reklama

Być z uczniem i dla ucznia

Znane rody

Na okładce

Być z uczniem i dla ucznia

Znane rody

 

Kamienica przy ulicy Długiej, z dużym podwórzem i ogrodem. Dom ten zamieszkuje małżeństwo państwa Madetko, nauczycieli, którzy wykształcili setki młodych ludzi z naszego regionu.

Jadwiga i Longin Madetko: ona filolog polski, rosyjski i ukraiński, on matematyk i pedagog. On mówi do niej: Jagódko i przyznaje, że zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Ona o sobie nie chce dużo mówić, podkreśla, że o człowieku nie świadczą słowa, a czyny. Oboje z dumą mówią o tym, że mieli możliwość kształcenia wielu roczników uczniów i z satysfakcją dodają, że wielu spośród ich wychowanków podkreśla, że to co osiągnęli w dorosłym życiu zawdzięczają między innymi przekazanej przez nich wiedzy .

. . .

Poznali się w 1955 roku, kiedy pani Jadwiga rozpoczęła pracę pedagogiczną w II Liceum Ogólnokształcącym w Starachowicach. Profesor Madetko od dwóch lat, tj. od roku 1954, uczył już w starachowickich szkołach. Choć są małżeństwem w dojrzałym wieku wciąż patrzą na siebie łagodnym, pełnym miłości wzrokiem.

- Żona jest winna, że się w niej zakochałem - mówi ze śmiechem Longin Madetko. - Przyszła pracować do Starachowic i dla mnie to był najszczęśliwszy zbieg okoliczności.

Poznali się na konferencji nauczycielskiej w Domu Kultury.

- Wszedłem na salę, gdzie byli już nauczyciele i od razu mój wzrok przykuła ona - moja obecna żona. Siedziała z polonistką, którą znałem. Nie było obok nich miejsca, ale podszedłem do znajomej i zacząłem wypytywać, kim jest ta młoda dziewczyna, która z nią siedzi. A ona mówi, że to nowa koleżanka, która przyjechała do nas z Warszawy. Zakochałem się od pierwszego spojrzenia, to była iskra - opowiada profesor Madetko.

Jadwiga również zwróciła uwagę na młodego matematyka. Spodobał jej się wysoki, schludny i elegancki mężczyzna.

-Do tej pory pamiętam, że miał krawat z tzw. pagodą - mówi pani Jadwiga.

- Nigdy nie żałowałem tego kroku - podkreśla pan Longin. - Tego że podszedłem do koleżanki z pytaniem o Jagódkę. A potem szukałem okazji, by mieć jak najwięcej kontaktów w szkole, jak najczęściej z nią rozmawiać..

Longin Madetko zaczął starania o rękę pani Jadwigi. Powoli zdobywał względy zarówno przyszłej żony, jak i jej rodziców.

- Mąż miał świetną opinię, nie tylko wśród kolegów i koleżanek z pracy, ale również wśród uczniów. Zwrócił moją uwagę swoją osobowością. Stwierdziłam, że jest człowiekiem odpowiedzialnym i opiekuńczym.

Pobrali się w 1956 roku. Rok później urodziła się pierwsza córka Jadwiga, a w 1962 roku Beata. Starsza córka, Jadwiga zwana Jagodą, jest informatykiem z wykształcenia. Ma dwie córki, ukochane wnuczki państwa Madetko: Anię i Jadwigę, zwaną Jagusią. W rodzinie Madetko nawet funkcjonowało takie powiedzenie "Jagódko powiedz Jagodzie, że Jagusia płacze". Babcia Jadwiga i dziadek Longin doczekali także prawnuczki. Czują ogromną dumę mówiąc o Małgosi, swojej 15- letniej prawnuczce.

Młodsza córka, Beata, poszła w ślady rodziców i została nauczycielką. Wiele lat uczyła języka angielskiego w technikum w Starachowicach. Kilka lat temu rodzinę Madetko dotknęła wielka tragedia. Po długiej i ciężkiej chorobie nowotworowej Beata zmarła.

- To ogromny ból dla naszej rodziny. Miała dobry kontakt z młodzieżą – wspomina pani Jadwiga - i można powiedzieć, że nauczyła mnie jak postrzegać teraźniejszych młodych ludzi.

O swoim życiu prywatnym nie chcą wiele opowiadać. Swój wolny czas, który mają teraz, spędzają razem.

- Nie nudzi się nam i czas nam się nie dłuży - mówią ze śmiechem.

Cieszą się wspólnym oglądaniem wybranych programów telewizyjnych, chętnie słuchają muzyki klasycznej (pani Jadwiga gra na fortepianie), dużo czytają, często rozmawiają o wspólnie przeżytych latach, czasem wracają do szachów lub różnych gier planszowych. Lubią też rozwiązywać krzyżówki. I tu się różnią – bowiem pani Jadwiga (humanistka) uwielbia "Jolki", natomiast pan Longin – jak to matematyk - gustuje w "Sudoku".

. . .

Longin Madetko urodził się w Książu Wielkim w województwie małopolskim. Tam też uczył się aż do matury. Zawsze pasjonowała go matematyka. Dlatego swoją przyszłość postanowił związać z tym kierunkiem nauki. Zdał egzaminy i rozpoczął studia w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Katowicach .

- W 1954 roku, po zakończeniu studiów na kierunku matematyka, zostałem skierowany nakazem pracy, bo w tym czasie takie nakazy funkcjonowały, do województwa kieleckiego, do Starachowic. Tu od pierwszych chwil spotkałem się z ogromną przychylnością ze strony już uczących nauczycieli - wspomina profesor Madetko.

Longin Madetko rozpoczął pracę w starachowickim I Liceum Ogólnokształcącym. Od zawsze ogromnie dużo wymagał od swoich uczniów, podobnie jak od samego siebie. W liceum zaczął uczyć matematyki, astronomii i logiki. Pracował nie tylko w I LO. Przez cztery lata był również wykładowcą w II Liceum, które powstało przy szkole TPD w Starachowicach. Nigdy nie zrezygnował z dalszego kształcenia. W 1956 roku na Uniwersytecie Warszawskim rozpoczął studia z pedagogiki. Ukończył je i obok tytułu magistra matematyki posiada również tytuł magistra pedagogiki. Na tym samym uniwersytecie ukończył również dwusemestralne studia podyplomowe z matematyki. Uzyskał także III stopień specjalizacji z nauczania matematyki.

Pracę i studia dokształcające łączył z wykładami. Jako prelegent Towarzystwa Wiedzy Powszechnej prowadził wykłady z astronomii, a jako wykładowca Wojewódzkiego Ośrodka Doskonalenia Oświatowego, a potem Centralnego Ośrodka Metodycznego, nauczał metodyki innych nauczycieli.

- Cieszę się, że swoją pracą nauczycielską i wychowawczą przyczyniłem się do tego, że z I Liceum wyszło tylu dobrych absolwentów, którzy pracują na wszystkich kontynentach. Kilkudziesięciu z nich to profesorowie belwederscy.

Pani Jadwiga swoją pracę zawodową rozpoczęła w 1955 roku w II Liceum Ogólnokształcącym. Jej życie już wcześniej było związane ze Starachowicami. Choć urodziła się w Pionkach pod Radomiem, to stąd, z naszego miasta, pochodził jej ojciec i tutaj jej rodzice wybudowali własny dom – kamienicę przy ulicy Długiej. Do niej wprowadzili się całą rodziną w 1939 roku. Zanim rozpoczęła naukę na studiach i zanim rodzina na stałe osiadła w Starachowicach, często zmieniali swoje miejsce zamieszkania, a co za tym idzie, Jadwiga zmieniała szkoły. Mieszkała w Ostrowcu, Krotoszynie. Maturę zdawała w Krakowie, ale studia rozpoczęła we Wrocławiu ucząc się na dwóch kierunkach filologicznych: filologii polskiej i rosyjskiej. Dyplomy studiów pierwszego stopnia na obu kierunkach zdobyła na Uniwersytecie Wrocławskim, natomiast studia II stopnia i tytuł magistra filologii (polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej) uzyskała na Uniwersytecie Warszawskim.

Jadwiga Madetko nie studiowała dalej, dokształcając się jedynie na wielu kursach i szkoleniach.

- Świadomie zrezygnowałam. Ja miałam satysfakcję z tego co robię i - co najważniejsze - miałam już dwa "doktoraty" w domu w osobach moich córek. To wystarczało mi w zupełności - mówi pani Jadwiga – tym bardziej że angażowałam się w różnego rodzaju pozalekcyjne zajęcia z młodzieżą, hołdując zasadzie "uczyć poprzez zabawę" (znane, autorskie imprezy szkolne: "Wieczorki przy samowarze" czy "Poligloci, wystąp!") oraz współpracowałam z metodycznymi i pedagogicznymi wydawnictwami.

. . .

Wśród starachowickich absolwentów szkół średnich I i II Liceum Ogólnokształcącego, cenieni są za to, że do każdego z nich starali się podchodzić indywidualnie. Oboje pamiętają swoich uczniów i interesują się ich losami. Podczas naszej rozmowy padają nazwiska, kiedyś młodych kilkunastoletnich osób, dziś ludzi dojrzałych. Państwo Madetko o wszystkich mówią z sentymentem.

- Widuję się z uczniami, czasami w bardzo nietypowych sytuacjach - dopowiada pani Jadwiga. - Podchodzą, by się przywitać, porozmawiać, opowiedzieć co u nich słychać. To są bardzo przyjemne, krzepiące spotkania.

Twierdzą, że zawsze bardzo lubili rozmawiać z uczniami. Starali się widzieć w nich nie tylko ucznia, ale przede wszystkim człowieka i starać się go zrozumieć.

- Każdy gest, każde słowo, wszystko sprzyja uczeniu i wychowywaniu. Po latach doszłam do wniosku, że nie nauczany przedmiot określa wartość nauczyciela, ale odwrotnie: od nauczyciela i jego osobowości, wiedzy i umiejętności pedagogicznych zależy, czy i jaką rolę wychowawczą będzie odgrywać - mówi pani Jadwiga.

- Nauczyciel ma obowiązek przygotować uczniów do pełnienia ról, jakie wyznacza dla nich życie. To on stanowi punkt odniesienia dla swoich wychowanków. Dlatego musi być sobą w każdej sytuacji i zawsze musi być prawdziwy. To co robimy, o czym mówimy, nie może pozostawać w kolizji z naszymi przekonaniami i odczuciami.

. . .

Jadwiga i Longin Madetko nawet po przejściu na emeryturę dalej udzielali się zawodowo. Uczyli jeszcze do połowy lat 90 - tych. Wykształcili wiele pokoleń młodzieży ze Starachowic. I tych wybitnych, i tych mniej zdolnych – wszystkich starali się nauczyć, że przede wszystkim powinno się być przyzwoitym człowiekiem. Wspominani są jako ci, którzy byli z uczniem i dla ucznia. Jako nauczyciele, pedagodzy z prawdziwą pasją do nauczania.

Anna Ząbecka

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ