Śledczy na tropie tragedii starachowiczanki

Okoliczności śmierci 48-letniej starachowiczanki - o czym pisaliśmy w poprzednim wydaniu GAZETY - sprawdza Prokuratura Rejonowa w Starachowicach.

Kobieta wyszła na spotkanie ze znajomym 7 marca br. Nie wróciła na noc do domu i jej zaginięcie zgłosił policji zaniepokojony syn, bo wiedział, że umówiła się z koleżankami na spotkanie z okazji Dnia Kobiet i chciała na nie iść. Rozpoczęły się poszukiwania i 9 marca przed południem znaleziono ciało kobiety.

Podczas sekcji zwłok zabezpieczono materiał do dalszych badań, a śledczy sprawdzają wszelkie okoliczności tej tragedii, także jaki związek ze sprawą miał jej 60-letni znajomy z Klimontowa. Na jego trop wpadli funkcjonariusze KPP, po tym, jak 8 marca w Kałkowie doprowadził do kolizji. Tłumaczył wtedy, że uderzył samochodem w drzewo i czeka na lawetę. Nazajutrz jego rozbite auto wciąż stało na leśnej drodze, przeszukali więc teren i w leśnym strumyku koło Stykowa znaleźli ciało starachowiczanki. Było przykryte gałęziami. Odwiedzili go w niedzielę, 9 marca, ale już nie żył. Popełnił samobójstwo.

Starachowicka Prokuratura ustala, jakie relacje ich łączyły i co wydarzyło się od piątku - 7 marca, do niedzieli - 9 marca rano. Pomocne w śledztwie będą też bilingi z ich telefonów komórkowych.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ