reklama

Zameldowany na... cmentarzu?

Nie ma mieszkania

Na okładce

Zameldowany na... cmentarzu?

Nie ma mieszkania

 

- Miasto postawiło już na mnie krzyżyk - mówi 25-letni Aleksander Nowak ze Starachowic, który od kilkunastu miesięcy błąka się po znajomych, nie mogąc dostać mieszkania, w dodatku z meldunkiem, wskazującym na ... cmentarz. Jak to możliwe?

Ma 25 lat i jeszcze dwa lata temu mieszkał z matką i bratem przy ulicy Sąsiedzkiej w Starachowicach. Dom jednak wyburzono.

- Z uwagi na zły stan techniczny w budynku przy ulicy Sąsiedzkiej, który był użyczony jego matce, gmina na mocy ekspertyzy budowlanej wyburzyła tę nieruchomość. Decyzją prezydenta z 2014 r. cała rodzina otrzymała mieszkanie socjalne przy ulicy Podgórze 107. Są to dwa pokoje z kuchnią - powiedziała nam rzecznik, dodając że pan Aleksander nabył prawo do zajmowania mieszkania.

On błąka się jednak po znajomych i rodzinie, nie mogąc znaleźć nowego lokum. Bezskutecznie, jak twierdzi, stara się o nie w gminie. Aktualny jego meldunek wskazuje na... cmentarz. W dowodzie ma ciągle ulicę Sąsiedzką 7, gdzie teraz rosną jedynie chwasty.

- Sam nie dam rady czegoś wynająć. Jeszcze niedawno pracowałem jedynie na 1/8 etatu, zarabiając grosze, a z mamą i bratem nie mogę mieszkać. Oboje są chorzy. Mama ma III grupę inwalidzką, natomiast brat pierwszą. Żyją z pomocy społecznej. Udało mi się znaleźć pracę. Jestem pomocnikiem magazyniera w drukarni - mówi GAZECIE mężczyzna. Wcześniej, jak twierdzi, uczestniczył w projekcie Klubu Integracji Społecznej. Od marca do sierpnia zaliczył szkolenie z funduszy unijnych, świadczył też prace społecznie użyteczne na rzecz miasta.

- Sprzątałem miasto, a teraz miasto każe mieszkać mi na cmentarzu - żali się 25-latek. - Nie jestem z bogatej rodziny, nie odziedziczyłem po nikim mieszkania, nic mi się nigdy nie należało. Jedyną rzeczą, która posiadam jest motor, na który sam uzbierałem, dorabiając wciąż po sąsiadach. A to ścinając im drzewo, a to znosząc im węgiel czy malując w mieszkaniach. Zeszło mi kilka lat. Teraz jest jeszcze trudniej. O kredycie mogę zapomnieć. Bo niby jak? W tym wieku i z taką umową?

Korzysta z pomocy ciotki. Tam się stołuje i tam też odbiera korespondencję. Mieszkanie jest jednak małe i mieszka w nim sporo osób.

- Nikomu nie chcę siedzieć na głowie, chodzę wciąż do urzędu. Oni mnie wyrzucają drzwiami, a ja wchodzę oknem - mówi mieszkaniec.

- Pan Aleksander 25 sierpnia br. zgłosił się do Działu Lokalowego, skąd pobrał wniosek o najem mieszkania socjalnego. Wniosek, który nam jednak złożył, był niekompletny - powiedziała GAZECIE Iwona Ogrodowska, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Starachowicach. - Dlatego został poproszony o jego uzupełnienie wraz z oświadczeniem o aktualnych dochodach. Po złożeniu kompletnego wniosku, zostanie on rozpatrzony zgodnie z obowiązującymi przepisami, regulującymi gospodarowanie zasobami mieszkaniowymi w gminie.

(An)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ