Potrzebuje krwi, żeby żyć!

Rodzina apeluje o pomoc

Na okładce

Potrzebuje krwi, żeby żyć!

Rodzina apeluje o pomoc

 

Znany już naszym czytelnikom Karol Bilski z Trębowca, który zmaga się ze złośliwym nowotworem kości, aby żyć, potrzebuje krwi. Z apelem o oddawanie tego życiodajnego płynu do wszystkich ludzi o wielkim sercu zwracają się rodzice chłopca, którzy robią wszystko, by ich syn mógł wygrać walkę z chorobą.

Jest młody, zdolny, utalentowany, a swoją pasję, jaką jest gra na akordeonie, chciał kontynuować w Szkole Muzycznej II Stopnia w Kielcach. Niestety, choroba pokrzyżowała mu plany. Diagnoza brzmiała strasznie: nowotwór kości z gatunku tych najbardziej złośliwych. Leczenie w Klinice Onkologii Dzieci i Młodzieży w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie rozpoczęło się w kwietniu 2014 r. i wywróciło życie Karola i jego rodziny. Najpierw oczywiście chemioterapia, sześć cykli, po której zaplanowano operację. Niestety, z powodu niskich wartości morfologii krwi w planowanym terminie nie można było położyć chłopca "na stół". Miesiąc czekania i Karol został poddany operacji wycięcia talerza biodrowego, gdzie rozwijał się guz, a w miejsce kości miednicy wstawiono mu tytanową endoprotezę. Przez sześć tygodni siedemnastolatek mógł tylko leżeć i niezmiernie cieszył się, kiedy powiodła się próba spionizowania, przeprowadzona w siódmym tygodniu po operacji. Rehabilitację rozpoczęto natomiast już drugiego dnia. Na początku były to proste ćwiczenia, których, w miarę poprawy stanu zdrowia i upływu czasu, przybywało.

- Karol chciał jak najszybciej wstać i móc normalnie usiąść - mówi siostra chłopaka dodając, że przez sześć tygodni jej brat mógł jedynie unieść głowę i ramiona pod kątem 45 stopni.

Pod koniec listopada ub.r. Karol wyszedł ze szpitala. Nie mógł jednak wejść do swojego pokoju na piętrze i konieczne było zorganizowanie mu "miejscówki" na parterze. Chłopiec nie poruszał się samodzielnie, lecz o balkoniku, musiał ponadto ćwiczyć trzy, cztery razy dziennie.

- Trzeba było go podnosić, co nie jest łatwe, bowiem Karol jest bardzo wysokim chłopcem - opowiada siostra Ewa.

Z pewnością pomogło to, że siedemnastolatek nie poddawał się i bardzo chciał być już samodzielny. Po operacji również musiał być poddany chemioterapii. Nie obyło się jednak bez komplikacji. W trzecim cyklu leczenia młodemu muzykowi zaczęły dokuczać bardzo silne bóle operowanego biodra, pogorszyły się także wyniki badań krwi. W wigilię Bożego Narodzenia karetka pogotowia przetransportowała Karola do warszawskiej kliniki, gdzie przetoczono mu krew. Ból nasilał się, rosła także temperatura ciała, a podawane antybiotyki nie pomagały. Wykonano mu mnóstwo badań i w końcu udało się znaleźć przyczynę - na mięśnie w okolicy chorego biodra naciekał płyn. Dolegliwości wciąż się nasilały, konsultacja neurochirurgiczna wykazała, że endoproteza uciska korzonki nerwowe. Konieczna była kolejna operacja. Usunięto protezę, a w jej miejsce, do czasu zagojenia się mięśni, wstawiono tak zwany "spejser", czyli materiał ją zastępujący. Bóle nieco ustąpiły, ale gorączka nadal się utrzymywała. Lekarze zdecydowali o pobraniu płynu rdzeniowego, w którym na szczęście nie wykryto zmian patologicznych. Wciąż jednak nie wiadomo, dlaczego temperatura ciała nie spada, a ból nie ustąpił.

- Lekarze szukają dalej, a Karol ma przetaczaną krew i osocze. Podczas każdej operacji podawana jest duża ilość krwi, ponieważ miednica jest bardzo ukrwionym miejscem. Po każdym cyklu chemioterapii są też obniżone wartości morfologii i wtedy konieczne jest przetoczenie krwi oraz płytek, dlatego przy leczeniu onkologicznym potrzebne są ogromne ilości krwi - tłumaczy siostra chłopca.

Obecnie Karol jest rehabilitowany mniej intensywnie, niż planowano, a po zakończonym leczeniu potrzebne będą wzmożone ćwiczenia. Nie obędzie się też bez specjalistycznych turnusów oraz wizyt w sanatoriach. Proces rehabilitacyjny jest bardzo długi i kosztowny.

- Jeśli Karol będzie systematycznie rehabilitowany, będzie mógł samodzielnie chodzić, nawet bez pomocy kul - mówi z nadzieją Ewa, która wie już, że endoproteza będzie przeszkadzać jej bratu w w wykonywaniu codziennych czynności, bowiem nogę w biodrze będzie mógł zginać jedynie do kąta 90 stopni.

- To zmusza nas do takiego przystosowania domu, by umożliwić mu samodzielne poruszanie się. Poza tym musi schudnąć do ok. 70 kg, aby mógł dalej grać na akordeonie, ponieważ endoproteza ma ograniczenie do ok.100 kg - dodaje dziewczyna, która dzielnie wpiera brata w walce z chorobą.

Obecnie życie całej rodziny podporządkowane jest chorobie Karola i walce o powrót do zdrowia. Siedemnastolatek cały czas wierzy w spełnienie swoich marzeń i wytyczonych planów na przyszłość. Silnie walczy z chorobą i bólem.

- Jest silny psychicznie, nie poddaje się w walce z chorobą i bardzo chciałby wrócić do normalnego życia - dodaje nasza rozmówczyni.

W pomoc dla Karola Bilskiego już zaangażowała się młodzież z Państwowej Szkoły Muzycznej I st. im. Feliksa Rybickiego w Starachowicach. W niedzielę, 18 stycznia br., w kościele p.w. Matki Bożej Nieustającej Pomocy odbył się koncert charytatywny na rzecz chorego chłopca. Z repertuarem kolęd wystąpił chór "Soli Deo" działający przy parafii Świętej Trójcy w Starachowicach, który prowadzi Grażyna Ostrach i orkiestra z PSM. To nie jedyny koncert, który dali dla Karola. Kolejny odbył się w ubiegłą niedzielę (25 stycznia br.) w kościele pod wezwaniem Św. Judy Tadeusza, a na 1 lutego zaplanowany jest w kościele p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP przy ul. Nowowiejskiej.

W minionym tygodniu ukazał się Facebooku niepokojący apel jego koleżanki z I LO w Starachowicach.

"UWAGA!!! LUDZIE!!! PILNE!!!! Potrzebna jest krew dla naszego kolegi Karola Bilskiego, który jest uczniem pierwszej klasy!!! WŁAŚNIE DOWIEDZIAŁAM SIĘ, ŻE NASTĄPIŁY POWAŻNE KOMPLIKACJE PO PRZESZCZEPIE i teraz potrzebna jest krew dla Karola!!! Nie lekceważcie tego, co właśnie czytacie!!! POMÓŻMY Mu!!!!!! Oddajcie krew dla Karola, to nic trudnego. Zachęcajcie także swoich bliskich, znajomych, rodzinę aby pomagali. Z góry wielkie dzięki."

Krew można to oddawać w szpitalu w Starachowicach, pokój nr 54, we wtorki od godziny 8.00 do 12.00 lub w szpitalu w Skarżysku-Kamiennej, codziennie oprócz wtorku, od godz. 8.30 do 11.30. Koniecznie trzeba powiedzieć, że oddaje się krew dla Karola Bilskiego: Instytut Matki i Dziecka Warszawa ul. Kasprzaka 17 a, Klinika Onkologii Dzieci i Młodzieży. To nic nie kosztuje, a może uratować życie tego młodego człowieka.

(Kas, J)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ