reklama

Donoszą na "Starachowiczankę"

Służby sprawdzą, prezydent jest spokojny

W numerze

Donoszą na "Starachowiczankę"

Służby sprawdzą, prezydent jest spokojny

Czy działająca od niedawna Spółdzielnia Socjalna "Starachowiczanka" przestrzega przepisy, w tym BHP? Tym zagadnieniem zajmą się odpowiednie służby, po donosie, jaki wpłynął do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Kielcach. O sprawie mówiono także na sesji Rady Miejskiej w ostatnich dniach października br.

 

Spółdzielnia Socjalna powstała, by aktywizować nie tylko mieszkańców miasta ale ma za zadanie dbać również o czystość i porządek na terenie Starachowic. Miejsce, gdzie „Starachowiczanka” zwozi śmiecie zebrane z miejskich koszy wzbudza jednak kontrowersje. O sprawie na sesji Rady Miejskiej mówił radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Sylwester Kwiecień, a do naszej redakcji dotarło pismo starachowiczanina o zgłoszeniu problemu do Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Kielcach.

- Zorganizowana przez Spółdzielnie działalność jest prowadzona w prymitywnych warunkach, w obiektach, które nie są do tego celu przeznaczone i stanowi realne zagrożenie sanitarne dla osób pracujących przy sortowaniu odpadów. Spółdzielnia Starachowiczanka zbiera z terenu miasta i miejskich cmentarzy bez koniecznych zezwoleń odpady, które przewozi w workach do prymitywnej bazy - sortowni, gdzie są składowane oraz sortowane ręcznie, celem odzyskania surowców wtórnych. Odpady przewozi się samochodem dostawczym, nieprzystosowanym do takiego transportu, wejście do magazynu odpadów nie jest zabezpieczone. Działalność ta jest ukryta na terenie bazy, usytuowana w byłym magazynie od strony lasu. Stanowiska pracy nie są dostosowane do jakichkolwiek wymagań Sanepidu i BHP. Jest niedopuszczalne, aby ludzie wykluczeni, długotrwale bezrobotni byli zatrudniani w warunkach tak prymitywnych, bez uwzględnienia jakichkolwiek wymagań BHP - takie pismo trafiło w minionym tygodniu do WIOŚ w Kielcach.

- Potwierdzamy że 23 października do tutejszego inspektoratu wpłynęła interwencja od pana (tutaj pada nazwisko osoby zgłaszającej). Biorąc pod uwagę rodzaj zgłoszonych zarzutów i uwag, w oparciu o art. 65 kpa, sprawa została przesłana 25 października do rozpatrzenia, zgodnie z kompetencjami do Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Starachowicach, Państwowej Inspekcji Pracy w Kielcach oraz do Urzędu Miejskiego Starachowice - czytamy w odpowiedzi dla GAZETY, udzielonej przez Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Kielcach.

- Sprawę tę dokładnie sprawdzę, ale z tego co wiem, te śmieci nie są tam magazynowane, a jedynie sortowane i następnie wywożone na składowisko odpadów. Byłem tam osobiście i rozmawiałem z pracownikami, którzy się tym zajmują. Gdyby radnemu Sylwestrowi Kwietniowi tak zależało na prawidłowym funkcjonowaniu miejskich jednostek czy firm, powinien był zgłosić ten fakt natychmiast bezpośrednio do mnie, a nie czekać z tym do sesji Rady Miejskiej. Ma mój numer telefonu, czyli ma możliwość szybkiego reagowania - powiedział nam prezydent Marek Materek. Magazyn, o którym mowa w donosie, znajduje się na terenie Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego.Jakie są zasady współpracy spółki transportowej ze spółdzielnią „Starachowiczanka”?

- Spółdzielnia Socjalna Starachowiczanka jest najemcą pomieszczeń i placu na terenie bazy MZK na podstawie umowy najmu, w ramach której zobowiązała się do użytkowania przedmiotu najmu zgodnie z przeznaczeniem, utrzymywać porządek na wynajmowanym terenie, ponadto MZK zapisało w umowie, że zastrzega sobie prawo do rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym w przypadku korzystania z pomieszczeń, urządzeń i placu w sposób niezgodny z warunkami niniejszej umowy lub sprzeczny z zasadami współżycia społecznego - odpowiedział nam prezes MZK Rafał Kupisz

Prezes Spółdzielni Socjalnej „Starachowiczanka” Jarosław Warszawa, który przekonuje, że wszelkie działania prowadzone są zgodnie z prawem i obowiązującymi przepisami.

- Ten magazyn, to tak naprawdę duża altana śmietnikowa. Jest przykryta i wybetonowana z każdej strony. Śmieci nie są tam magazynowane, a jedynie segregowane są butelki. Natomiast zajmujący się tym pracownicy są wyposażeni w odpowiednie ubrania robocze i rękawiczki - odniósł się do sprawy Jarosław Warszawa.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ