reklama

Dyrektor szpitala zostaje do czasu...

Będą dalej protestować?

Na okładce

Dyrektor szpitala zostaje do czasu...

Będą dalej protestować?

W ciągu 30 dni Zarząd Powiatu ma podjąć decyzję w sprawie przyszłości Jolanty Kręckiej. Jej odwołania ze stanowiska dyrektora PZOZ domagają związki, bo załoga - jak twierdzą - już jej nie ufa.

Petycja z żądaniem natychmiastowego odwołania dyrektorki, podpisana przez związki zawodowe, działające w lecznicy (bez zrzeszającego lekarzy) trafiła do Rady Społecznej PZOZ i Zarządu Powiatu. Na wtorkowym (25 września) władze powiatu powołały zespół, złożony z pracowników Starostwa Powiatowego, który zbada treść podnoszonych zarzutów. Ma na to zgodnie z kpa 30 dni. Dopiero po zapoznaniu się z jego wnioskami oraz wysłuchaniu dyrektorki, Zarząd Powiatu odniesie się do pisma związkowców.

- Zależy nam na dogłębnym zbadaniu sprawy, z uwagi na jej okoliczności oraz charakter - mówi starosta Andrzej Matynia i deklaruje, że Zarząd Powiatu zamierza bliżej przyjrzeć się pracy Jolanty Kręckiej.

Pracownicy szpitala zapowiedzieli swoją obecność w Starostwie i byli. Usłyszeli jednak, że zarząd nie zdecydował jeszcze o losach dyrektor. Szefowa Związku Pielęgniarek i Położnych - Wanda Gut była rozczarowana taką decyzją.

- Oczekiwaliśmy konkretnej odpowiedzi, albo w jedną, albo w drugą stronę. Dlaczego padła akurat taka, tego naprawdę nie wiem. Wspólnie z załogą musimy się zastanowić nad dalszymi krokami. Myślę, że na tym się nie zakończy, bo atmosfera w zakładzie jest coraz gorsza.

Użyła nawet słowa nagonka, która miała być prowadzona w odniesieniu do pielęgniarek uczestniczących w niedawnym proteście.. 

- Mamy zakaz zamiany dyżurów w grafikach i wychodzenia bez zgody dyrekcji w sprawach prywatnych - wyliczała przewodnicząca, tłumacząc że jest to efekt wprowadzonych zarządzeń.

Na sesji o szpitalu...

Sytuacja w szpitalu była jednym z tematów na czwartkowej (27 września) sesji Rady Powiatu, na którą przyszła senator RP Beata Gosiewska.

-  Zwrócili się do mnie związkowcy w sprawie szpitala w Starachowicach. Bardzo mnie zaniepokoiły sytuacje, jakoby usługi pielęgniarskie miała świadczyć firma zewnętrzna. Nie chciałabym posłać kogoś bliskiego do takiego szpitala, w którym pielęgniarki zmieniają się rotacyjnie. Ja mam nadzieję, że do takich decyzji nie musi dojść - mówiła senator.

 O sytuacji w szpitalu poinformowała radnych szefowa ZZ.

- Już apelowałam do państwa o to, aby w tym powiecie zaczął się dialog społeczny. Sytuacja wygląda w tej chwili tak, że ze związkami zawodowymi w zakładach pracy się nie rozmawia o problemach, o podejmowanych decyzjach, o założeniach, o tym, co ma się zamiar zrobić. Pracownicy doszli do ściany i mają dość tego rządzenia i takiego zarządzania. Dowiadujemy się, że pani dyrektor ma zamiar oddać częściowo usługi pielęgniarskie służbie zewnętrznej. Być może okaże się, że połowa pielęgniarek nie będzie potrzebna. My dobrze wiemy, jak to było, kiedy przekazaliśmy firmie zewnętrznej nasze załogi. Mimo protestu i naszemu przekonaniu, że to nie przyniesie zysków dla PZOZ, dokonało się. Czy ktoś wie, na jakich umowach pracownicy są tam zatrudnieni? Czy chcemy, aby pielęgniarki też pracowały na takich umowach? Z dyrektor rozmawiać się nie da. Każdy, kto się wychylił chociaż trochę i pokazał, że ma swoje zdanie, już w tym zakładzie nie pracuje. Więc naprawdę proszę was, byście wpłynęli na Zarząd Powiatu, na starostę, żeby próbować ten konflikt rozwiązać. Kosztem następnej grupy zawodowej chcecie załatwić długi szpitala? Ale ja jestem święcie przekonana, że kosztem salowych nie zostało załatwione nic. Wręcz odwrotnie - mówiła Wanda Gut.

- Mogło powstać takie wrażenie, jakoby Rada Powiatu nie zajmowała się sprawami szpitala. Tym czasem chcę przypomnieć, że na poprzedniej sesji omawialiśmy bilans szpitala za pierwsze półrocze, na czerwcowej było zaś sprawozdanie za rok poprzedni. Szpital ma stratę, a dyrekcja czyni skuteczne działania, by ją zniwelować. Myślę, że na dzień dzisiejszy nie ma zagrożenia, by został wprowadzony jakiś inny system organizacji dyżurów pielęgniarskich. Chciałbym, aby przy tych wszystkich dyskusjach, mówiąc o dialogu społecznym, nie zapominać, że relacje pracownik pracodawca są relacjami wewnątrz zakładów pracy. I my nie możemy naruszać prawa i zastępować dyrekcji wydając dyspozycje w ramach kodeksu pracy, czy rozstrzygać kwestie, które należą wybitnie do pracodawcy. Powołany zespół wszystkie te kwestie zbada i wyjaśni. Nie możemy tworzyć złej opinii wokół szpitala - mówił wicestarosta Dąbrowski.

Jest spór zbiorowy, będzie protest?

W piątek (28 września) Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wszczął spór zbiorowy z dyrekcją. Pismo podpisały również cztery inne związki zawodowe.

- Powodem jest nieprzestrzeganie zasad porozumienia zawartego między dyrekcją i związkami w marcu 2006 roku - poinformowała Wanda Gut, szefowa ZZ Pielęgniarek i Położnych. - Przy istotnych zmianach, pani dyrektor miała konsultować wszystko ze związkami, a tak nie jest - dodała w rozmowie z GAZETĄ.

Spór zbiorowy otwiera drogę do legalnego protestu. Zgodnie z prawem, jakakolwiek forma strajku będzie możliwa po upływie 14 dni od wstąpienia w spór zbiorowy. Jednak żadne decyzje na ten temat jeszcze nie zapadły.

Protest naszych pielęgniarek poparła europosłanka Joanna Senyszyn i zwróciła się z apelem do włodarzy i dyrekcji szpitala, o jak najszybsze i najmniej szkodliwe społecznie rozwiązanie konfliktu.

- Nie może być tak, że to właśnie pielęgniarki i położne ponoszą najwyższe koszty restrukturyzacji  ośrodków zdrowia. Nie wolno lekceważyć personelu, krytycznie oceniającego działania obecnej dyrektor. To reprezentatywna grupa pracowników, żądająca jedynie poszanowania swoich praw, ale także walcząca o godny byt dla siebie i swoich rodzin - napisała Joanna Senyszyn.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ