podróże

2020-12-27

Małe i duże rodzinne podróże

Kowaliki w podróży 

2020-08-08

Kowaliki w podróży 

Z wykształcenia nauczycielka przedszkolna, mimo emerytury wciąż aktywna.  Ciekawska, zawadiacka, roześmiana - w kowbojskim kapeluszu i z ukochanym wnukiem przemierza polskie i europejskie szlaki. Oto oni - wesołe Kowaliki - Marysia i Tristan. 
Muszę mieć dokąd wracać

2020-07-25

Muszę mieć dokąd wracać

Przedwojenny dom, w którym do dziś słychać szept minionych pokoleń, zapach drewna, czar świątków i ona - starachowicka nomadka. Jeszcze jeden nie do końca rozpakowany plecak, a ona już planuje kolejny wyjazd, Monika Rutkowska od Świętego Franciszka - zwierzolub, lekarz medycyny rodzinnej, radna, miłośniczka podróży i...