Smutna piłkarska środa

Kamienna w pucharze, Łysica w lidze

 

Kamienna Brody rywalizowała w ćwierćfinale Pucharu Polski a Łysica Bodzentyn zaliczyła ligowe spotkanie. Nie był to jednak udany dzień dla naszych drużyn, bo spotkania przegrały.

IV liga

Ligowe zaległości odrabiali 9 maja br. piłkarze Łysicy Bodzentyn, którzy gościli w Ożarowie. Mecz ten zupełnie piłkarzom Krzysztofa Treli nie wyszedł, mimo że drużyny przez cały sezon prezentowały zbliżony poziom. Przed tym spotkaniem obie ekipy dzieliła różnica jedynie jednego punktu na korzyść drużyny z Ożarowa. Kibice mogli więc spodziewać się wyrównanego spotkania, lecz bodzentynianie sprawiali wrażenie jakby "przeszli obok meczu". Miejscowi na prowadzenie wyszli już w 10. minucie, a niespełna pół godziny później podwyższyli prowadzenie. Łysica błyskawicznie odpowiedziała i 120 sekund później za sprawą Mirosława Kalisty zdobyła gola kontaktowego. Jednak to co najgorsze czekało gości dopiero w drugiej połowie. Inicjatywę na boisku w pełni przejęli gospodarze i zaaplikowali bodzentyńskiej ekipie kolejne 4 gole. Ostatecznie Łysica doznała bardzo bolesnej porażki 1:6.

*Alit Ożarów - Łysica Bodzentyn 6:1 (2:1). Bramka dla Łysicy: Mirosław Kalista (40).

Łysica: Tomasz Wróblewski - Piotr Pietrzyk, Karol Cielibała, Mateusz Kołodziejski, Kamil Garbacz (60. Patryk Dulęba), Łukasz Kaczmarek, Krzysztof Trela, Szymon Gryz (46. Dariusz Kowalski), Marcin Taler, Mirosław Kalista, Mariusz Jaros (76. Dominik Stodulski). Trener: Krzysztof Trela.

Okręgowy Puchar Polski

Dla Kamiennej Brody środa była dniem z Pucharem Polski. Podopieczni Marcina Wróbla byli jedyną drużyną z naszego najbliższego regionu, która w rozgrywkach pucharowych jeszcze grała. W ćwierćfinale brodowianie mierzyli się z trzecioligowym Spartakusem Daleszyce. Okazało się, że o losach awansu do kolejnej rundy zadecydował jeden gol, z początku spotkania i to z rzutu karnego. Już w 8. minucie sędzia podyktował "jedenastkę" dla gospodarzy. Ta decyzja wywołała spore emocje, bowiem cały obóz Kamiennej po prostu uważał, że karnego nie było. Jeden z piłkarzy gospodarzy pewnie wykorzystał stały fragment gry i otworzył wynik spotkania, a tak naprawdę ustalił jego ostateczny wynik. Kamienna bardzo dzielnie walczyła z wyżej notowanym rywalem i stworzyła sobie kilka dogodnych sytuacji, ale bramki ostatecznie nie zdobyła.

*Spartakus Daleszyce - Kamienna Brody 1:0 (1:0). Czerwona kartka: Radosław Kardas (80).

Kamienna: Tomasz Dymanowski - Jakub Praga (79. Radosław Ćwik), Krzysztof Świątek, Radosław Kardas, Mateusz Gajewski, Piotr Jedlikowski, Artur Kidoń, Szczepan Dziewięcki (66. Bartłomiej Tymoszuk), Paweł Sado, Kamil Dziadowicz, Patryk Nowak (55. Dawid Soboń). Trener: Marcin Wróbel.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ