To nie boli

W numerze

To nie boli

Umówmy się, generalnie sytuacja jest niezła. Bezrobocie jest niskie, pracy nie brakuje (choć zawsze można mieć zastrzeżenia co do wysokości wynagrodzenia), wyniki krajowej gospodarki są zdecydowanie na plus, nie brakuje zleceń i zamówień. Wystarczy przypomnieć sobie, jak to wyglądało ok. 15 lat temu, kiedy wiele osób pozostawało bez pracy i decydowało się na wyjazd za granicę w poszukiwaniu lepszego życia.

Dziś ogólnie sytuacja materialna jest lepsza. Wynika to nie tylko z rekordowo niskiego bezrobocia. Zwiększył się również zakres wsparcia ze strony państwa. Jeszcze niedawno (szczególnie w dużych miastach) istniał problem braku miejsc w przedszkolach publicznych, a także dodatkowych opłat. Obecnie za każdą ponadwymiarową godzinę rodzice muszą zapłacić złotówkę, natomiast gmina ma obowiązek zapewnić miejsce w przedszkolu dla każdego chętnego trzylatka. Od niedawna część rodzin otrzymuje wsparcie na utrzymanie i wychowanie dzieci w postaci comiesięcznego świadczenia o wartości 500 zł. Również seniorzy w określonych przypadkach otrzymali możliwość bezpłatnego nabywania niektórych leków.

Wszystkie te świadczenia są pozytywnie odbierane przez obywateli. Wymagają oczywiście posiadania odpowiednich źródeł finansowania, ale to chyba nie pieniądze są największym problemem. Wprowadzanie w coraz większym zakresie formatu, który kiedyś określano mianem "państwa opiekuńczego", powoduje wzrost oczekiwań społecznych. Ostatnim przykładem są roszczenia wysuwane przez osoby niepełnosprawne i ich opiekunów. Problem niskich świadczeń dla tych osób istnieje od lat, ale w ostatnim czasie stał się jednym z tych najpilniejszych do rozwiązania. Wynika to z determinacji tych osób, która może mieć swój początek w irytacji faktem, że skoro znajdują się pieniądze na nowe świadczenia społeczne, to dlaczego państwo równie chętnie nie zajmuje się niepełnosprawnymi i ich opiekunami, którzy od lat, w wielu przypadkach, ledwo wiążą koniec z końcem.

Pewnie z czasem uda się dojść do porozumienia i rozwiązać ten konflikt, ale warto również pamiętać o tym, że dziś sytuacja finansowa budżetu państwa jest dobra, co pozwala na wypłacanie różnego rodzaju świadczeń. Co jednak będzie, kiedy gospodarka zacznie zwalniać, wpływy do budżetu się zmniejszać i nie będzie z czego brać?

Kiedy mamy dużo pieniędzy, to nie zawsze potrafimy nimi racjonalnie dysponować. W przypadku finansów państwa dochodzą do tego również emocje, presja czy też oczekiwania społeczne, chęć utrzymania władzy. W ten sposób dochodzimy do pewnych absurdów, że zaczynamy przyznawać świadczenia nowych grupom społecznym, zapominając o tych, którzy do tej pory znajdowali się w trudnej sytuacji materialnej, zdrowotnej. Z drugiej strony pojawia się decyzja – równie nieracjonalna – o obniżaniu wynagrodzenia parlamentarzystom, członkom rządu i włodarzom miast, jednocześnie oczekując od nich profesjonalizmu, zaangażowania i całkowitego poświęcenia się sprawom publicznym. Gdzie tu logika? Jak mówiła jedna z moich nauczycielek: "myśl, to nie boli".

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ