W większości przypadków nie są to jednak nastolatkowie.

Śmiertelne żniwo na drogach

Ponad dwa razy więcej zabitych na drogach, przy mniejszej liczbie wypadków - to bilans zeszłego roku. I choć nie ma jeszcze pełnych statystyk, wiadomo, że trzynaście osób zginęło, pięć z nich to piesi. Jak temu zaradzić?

Mimo wielu działań, prowadzonych przez policjantów i zwiększonego zaangażowania patroli, funkcjonariusze odnotowali większą liczbę wypadków śmiertelnych, przy ogólnym spadku tych zdarzeń na drodze.

- Spadła nam wprawdzie liczba wypadków, z 78 w 2013 do 73 w roku ubiegłym, ale przybyło za to ofiar śmiertelnych i to - niestety - znacząco, bo o ponad połowę w porównaniu do poprzedniego roku - potwierdził w rozmowie z GAZETĄ Mirosław Kusztal, naczelnik starachowickiej „drogówki”, wskazując na 13 zabitych, wcześniej było ich sześciu.

Najtragiczniejsze w skutkach zdarzenie odnotowano w czerwcu w Krynkach, gdzie na drodze krajowej nr 42 zginęło starsze małżeństwo z powiatu ostrowieckiego. W ich citroena uderzył czołowo volkswagen transporter z tak dużą siłą, że obróciło osobówkę i wepchnęło na jadącego za nią volkswagena passata. Nie mieli szans na przeżycie. Podobnie, jak 21-letni mieszkaniec gminy Brody, który w nocy uderzył w drzewo przy drodze Henryk - Lubienia. Auto spłonęło z mężczyzną w środku.

- Mimo wzmożonych działań i ciągłych apeli, najczęstszą przyczyną zdarzeń drogowych jest nadal niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze - stwierdził naczelnik.

Na czołówkę wysuwają się także: nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu, niezachowanie bezpiecznej odległości pomiędzy pojazdami i nieprawidłowe cofanie. Nie zawsze jednak sprawcami wypadków są kierowcy. Powodują je również piesi, przez nieostrożne wtargnięcie na drogę, lub przechodzenie w miejscach niedozwolonych. A jest to o tyle groźne, że w starciu z autami nie mają szans.

W sierpniu ub.r. przypłaciła to życiem 55-latka ze Starachowic, która - jak wynikało z relacji kierującego - nagle wbiegła na jezdnię przy ul. Ostrowieckiej. Gdy przyjechała karetka, kobieta jeszcze żyła, zmarła jednak w czasie reanimacji. Tragedia rozegrała się też kwietniu na ulicy Zgodnej w Starachowicach, gdzie zginęła na miejscu 61-letnia mieszkanka. Dlatego tyle uwagi policja przykłada do działań ukierunkowanych na pieszych.

- To nie jest kwestią zeszłego roku. Prowadzimy je już od dawna. Pierwsze, co rzuciło mi się od razu w oczy po przeniesieniu do Starachowic, to właśnie niefrasobliwość ze strony pieszych - powiedział naczelnik.

- Przechodzili oni przez jezdnię w miejscach niedozwolonych, nawet widząc stojący obok radiowóz. Dziś jest już lepiej - ocenia M. Kusztal, ale nadal - jak zapowiada - funkcjonariusze będą prowadzić akcje.

- Musimy zwracać na to uwagę, bo to właśnie zdarzenia z udziałem pieszych są najbardziej tragiczne, co widać w liczbach. W najlepszym razie kończą się złamaniami, pobytem w szpitalu i długą rehabilitacją. Zazwyczaj jednak prowadzą do śmierci. Czasem winny jest pieszy, a czasem kierowca. Dlatego także w stosunku do nich prowadzone są akcje. W ubiegłym roku na przykład odnotowaliśmy wzrost zaangażowania w wykrywaniu wykroczeń kierowców w stosunku do pieszych na poziomie 280 proc. To o czymś świadczy - przekonuje naczelnik. - Dostrzegamy ten problem, a kiedy trzeba reagujemy.

Bezpieczni nie są też rowerzyści, którzy ginęli i giną na naszych drogach. W zeszłym roku życie stracił 59-letni rowerzysta - mieszkaniec Wąchocka, potrącony tam przez jadącego seata. W październiku na ulicy 6 Września w Starachowicach: pod kołami opla merivy zginął 64-letni mężczyzna, w którego wjechał kierowca, wyprzedzając koparkę. Czasem giną także pasażerowie. Dlatego tak ważne jest zapinanie pasów, o czym może świadczyć chociażby wypadek przy ulicy Konstytucji 3 Maja w Starachowicach, z pozoru niegroźny, a zginęła w nim 33 -letnia pasażerka renaulta megane. Kobietom, które siedziały z przodu, nic się nie stało, a ich koleżanka z tylnego siedzenia przypłaciła go życiem. Podobnie było w Pawłowie, gdzie w czołowym zderzeniu opla vectry i skody zginęła 83-letnia pasażerka opla. Tragiczne okazało się dla niej uderzenie w tył głowy.

Pocieszający jest za to spadek nietrzeźwych, którzy w takim stanie wsiadają za kółko, mimo zwiększonej liczby kontroli.

- Na 42 517 skontrolowanych (o ponad 4 368 więcej niż w roku poprzednim) ujawniono mniej o 152 kierowców. Zamiast 324 nietrzeźwych, mieliśmy tylko 172, choć oczywiście było to nadal o 172 kierowców za dużo - powiedział naczelnik, dodając, że jest to dalej płaszczyzna, na której policja musi wciąż działać. Walczyć trzeba też z piratami, którzy są najczęstszymi sprawcami zdarzeń na drodze.

W większości przypadków nie są to jednak nastolatkowie.

- Kierowcy między 18 a 32. rokiem życia są w drugiej grupie pod względem liczby zdarzeń powodowanych na drodze. Na pierwszym miejscu są nadal osoby z przedziału 30-49 lat. Ale trzeba wziąć pod uwagę, że statystycznie jest ich najwięcej, a w dodatku są to osoby czynne zawodowo i przemieszczające się często do pracy.

Najbardziej zagrożonymi stłuczkami i wypadkami są wciąż ulice o największym natężeniu pojazdów, przy placówkach handlowych i dużych skupiskach mieszkalnych, a więc al. Armii Krajowej, ul. Radomska, Hutnicza, Ostrowiecka, Iłżecka i drogi krajowe nr 42 i nr 9, które - jak stwierdził naczelnik - od paru lat objęte są stałym nadzorem funkcjonariuszy.

- Praktycznie co dzień kierujemy tam służby, zwłaszcza na drugich zmianach, ale nie tylko - zaznaczył Mirosław Kusztal.

- Nie możemy być wszędzie, dlatego współpracujemy z różnymi instytucjami. Coraz częściej pomagają nam także mieszkańcy, którzy proszą o interwencję, widząc taką osobę, lub samodzielnie odbierają kluczyki. Jeśli nie sprowadzają na siebie przy tym niebezpieczeństwa, to możemy ich tylko chwalić - powiedział Kusztal.

Chociaż policja czuwa nad bezpieczeństwem, to nie jest w stanie uchronić wszystkich.

- Drogi są oczywiście dla ludzi, ale trzeba korzystać z nich racjonalnie, mając świadomość, że mogą zdarzyć się różne rzeczy - powiedział GAZECIE naczelnik Kusztal, apelując o rozwagę na drodze. Bo do żadnego śmiertelnego wypadku nie doszło z przyczyn, które nie byłyby zawinione przez człowieka. W każdym, jak twierdzi, zabrakło świadomości i przewidywalności pieszego albo kierującego.

(An)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ