Tulacy

Z kart historii miasta (187)

W numerze

Tulacy

Z kart historii miasta (187)

Tak nazywano żołnierzy pułku carskiego, w którym służyli starachowiczanie.

Pułkiem tym był 72 Tulski Pułk Piechoty, a nazwa "Tulacy" wzięła się oczywiście od nazwy wyróżniającej tego pułku. Pułk wchodził w skład 18. Dywizji Piechoty i przed wybuchem wojny stacjonował w twierdzy Dęblin, która wówczas nosiła nazwę Iwangorod, na cześć feldmarszałka Iwana Paskiewicza, który w 1831 r. stłumił polskie powstanie, zwane listopadowym. W skład pułku wchodziło około 25% żołnierzy narodowości polskiej. Po wybuchu wojny stan pułku był jeszcze uzupełniony przez rezerwistów z guberni radomskiej, z powiatów: iłżeckiego (Starachowice i Wierzbnik znajdowały się na jego terenie), opatowskiego, sandomierskiego, kozienickiego i radomskiego. W większości byli to Polacy i Żydzi.

I Wielka Wojna nadeszła 30 lipca 1914 r., ogłoszono powszechną mobilizację na terenie całego Cesarstwa Rosyjskiego. Informujące o tym plakaty pojawiły się w Wierzbniku oraz okolicznych miejscowościach. Zmobilizowani rezerwiści, zwani "zapasowymi", udali się do punktu zbornego w Dęblinie, gdzie zostali w większości wcieleni właśnie do Tulskiego pułku piechoty. Dowództwo rosyjskie włączyło "Tulaków" do grupy osłaniającej wycofywanie się za Wisłę. Przez kilka miesięcy Rosjanie oraz Austriacy z Niemcami toczyli na lewym brzegu Wisły walki ze zmiennym szczęściem. Front przesuwał się raz na północ, raz na południe. W trakcie jednej z rosyjskich ofensyw odznaczyli się "Tulacy". Było to w nocy z 13 na 14 września 1914 r. w Sandomierzu. Szturm żołnierzy tego pułku na umocnione miasto zakończył się sukcesem – Austriacy uciekli, miasto zdobyto. Było to jednak starcie, które można określić mianem "pyrrusowego zwycięstwa". "Tulacy" ponieśli bowiem w trakcie ataku tak duże straty, że pułk chwilowo stracił zdolność bojową.

Wśród znanych z nazwiska ofiar tych walk są również nasi krajanie: szeregowy Stanisław Stamporek, syn Rafała, z Wierzbnika, starszy szeregowy Józef Kajm, syn Franciszka, ze Starachowic, szeregowy Franciszek Dudek, syn Antoniego, ze wsi Gadka, szeregowy Antoni Rudziński, syn Franciszka, z gminy Mirzec, i inni. Ciekawe, czy pamięć o nich przetrwała w ich rodzinach? Czy w ogóle żyją jeszcze te rodziny w Starachowicach? Jeśli ktoś ma na ten temat wiedzę, proszę o kontakt.

U boku Austriaków na terenie guberni radomskiej walczyły również Legiony Polskie Józefa Piłsudskiego. Wśród legionistów nie brakowało i starachowiczan. Wymienię choćby Tadeusza Piskora, którego ojciec modernizował starachowickie górnictwo i spoczywa w "alei zasłużonych" na cmentarzu przy ulicy Zgodnej, czy Juliana Rosę, późniejszego uczestnika wyzwolenia miasta z niewoli zaborcy 1 XI 1918 r. Nie wiem, czy "Tulacy" i Legiony Polskie walczyły ze sobą, ale jest to dość prawdopodobne. Wówczas mogło się tak zdarzyć, że walczyli ze sobą sąsiedzi, ludzie, którzy dobrze się znali... A wojna? No cóż, trwała jeszcze cztery lata, walki toczono na trzech kontynentach, a bilans konfliktu był jak zwykle tragiczny: około 9,5 mln żołnierzy poległo w boju, zmarło w wyniku odniesionych ran lub zaginęło na polach bitew...

Adam Brzeziński

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ