Kwiecień piłkarskim wicemistrzem Polski

Czekają go europejskie puchary

Informacje sportowe

Kwiecień piłkarskim wicemistrzem Polski

Czekają go europejskie puchary

 

Kibice piłkarscy ze Starachowic na taki sukces wychowanka z naszego miasta czekali 25 lat. Bartosz Kwiecień został właśnie wicemistrzem Polski w piłce nożnej. Wraz z Jagiellonią Białystok zajął drugie miejsce i w nowym sezonie zagra w europejskich pucharach! Kto wie, może niebawem upomni się o niego nawet Adam Nawałka. 

W Starachowicach mamy wielu mistrzów Polski, Europy czy nawet świata w różnych dyscyplinach sportowych. Głównie jednak w dyscyplinach indywidualnych. To, czego dokonał ostatnio Bartosz Kwiecień, nie zdarza się często. W najpopularniejszym sporcie w naszym kraju, czyli w piłce nożnej, konkurencja jest ogromna i o tytuł jest niezwykle ciężko. Dzieje się tak z różnych powodów, być może dlatego, że wpływ na wynik ma postawa całej drużyny, być może też dlatego, że piłka nożna związana jest z ogromnymi pieniędzmi i przebić się do grona najlepszych jest niezwykle ciężko. Wychowanek Juventy ma za sobą jednak najlepszy sezon w karierze i jest świeżo upieczonym wicemistrzem Polski! Co ważniejsze, w walce o tytuł miał swój duży udział, bo w drużynie Jagiellonii Białystok odgrywa niezwykle ważną rolę.

O piłkarskim życiorysie Bartosza Kwietnia pisaliśmy nie raz, ale warto - mimo że w dużym skrócie - przypomnieć jego losy, bowiem jest idealnym przykładem tego, że zawsze trzeba walczyć o swoje i nigdy nie można się poddawać. Jeszcze jako junior, popularny "Kwiatek" zadebiutował w seniorskiej drużynie Juventy Starachowice u trenera Arkadiusza Bilskiego. Od początku wyróżniał się bardzo dobrymi warunkami fizycznymi i od razu zwrócił na siebie uwagę klubów z wyższych lig. Największą determinacją w pozyskaniu młodego, perspektywicznego zawodnika wykazała się kielecka Korona i wiosną sezonu 2012/2013 przeniósł się do stolicy województwa świętokrzyskiego.

Zadebiutował w kwietniu w wyjazdowym meczu z Pogonią Szczecin, który zakończył się porażką kielczan 1:2. Jego licznik występów w Ekstraklasie zatrzymał się w pierwszym sezonie na trzech występach. Początki nie były łatwe, ale każdy się spodziewał, że młody gracz na początku będzie głównie zdobywał szlify. W kolejnym sezonie miało być lepiej, ale w pewnym momencie jego kariera znacznie wyhamowała. Kwiecień grywał głównie w drugiej drużynie, a w pierwszej pojawiał się epizodycznie. Znaczący dla jego kariery był wyjazdowy mecz z Piastem Gliwice. Na boisku pojawił się w 89. minucie i już kilkadziesiąt sekund później obejrzał czerwoną kartkę za faul. Po tym zdarzeniu przypięto mu łatkę boiskowego brutala, tym bardziej że cechował się nieustępliwością i zawzięciem. Delikatnie mówiąc kibice za nim nie przepadali, a w Kielcach z niego zrezygnowano. Trafił na wypożyczenie do Górnika Łęczna, by później wrócić do Korony, gdzie zaliczył jedynie dwa występy.

Przełomowy moment przyszedł jesienią sezonu 2016/2017. Trafił na wypożyczenie do Chrobrego Głogów i tam odżył. Stał się czołowym graczem I ligi. Strzelał ważne gole i był ostoją defensywy. Jego ówczesnym trenerem był Ireneusz Mamrot i - jak się później okazało - to również miało wpływ na rozwój jego kariery. Tylko po jednej rundzie w Głogowie ponownie zwrócił na siebie uwagę włodarzy z Kielc. Trener Maciej Bartoszek bardzo walczył, aby Kwiecień wrócił do Kielc. To się udało, a wychowanek Juventy znacznie częściej pojawiał się na boisku. Do końca sezonu rozegrał 9 spotkań w Ekstraklasie, w tym 7 w podstawowym składzie. Kibice go pokochali, za to, za co wcześniej za nim nie przepadali, za walkę, nieustępliwość i serce na boisku.

Nowy sezon, który niedawno się zakończył, rozpoczął w wyjściowym składzie. Jeszcze w lipcu, po rozegraniu zaledwie jednego meczu, zgłosiła się po niego Jagiellonia Białystok, ówczesny wicemistrz Polski. Nie bez znaczenia był fakt, że trenerem drużyny z Podlasia został Ireneusz Mamrot, który pamiętał Kwietnia ze znakomitych występów w Głogowie. "Jaga" skorzystała z klauzuli odstępnego, bez negocjacji wpłaciła pieniądze na konto Korony i "Kwiatek" błyskawicznie przeniósł się do województwa podlaskiego. Początki w nowej drużynie miał równie trudne. W wyjściowym składzie zagrał w meczu Pucharu Polski i... dostał czerwoną kartkę. Nie poddał się i tym razem i już niedługo później wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie!

Niezwykle ważne dla niego było spotkanie ligowe z Koroną Kielce. "Jaga" wygrała ten mecz 5:1, a starachowiczanin zdobył swoją debiutancką bramkę w Ekstraklasie. Końcówka sezonu była jeszcze bardziej udana, mimo że przez miesiąc pauzował z powodu kontuzji. Kwiecień zdobył bardzo ważne gole w meczach z Lechem Poznań (2:0) i Zagłębiem Lubin (2:1). Te zwycięstwa przedłużyły nadzieje białostoczan na wywalczenie mistrzostwa kraju. To się nie udało, bo prowadząca w tabeli Legia się nie potknęła, ale Jagiellonia wywalczyła tytuł wicemistrzowski i na szyi naszego zawodnika zawisł srebrny medal. Jego licznik w minionym sezonie zatrzymał się na 19 meczach ligowych (1 w Koronie, 18 w Jagiellonii) i jednym występie w Pucharze Polski. W lidze zagrał 1075 minut, 13 spotkań w pierwszym składzie i zdobył 3 bramki.

Niewątpliwie jest to największy sukces piłkarski zawodnika ze Starachowic w ostatnich latach. W sezonach 1991/1992 i 1992/1993 tytuły mistrza kraju z Lechem Poznań wywalczył starachowiczanin Michał Gębura. Przez następne 25 lat żaden z wychowanków starachowickich klubów nie był nawet blisko tego osiągnięcia. Teraz przed Kwietniem szansa na kolejne wyzwania. Jagiellonia zapewniła sobie prawo gry w Lidze Europejskiej, a patrząc na pozycję zawodnika w drużynie jest pewne, że w europejskich rozgrywkach go zobaczymy. Pamiętajmy również, że jego partnerem w linii pomocy jest Taras Romanczuk, który nie tak dawno został powołany do reprezentacji Polski. Bartosz Kwiecień 7 maja skończył dopiero 24 lata. Jeśli nadal będzie zbierał tak pochlebne recenzje, to niewykluczone, że po Mistrzostwach Świata może po niego sięgnąć nawet Adam Nawałka.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ