Minimum godności

Mimochodem

 

Opiekun pchający wózek z dorosłą osobą niepełnosprawną na osiedlu Szlakowisko, na Skarpie i na Żeromskiego. Tylko jednego dnia minęłam w Starachowicach podczas marszu przez miasto aż sześć takich osób. A ponieważ dobrze sobie u nas radzą lokalne stowarzyszenia oraz warsztaty dla sprawnych inaczej, rodzin, którym przydałaby się dodatkowa pomoc na co dzień, jest pewnie wiele. Dlatego protest w polskim parlamencie rodziców z dziećmi wcale mnie nie zdziwił. Postulaty o zwiększenie środków do dyspozycji na leczenie i rehabilitację osób z niesprawnością oraz zasiłków (innymi słowy: pieniędzy na życie), nie są wygórowane. Tym bardziej że przy całym parciu na zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej to wręcz minimum pilnych potrzeb.

Problem nie powstał dziś, za obecnych rządów. Niby się nim zajmowano, lecz praktycznie bez pożądanych skutków dla zainteresowanych. Jak bowiem można było swego czasu pozbawić możliwości zarobkowania opiekunów osób niepełnosprawnych, dając im do wyboru: albo socjal, albo zatrudnienie. Pozwolić, by z rynku pracy zniknęli wykształceni, z konkretnymi zawodami ludzie; niektórzy z nich stracili jednocześnie prawo do uprawiania swojej profesji. To skutek przerwy w zatrudnieniu. Niepowetowany. Dlatego na takie rozwiązanie nie pozwoliła sobie koleżanka, matka chorej córki, pozostając w firmie, ale inna znajoma – mając możliwość pracy na część etatu, bo na tyle mogła sobie pozwolić – postawiła na opiekę, również nad córką, popartą rentą, bo wyłącznie z pomniejszonej pensji nie dałaby rady się utrzymać. Mając zaś do dyspozycji i jedno, i drugie, zapewniłaby rodzinie egzystencję bez ogromnych wyrzeczeń, które są dziś jej zmorą.

Poprzednie ekipy rządzące, również obecna, zdecydowanie lepiej potraktowały emerytów, pozwalając im na łączenie świadczenia z wynagrodzeniem. I, jak od 1 października ub. roku, wysyłając wcześniej wcale jeszcze nie staruszków na emerytury. Ze świadomością, że znów będzie to comiesięczny przekaz z ZUS, z możliwością dorobienia choćby w szarej strefie. Bo senior 60 plus w wielu przypadkach to całkiem sprawna osoba. Na dodatek z dużym doświadczeniem zawodowym, przy czym dyspozycyjny, czego marnowanie jest lekkomyślnością. Zresztą UTW i kluby seniora w Starachowicach oraz powiecie są najlepszym dowodem na to, że emeryci mają spory potencjał. Gorzej z tymi, którym nie dopisuje zdrowie.

O ile możliwości zaktywizowania sprawnych seniorów trochę jest, o tyle dla pozostawionych samym sobie w domach z racji niesprawności właśnie, pomocy brak. Sprawdziłby się wolontariat, ale chętnych do udziału w nim pewnie nie ma. Matka chrzestna może mówić o wielkim szczęściu, bo akurat do niej kilka razy w tygodniu wolontariuszka przychodzi, próbując ją usamodzielnić po zdrowotnych przejściach. Trzeba przyznać, że z dobrym skutkiem. O podobnej inicjatywie dla rodzin z niepełnosprawnymi młodszymi i pełnoletnimi dziećmi w Starachowicach nie słyszałam. A i armia ludzi pewnie miałaby co robić.

Przy okazji rocznych rozliczeń podatkowych na niniejszych łamach redakcja zamieszczała reportaże o niełatwej codzienności rodzin, w których jest niepełnosprawne dziecko. Koszty utrzymania są wtedy ogromne; 1 proc., podatku przyjmą więc od każdego. Zwłaszcza że jedno z rodziców często pozostaje w domu, rezygnując z zawodowych ambicji. Tyle że to i tak mało. Komfort życia, choćby jego namiastkę daje finansowe bezpieczeństwo. A o takim przeciętna rodzina nie ma nawet co marzyć, dysponując jedynie jałmużną z budżetu.

To nie jest tak, że jak Pan Bóg daje dzieci, daje i na dzieci. Przyzna to moja koleżanka, znajoma i bohaterowie reportaży w "GS". Niezbędne jest wsparcie – ale czy od bogatych? Jeśli rząd zdecydował się na 500 plus, teraz jeszcze na 5 – punktowy pakiet premiera, nie pozostaje mu nic innego, jak podążać w obranym podczas kampanii wyborczej kierunku. Ważyć problemy, szczególnie jednak traktując najbardziej dotkniętych przez los. A takim bez wątpienia są niepełnosprawni od urodzenia i seniorzy, którzy gdzieś po drodze swą sprawność zgubili.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ