reklama

Mężczyzna zmarł w komendzie

Na okładce

Mężczyzna zmarł w komendzie

W nocy z piątku na sobotę (4-5 listopada) 60-letni mężczyzna zmarł w policyjnej izbie zatrzymań w Starachowicach. Kilka minut wcześniej funkcjonariusze zawieźli mężczyznę na pogotowie, gdzie dyżurujący lekarz zezwolił na przewiezienie go na komendę. Sprawę bada teraz prokuratura, a sekcja zwłok wykazała, że prawdopodobną przyczyną śmierci był krwiak w głowie.

Policjantów o mężczyźnie leżącym na jezdni w nocy w piątku na sobotę poinformowała załoga karetki pogotowia. Ratownicy przekazali mężczyznę policjantom, bowiem był pijany. Funkcjonariusze w takich przypadkach mają określone procedury i podjęli próby znalezienia lokum dla mężczyzny.

- Policjanci chcieli umieścić 60-latka w noclegowni, ale tam odmówiono jego przyjęcia z uwagi na to, że był pod wpływem alkoholu. Mężczyzna również nie wskazał znajomych bądź rodziny, którzy mogliby się nim zająć, dlatego zdecydowano o przewiezieniu go do policyjnej izby zatrzymań - relacjonuje zdarzenie asp. Monika Kalinowska ze starachowickiej policji.

W takich przypadkach funkcjonariusze również mają określone procedury i przed osadzeniem taka osoba musi zostać przebadana przez lekarza.

- Funkcjonariusze wraz z mężczyzną udali się na pogotowie, gdzie po przebadaniu lekarz stwierdzał, że mężczyzna może zostać przewieziony na komendę. W chwili osadzania w policyjnej izbie zatrzymań mężczyzna zasłabł, a będący na miejscu policjant podjął natychmiastową reanimację. Wezwana na miejsce karetka pogotowia kontynuowała reanimację, ale - niestety - mężczyzna zmarł - dodaje rzecznik KPP Starachowice.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Starachowicach, która - jak zapewniła GAZETĘ prokurator rejonowy Eliza Juda - zabezpieczyła materiał dowodowy w tej sprawie, ale z uwagi na fakt, że na co dzień starachowiccy prokuratorzy nadzorują pracę policjantów z KPP Starachowice, akta sprawy przekazane zostaną innej prokuraturze. Ostateczna decyzja należeć będzie do Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Rzecznik kieleckiej prokuratury poinformował GAZETĘ, że znane są już wstępne wyniki sekcji zwłok mężczyzny i prawdopodobną przyczyną jego śmierci był krwiak w głowie. Ponadto prokurator Prokopowicz zapewnił nas, że sprawa jest dokładnie badana i sprawdzane są wszystkie możliwe scenariusze, a także dokładnie analizowane jest postępowanie policjantów i lekarza pogotowia.

- Postępowanie prowadzimy w trzech kierunkach, tj. niedopełnienie obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia oraz nieumyślne spowodowanie śmierci. Sprawę traktujemy bardzo szeroko i będziemy dokładnie badać zachowanie zarówno policjantów, jak i lekarza. W tej chwili częściowo przesłuchaliśmy już niektórych świadków i otrzymaliśmy wyniki sekcji zwłok mężczyzny. Wykazała, że denat miał obrażenia wewnętrzne, w tym w głowie zdiagnozowany został krwiak, który wstępnie uznany został za przyczynę zgonu mężczyzny. Teraz staramy się ustalić przyczyny powstania tych obrażeń, czy mogły być one spowodowane upadkiem mężczyzny, czy też był to wynik pobicia - powiedział GAZECIE prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Rejonowej w Kielcach.

Nieoficjalnie wiemy, że mężczyzna był stałym bywalcem zarówno pogotowia, jak i Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Ostatni raz na hospitalizacji miał przebywać kilka dni przed śmiercią. Częściowo nasze informacje potwierdziła dyrektor ŚCRMiTS w Kielcach, Marta Solnica, która również odniosła się do całej sprawy.

- Otrzymaliśmy wezwanie do pacjenta leżącego na ulicy, który ustnie nie wyraził zgody na przewiezienie do szpitala. W związku z tym wezwana została policja, która przed umieszczeniem takiej osoby w izbie zatrzymań ma obowiązek doprowadzić ją do lekarza. Pacjent był przytomny, parametry życiowe miał prawidłowe i lekarz uznał, że może być umieszczony w policyjnej izbie zatrzymań. Pani doktor nie stwierdziła objawów niepokojących. Wszystkie procedury zostały zachowane. Z wyników sekcji zwłok wiemy, że pacjent miał krwiaka w głowie, a bez badania obrazowego nie można zlokalizować takiego schorzenia. Pacjent ten od października doprowadzany był do lekarza przed umieszczeniem w PDOZ pięciokrotnie, a 11 razy wzywana była do niego karetka. Osoba ta nadużywała alkoholu, a w takiej sytuacji zatrzymanie krążenia zawsze może się zdarzyć nagle. W naszej ocenie, lekarz zdiagnozował stan pacjenta na tyle ile mógł - powiedziała Marta Solnica, dyrektor Świętokrzyskiego Centrum Ratownictwa Medycznego i Transportu Sanitarnego.

Na konkretne wnioski jest jeszcze za wcześnie, te z pewnością poznamy po zakończeniu prokuratorskiego śledztwa, które - jak zapewnia prokurator Prokopowicz - prowadzone jest w bardzo szerokim zakresie.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ