Prezydencka ruletka

Tym żyją starachowiczanie?

Na okładce

Prezydencka ruletka

Tym żyją starachowiczanie?

Sylwester Kwiecień, Andrzej Sendecki, Marzena Marczewska, Małgorzata Szlęzak i Andrzej Pruś- to pewni kandydaci do walki o prezydencki fotel w Starachowicach. Wciąż nie wiadomo, kogo wystawi Komitet Nasze Starachowice. Bardzo możliwe, że będzie to Marcin Pocheć, a najpóźniej 5 kwietnia znana będzie pełna lista kandydatów na prezydenta.

W mieście już od tygodnia trwa przedwyborcza gorączka. Jeszcze przed ogłoszeniem terminu wyborów, swojego kandydata przedstawiła Platforma Obywatelska. Jest nim Marzena Marczewska, językoznawca, radna Sejmiku Województwa oraz prodziekan Wydziału Humanistycznego Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, o czym informowaliśmy. Była jedną z dwóch osób, które zgodziły się kandydować, obok byłej szefowej PO Jolanty Nowak, która notabene wciąż nie podjęła jeszcze decyzji czy będzie startować z własnego komitetu. Zarząd Powiatu postawił na Marczewską, choć jednomyślności nie było, a władze regionu nie udzieliły jej rekomendacji.

- O kandydatce wiemy jedynie z mediów - powiedziała nam poseł Marzena Okła - Drewnowicz, dodając, że do biura regionu nie wpłynęły żadne dokumenty z rady powiatu PO ze Starachowic. Stąd zarząd regionu nie zajmował się dotąd potencjalnym kandydatem na prezydenta, zwłaszcza, że miał sygnały od innych osób, świadczące o ich chęci kandydowania.

W tej sytuacji, jak powiedziała poseł, oczekuje na decyzję biura krajowego, co do rejestracji komitetu. Po otrzymaniu tych informacji, Zarząd ma zająć swe stanowisko.

Według Marka Materka - przewodniczącego ZP PO, Zarząd i Rada Powiatu są uprawnione, by rekomendować kandydatów na urząd wójta, burmistrza czy prezydenta, a dopiero w momencie, gdy zakładany jest w mieście komitet PO, decyzję o tym, czy ktoś ma rekomendacje podejmuje Rada Regionu. Co jeśli takiego poparcia jej nie udzieli?

- Mamy dwa wyjścia - stwierdził Materek. -  Jeden pomysł to wybór komitetu PO i taką opcję zakładamy. Jeśli Zarząd Regionu bądź Rada Regionu zadecydują, że taka opcja nie wchodzi w grę, ewentualnie będą kwestionowały kandydaturę, która została wybrana przez nas, to wtedy będziemy się decydować na wariant drugi, na który jesteśmy przygotowani, a mianowicie start z komitetu Nowe Starachowice, co w czwartek stało się faktem. Choć, jak przekonywał Materek, zarejestrowanie komitetu pod taką nazwą, nie miało z tym związku. Po prostu tak było łatwiej. 

- Jednym z głównych zarzutów kierowanych pod moim adresem, jest to, że nie jestem ze Starachowic i nie będę znała problemów miasta. Chcę uspokoić, prowadzę spotkania z ludźmi i przedsiębiorcami, wiem, że będę mądra tylko wtedy, gdy dowiem się co mówią i myślą mieszkańcy. Słucham po to, by stworzyć taki program, który będzie optymalnie spełniał potrzeby mieszkańców - powiedziała Marzena Marczewska na konferencji prasowej.

 Zaraz potem zapukała do biura ... PiS-u, chcąc się umówić na wspólny spacer, w odpowiedzi na zaproszenie sekretarza Zarządu Okręgowego tej partii, Andrzeja Prusia.

 

                                 Lotne patrole PiS-u

- Mieliśmy najście działaczy Platformy Obywatelskiej, którzy przyszli po prośbie, jak wygrać wybory w Starachowicach - tak skomentował wizytę prof. Marczewskiej na konferencji poseł Krzysztof Lipiec, dodając, że panie radne (Joanna Główka i Lidię Dziura) udzieliły jej pewnych porad. Stwierdził też, że życzy dobrze Platformie, bo po raz pierwszy od bardzo dawna deklaruje chęć walki z układami, choć - jego zdaniem - ma ona duże trudności z odnalezieniem się w tej nowej sytuacji w Starachowicach, w odróżnieniu od PiS, który jest do wyborów dobrze przygotowany, nie tylko z programem i kandydatem, ale także pomysłem jak ich pilnować, czemu ma służyć Korpus Ochrony Wyborów w Starachowicach.

- Mamy około 60 przeszkolonych osób, nie tylko na mężów zaufania i członków komisji wyborczych, ale też pozostałych, którzy będą obserwować kampanie z zewnątrz lokali wyborczych. Już dziś dostajemy niepokojące sygnały, że podobnie jak w 2002 roku może dojść do kupowania głosów. Mówi się o wynajmowaniu busów na dzień wyborów i kupowaniu znaczącej ilości płynów. Zdążyliśmy poznać mechanizmy wpływania na wynik wyborów. Na razie nie chcemy ich jednak zdradzać - mówił Andrzej Pruś, wojewódzki sekretarz PiS, zapowiadając organizację lotnych patroli.

- To nie jest pierwszy krok do państwa policyjnego, lecz do budowy społeczeństwa obywatelskiego - stwierdził na konferencji. 

Na czele tego korpusu ma stanąć radna Joanna Główka, która okrzyknęła się sama strażnikiem Teksasu. Jest przekonana, że będzie co tropić, bo z informacji, jakie przekazują do PiS ludzie wynika, iż jeden głos może kosztować ... butelkę wódki i kilo kiełbasy.

- Chcemy, by do wyborów poszli naprawdę uczciwi ludzie - mówiła J. Główka, zapewniając, że uszanują każdy wynik wyborów, choć oczywiście byłoby dobrze, by nowy prezydent miał wizję miasta, ściągał tu inwestorów i z powodzeniem sięgał po środki z zewnątrz, o czym mówiła radna Danuta Krępa.

- Mamy dobrego kandydata - przekonywał w poniedziałek poseł, nie chcąc jeszcze zdradzić jego  nazwiska. W piątek ogłoszono kandydaturę, Andrzeja Prusia i uzasadniono, że jest "dobrym przepisem na Starachowice".

- To dobry i sprawdzony człowiek, a ja o tym mogę zaświadczyć - zapewnił poseł.

- To dla mnie ogromny zaszczyt i wielkie wyzwanie. Nie mieliśmy w ostatnich latach szczęścia do władzy publicznej. Chcę państwa zapewnić, że przy waszej pomocy, a przede wszystkim przy wsparciu Bożej Opatrzności, jako prezydent zwrócę to miasto mieszkańcom, bo to oni są najważniejsi. Mocno wierzę, że dziś zaczyna się wiosna dla Starachowic.Mieszkańcom należy się uczciwa władza - przekonywał A. Pruś, apelując do konkurentów o dyskusję na temat przyszłości miasta.

- Musimy przywrócić nadzieję, że władza może być normalna. Chcę być gwarantem zmian w mieście. Starachowice trzeba ratować, bo tutaj jest nasz dom, mój i państwa - powiedział Andrzej Pruś, który będzie startować z komitetu  "Praworządni i Skuteczni", bo pod taką nazwą działacze PiS-u zarejestrowali go w czwartek. 

 

                                                    Sendecki wraca do gry

Pewna jest także kandydatura Andrzeja Sendeckiego, byłego wicestarosty, radnego miejskiego, a potem powiatowego, który podczas ostatnich wyborów - mimo 472 głosów - przegrał walkę o mandat do Rady Powiatu ze Stanisławem Wojtanem. Wówczas startował jednak jako kandydat Platformy Obywatelskiej, dziś chce spróbować jako outsider. Twierdzi, że był odległy od takich przygód, ale uległ w końcu namowom

- Ludzie mają już dość uwikłania w politykę, ciągłych afer i apelacji. Może nie jestem już taki młody, mam 63 lata, za co z miejsca wszystkich przepraszam. Ale młodość już wcześniej była, a teraz rozmyśla nad swymi błędami w odosobnieniu. Uważam, że Starachowicom potrzeba dziś prezydenta dojrzałego i doświadczonego, który wie, co znaczy odpowiedzialność - powiedział GAZECIE Andrzej Sendecki, który od kilku lat pracuje fizycznie jako formierz w Odlewniach. Codziennie w pracy spotyka się z ludźmi, którzy - jak twierdzi - namawiali go, żeby startował.

- W końcu o tym kto wygra decydować będą normalni ludzie i albo karzą wracać mi do mieszarki, albo zająć się samorządem. Przekonamy się wkrótce - stwierdził A. Sendecki, który nie chce obiecywać gruszek na wierzbie.

- Na pewno będę chciał zadbać o czystość i zająć się bezrobociem. Więcej w tak krótkim czasie zrobić się nie da - ocenił chłodno. 

Wiadomo, że ma już za sobą trzech radnych miejskich: Tomasza Capałę, Michała Walendzika, no i rzecz jasna swojego syna - Michała Wsparcie zapowiedział też NSZZ Emerytów i Rencistów "Solidarność" w Starachowicach. Rękę w jego kierunku wyciągnęło także Stowarzyszenie Porozumienie Obywatelskie (środowisko związane m.in. z Cezarym Berakiem), dając mu czas do namysłu. Kogo poprą spółdzielcy? Tego wciąż nie wiadomo. Szefujący im Dariusz Grunt przekonuje, że każdego kto będzie działał na rzecz Starachowic, a zwłaszcza tutejszych blokowisk.

 

                                  Naprzeciw siebie staną zastępcy

Pewny za to jest udział byłej wiceprezydent Małgorzaty Szlęzak, która - jak powiedziała GAZECIE - będzie startować z własnego komitetu i nie jest związana z żadną partią polityczną, co też podkreśla w swoim haśle "Po Twojej stronie".

- Jestem po stronie ludzi i to ich oczekiwania chcę spełniać - mówiła w rozmowie z GAZETĄ. - Mieszkańcy mają dosyć ciągłych utarczek i konfliktów, które ani im, ani miastu nie przynoszą żadnych korzyści.

Tę kandydaturę popierają osoby silnie związane ze Starachowicami, ale - jak mówi - szczegóły poda po rozpoczęciu kampanii wyborczej. Jak chce prowadzić zatem swoją kampanię?

- W moim przypadku nie będzie to wyścig o władzę. Ludzie i ich problemy są dla mnie najważniejsze, a moim celem jest pomoc w ich rozwiązaniu. Chciałabym służyć wszystkim mieszkańcom, oraz kontynuować to, co zaczęłam - zdradziła nam na początek.

Podobne plany ma również Sylwester Kwiecień, który przez 2, 5 roku pracował za prezydenta i  jego zastępcę. Zdaniem lewicy, to najlepszy kandydat: z doświadczeniem, wiedzą i jasną wizją. On sam również podkreślił, że ma 20 lat doświadczenia samorządowego jako radny oraz prezydent oraz zastępca, w dodatku z tak "egzotyczną koalicją", jak koalicja PiS, PO, spółdzielczości mieszkaniowej i dwóch radnych niezależnych.

Mówiąc o swym programie zaznaczył, że "Starachowice są jedne", ani Nasze ani Nowe, jak sugerują to inni, a tylko mieszkańców, co będzie się starał podkreślać, nie dzieląc ludzi na tych z tej czy innej formacji. Jeśli zostanie wybrany, chciałby rozpocząć jeszcze w tym roku budowę lokali socjalnych. Wymienił termomodernizację szkół i przedszkoli, na którą są już przyznane unijne pieniądze. Szanse na rozmach inwestycyjny widzi w porozumieniu trzech miast: Ostrowca Świętokrzyskiego, Skarżyska-Kamiennej i Starachowic, a także tzw. koperty, z której ma być przyznane Starachowicom ok. 45 mln zł. Chciałby wyremontować też drogi w południowej części Starachowic, przystosować pod inwestycje tereny znajdujące się na Bugaju, wybudować boiska przy szkołach podstawowych numer 10 i 12 oraz pełnowymiarowe boisko z nawierzchnią syntetyczną. Wiąże też duże nadzieje z mającą powstać biogazownią, stawiając siebie jako gwaranta.

- Mam wiedzę i doświadczenie, potrafię poruszać się w samorządzie. Udowodniłem już swoją pracą, że nie są to puste słowa, a tylko fakty.  Ja wiem, co jest możliwe do zrealizowania w ciągu najbliższego pół roku. Zapraszam innych kandydatów do dyskusji jak wiedzą te kilka miesięcy, trzymając się oczywiście realiów, a nie sfery życzeń - powiedział na konferencji, uprzedzając, że Sojusz Lewicy Demokratycznej nie będzie powoływał korpusów ochrony wyborów, bo ufa swoim wyborcom.

 

                                                         Nasze Starachowice milczą        

 

Wciąż niewiadomym jest kandydat Komitetu Nasze Starachowice,  który zarejestrował się jako pierwszy, za którym stoją Marcin Pocheć i Robert Sowula. Na giełdzie nazwisk pojawiali się obaj, choć mało prawdopodobne, że Sowula wystartuje, bo ma być pełnomocnikiem. Zostaje więc M. Pocheć, który na razie tego nie komentuje, prosząc o kilka dni cierpliwości. Możliwe, że dzisiaj poznamy jego decyzję.

Czy to już pełna lista kandydatów we wcześniejszych wyborach prezydenckich, przekonamy się dopiero za tydzień, bo termin zgłaszania kandydatów upłynie wraz z wybiciem północy 4 kwietnia br. A wybory premier zarządził 27 kwietnia br.

 

(An) (J)

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ