Pościg zakończony tragedią

48-latek zmarł w szpitalu

 

Zaczęło się od zgłoszenia, że jeden z kierowców na terenie miasta może być pijany. Policjanci dotarli na miejsce, ale kierujący oplem nie zatrzymał się do kontroli i zaczął uciekać. W Tychowie Starym stracił panowanie nad pojazdem i dachował. Ranny trafił do szpitala, gdzie zmarł po dwóch godzinach.

Starachowickie służby otrzymały informację z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że ulicą Wojska Polskiego w Starachowicach porusza się pojazd, którego kierowca prawdopodobnie jest pijany. Było to w niedzielny wieczór (13 maja), około godziny 21.20. Osoba zgłaszająca dokładnie opisała pojazd, włącznie z podaniem numerów rejestracyjnych. Policjanci szybko odnaleźli opisywany samochód.

- Funkcjonariusze starali się uniemożliwić mu dalszą drogę, ale kierowca opla nie zastosował się do sygnałów dźwiękowych i świetlnych. Łamał przy tym wszystkie możliwe przepisy ruchu drogowego - relacjonuje podinsp. Aleksy Hamera, naczelnik Wydziału Prewencji KPP Starachowice.

Funkcjonariusze ruszyli w pościg za uciekinierem, tym bardziej że zachodziło podejrzenie, iż kierowca może być pijany, stwarzając zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu drogowego. Zadaniem policjantów było jak najszybsze zatrzymanie pojazdu. Kierowca opla zaczął uciekać w kierunku gminy Mirzec, cały czas łamał wszelkie możliwe przepisy ruchu drogowego. Na skrzyżowaniu w Tychowie Starym nie zastosował się do znaku stop i przejechał na pełnej prędkości przez skrzyżowanie w kierunku Tychowa Nowego. Kilkadziesiąt metrów dalej jego ucieczka się zakończyła.

- Kierowca stracił panowanie nad pojazdem, uderzył w znak drogowy i dachował. Uderzenie było na tyle silne, że wypadł przez przednią szybę z samochodu, a pierwszej pomocy udzielili mu policjanci. Na miejsce natychmiast wezwano Pogotowie Ratunkowe - dodaje naczelnik Hamera.

Kierowca, którym okazał się 48-letni mieszkaniec Starachowic, trafił do szpitala. Jego obrażenia były poważne i lekarzom nie udało się uratować mu życia. Zmarł po dwóch godzinach. Policjanci sprawdzają dokładne okoliczności tego zdarzenia. Wiadomo na pewno, że 48-latek nie powinien w ogóle prowadzić samochodu, ponieważ nie miał do tego uprawnień.

Równolegle prowadzone będzie wewnętrzne postępowanie policyjne.

- Sprawdzimy, czy mogło dojść do naruszenia przepisów przez policjantów, choć na tę chwilę nic na to nie wskazuje - mówi podinsp. Aleksy Hamera.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ