"Chcemy być rzetelnie oceniani, za to co robimy"

O Oddziale Kardiologii

Na okładce

"Chcemy być rzetelnie oceniani, za to co robimy"

O Oddziale Kardiologii

Funkcjonowały w tym samym budynku i leczyły pacjentów, zapewniając opiekę na jak najwyższym poziomie. Jedna kardiologia w państwowym szpitalu, druga w prywatnej klinice. Potem nastąpiły wydarzenia, które nie dość, że spowodowały zamknięcie jednego z oddziałów, to jeszcze podzieliły mieszkańców. Na tej decyzji stracili wszyscy. Od pacjentów Kliniki, poprzez personel, do Oddziału Kardiologii. A przecież mogło być normalnie...

Polsko - Amerykańskie Kliniki Serca pod koniec ubiegłego roku zamknęły swoje oddziały kardiologii i chirurgii naczyniowej w Starachowicach, z powodu braku kontraktu z NFZ. Pacjenci nie zostali jednak bez opieki, bo w PZOZ kardiologia działa. W zeszłym tygodniu pojawiłam się w szpitalu...

* * *

- Nie wracajmy do tego, co się wydarzyło, skąd mogła się wziąć zła opinia o naszym oddziale - mówi doktor Agnieszka Jezierska, kierownik oddziału kardiologii PZOZ w Starachowicach - Mówmy o tym, co dobre. Pochwalmy się ilością przyjętych pacjentów, ilością wykonanych badań. To wszystko, co jest poza nami, zostawmy.

Oddział Kardiologii szpitala powiatowego w Starachowicach funkcjonuje od 1992 roku. Liczy 31 łóżek, z tego sześć na sali Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego. Na oddziale pracuje sześciu lekarzy specjalistów plus rezydent. Do tego w Pracowni Hemodynamiki siedmiu lekarzy specjalistów pełni 24- godzinne dyżury, przez siedem dniu w tygodniu. Dwóch lekarzy z Warszawy współpracuje z oddziałem i raz w miesiącu przyjeżdża do Starachowic celem wykonania zabiegu ablacji. Pacjentami zajmuje się 21 pielęgniarek, którym od kilkunastu lat szefuje pielęgniarka oddziałowa Ewa Wójcik.

Z lekarzami spotykam się w przerwie między jednym a drugim wyjściem do pacjenta, rozmową z ich rodziną, czy wezwaniem, bo akurat na cito przewieziono kogoś do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego.

- Przyjmujemy rocznie około 2000 pacjentów - mówi doktor Jezierska. - Pacjenci w stanie zagrożenia życia przyjmowani są natychmiast. W ciężkim stanie również trafiają na oddział.

- W poradni przyjmujemy natomiast ponad 8000 pacjentów rocznie - mówi doktor Aleksandra Serwicka, zastępca kierownika oddziału. - W tym ponad 1500 pacjentów zarejestrowanych w Poradni Kontroli Stymulatorów.

Oddział Kardiologii PZOZ w Starachowicach dysponuje salą Intensywnego Nadzoru Kardiologicznego, pracowniami echokardiografii, prób wysiłkowych i holterowską (EKG i kontrola ciśnienia). Do tego pracownią inwazyjna, czyli Pracownią Hemodynamiki, gdzie wykonywane są zabiegi koronarografii, plastyki tętnic wieńcowych, plastyki pomostów aortalno - wieńcowych, wszczepiania rozruszników czy badania echo wewnątrz-sercowego.

* * *

Wszystkie sale szpitalne są zajęte, na korytarzu widzę dwa łóżka...

- To się zdarza, i nie tylko w naszym szpitalu, ale i w całej Polsce- mówi doktor Jezierska. - Jesteśmy stosunkowo małym oddziałem, mamy 31 łóżek, to nie jest dużo. A trafiają do nas pacjenci w stanie zagrożenia życia. Mamy też planowe przyjęcia.

- Ale pacjenci na tym korytarzu leżą tylko przez jedną noc - dodaje doktor Serwicka.

- Jest taka zasada, tzw. ruch chorych, ci z korytarza w pierwszej kolejności po wypisie następnego dnia chorego, trafiają od razu na salę - mówi kierownik kardiologii, doktor Jezierska.

* * *

W szpitalu działa Poradnia Kontroli Stymulatorów, zgłaszają się do niej pacjenci, u których pracę serca wspomaga urządzenie. Stymulatory kontrolują dr Anna Szymczyk i dr Artur Fiega.

- Tu, na miejscu wszczepia się wszystkie układy oferowane przez medycynę. Zwykłe kardiostymulatory, kardiowertery defibratory dedykowane chorym przy profilaktyce nagłego zgonu sercowego i rozbudowane układy resynchronizujące (...). Te wszystkie urządzenia są na oddziale wszczepiane i tu są również kontrolowane. Mamy programatory trzech różnych firm, dzięki czemu jesteśmy w stanie skontrolować zdecydowaną większość urządzeń wszczepianych zarówno w Polsce, jak i na świecie – wyjaśnia doktor Fiega.

Lekarze zwracają uwagę na to, że pacjenci z naszego powiatu nie wiedzą o tym, że nie dość, że urządzenia można wszczepiać w starachowickim szpitalu, to tu również można je kontrolować.

- Mamy telefony od kolegów kardiologów z Kielc, którzy pytają, dlaczego pacjenci ze Starachowic nie są kontrolowani u nas, a przede wszystkim, dlaczego pacjenci nie mają takich informacji. My na to nie mamy wpływu - dodaje doktor Aleksandra Serwicka. - A wystarczy skierowanie od lekarza rodzinnego.

* * *

W szpitalu, w systemie 24-godzinym działa Pracownia Hemodynamiki. Lekarze ze Świętokrzyskiego Centrum Kardiologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach, przez siedem dni w tygodniu pełnią dyżury. To do nich trafiają pacjenci, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy z zakresu kardiologii inwazyjnej. Nie ma znaczenia pora dnia czy dzień tygodnia. Od poniedziałku do niedzieli pracownia działa, a pacjent z karetki trafia na salę zabiegową, na której specjaliści przeprowadzają odpowiednie zabiegi.

* * *

Kiedy pacjent potrzebuje wysokospecjalistycznej diagnostyki kardiologicznej czy kardiochirurgicznej, lekarze z oddziału w starachowickim szpitalu kierują go do dużych placówek w Kielcach, w Radomiu i w Warszawie przy ulicy Szaserów.

- Taki pacjent kierowany jest do ośrodka wyższej referencyjności - podkreśla doktor Artur Fiega.

Natomiast każdy pacjent zawałowy, po zakończeniu leczenia, kierowany jest na rehabilitację stacjonarną do Buska - Zdroju.

- W ciągu miesiąca ustalamy termin pobytu w sanatorium. A w następnych miesiącach, 3 - 4 miesiące po wyjściu ze szpitala rehabilitacja ambulatoryjna odbywa się na miejscu, w PZOZ - mówią lekarze.

* * *

- Zgodziliśmy się na spotkanie z panią, żeby sprostować pewne informacje - mówi doktor Serwicka. - Takie, że nie mamy lekarzy specjalistów czy sprzętu.

- My nie musimy się polecać, bo bardzo duża liczba chorych chce się u nas leczyć - dodaje doktor Jezierska. - Mamy pacjentów, tych stałych i nowych (...). Jestem lekarzem z prawie 30 - letnim stażem, nigdy nie interesowało mnie, co pisze prasa. Mnie interesuje moja praca i nasi pacjenci, a nie spotkania z mediami.

Lekarze z Oddziału Kardiologii mają żal o to, że w przestrzeni publicznej zaczęły pojawiać się informacje niezgodne z prawdą, że nikt nie pytał ich, jak jest naprawdę. Nikt, w tym również i ja, nie prosił o sprostowanie pojawiających się wiadomości.

- Nikt nie spytał nas, czy tak rzeczywiście jest. To co było mówione stało się uznaniowe. To co zostało powiedziane, było publikowane bez żadnej weryfikacji z tą drugą stroną - z żalem mówi doktor Aleksandra Serwicka.

- Od jakiegoś pół roku, gdy przeglądałam informacje w lokalnych mediach, odnosiłam wrażenie, że w Starachowicach nie ma nas, jako lekarzy, jako oddziału. Nasza praca była kompletnie pomijana w publikacjach, jakbyśmy nie istnieli... A to jest niezgodne z prawdą... - mówi kierownik oddziału, doktor Agnieszka Jezierska.

Lekarze w rozmowie poruszają tematy, o których przeczytali czy też je usłyszeli, a które są powtarzane stając się swoistą "legendą miejską".

- Chcemy być rzetelnie oceniani za to co robimy, tylko i wyłącznie. Nie przez pryzmat konfliktu między kliniką a oddziałem, czy politycznych uwarunkowań. Chcemy, żeby oceniano naszą pracę. Ile pacjentów i jak leczymy, ilu pacjentom pomagamy. My mamy świadomość porażek. To nie jest tak, że możemy uratować wszystkich - mówi doktor Jezierska. - My robimy wszystko, co w naszej mocy. Ale mamy świadomość nieuchronności śmierci. Najbardziej bolesna dla lekarza jest niespodziewana śmierć pacjenta, z tym najtrudniej się pogodzić... Ale to się niestety zdarza...

Doktor Jezierska szczerze przyznaje, że może czasami brakuje czasu, by na dłużej zatrzymać się przy pacjencie, ale jednocześnie zwraca uwagę na to, że w szpitalu powiatowym po prostu praca wygląda inaczej niż w klinikach prywatnych. Praca na oddziale, konsultacje medyczne, wezwania do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, to tylko część obowiązków.

* * *

- (...) Co takiego wydarzyło się w ostatnim kwartale 2017 roku w szpitalu, że zaczęto źle mówić o naszym oddziale, pomimo iż nic się w nim nie zmieniło? Odpowiem pytaniem na pytanie... Skąd nagle taka zła opinia o naszym oddziale kardiologicznym? - pyta p.o. dyrektora PZOZ w Starachowicach, Katarzyna Arent.

Dyrektor podkreśla, że taka "zła sława" oddziału, na którym pracują ci sami specjaliści, a nawet zwiększono obsadę dyżurów, jest niesprawiedliwa i krzywdząca. Nie ukrywa, że jest zapotrzebowanie na przynajmniej dwóch dodatkowych lekarzy pracujących w systemie oddziałowym. Jak dodaje, w Pracowni Hemodynamiki pracują specjaliści kardiolodzy, z uprawnieniami do wykonywania diagnostyki czy zabiegów inwazyjnych. Nikogo nie ubyło.

- Chcę, żeby pacjenci mieli rzetelną informację o naszym, szpitalnym Oddziale Kardiologii. Kto u nas pracuje, co jesteśmy w stanie zapewnić naszym pacjentom. Pojawiła się duża dezinformacja.

* * *

Publiczna służba zdrowia nie jest doskonała. Kolejki do poradni specjalistycznych, na planowane przyjęcia na oddziały, rehabilitację czy badania. Godziny spędzone przed Szpitalnym Oddziałem Ratunkowym. To bolączki, z którymi od lat borykają się Polacy. Pomysłów na polepszenie sytuacji nie ma.

Podobnie jest w naszej placówce. Moi rozmówcy nie ukrywają tego, że są kolejki, że terminy do Poradni Kardiologicznej w trybie normalnym sięgają czerwca 2018 roku. Nie zaprzeczają faktom. Na rozmowę ze mną zgodzili się tylko z jednego powodu, by poprzez ten artykuł pokazać, że Oddział Kardiologii działa, leczy pacjentów, prowadzi diagnostykę. Po prostu jest...

(zaz)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ