"Starachowice są zabiegane"

W mieście szykują się kolejne imprezy biegowe

Imprez sportowych w mieście trochę były, a już Stowarzyszenie "Zabiegane Starachowice" organizuje kolejne. Będzie się działo!

 

Na portalu społecznościowym założyli grupę miłośników biegania. Umawiali się na wspólne wyjścia i szeroko rozumianą rekreację. Teraz - już jako stowarzyszenie "Zabiegane Starachowice", są głównym organizatorem imprez biegowych na terenie miasta. Imprez, które cieszą się ogromnym zainteresowaniem. O tym co nowego czeka miłośników tego sportu jeszcze w tym roku rozmawiamy z prezesem stowarzyszenia Ireneuszem Gwoździem.

- "Zabiegane Starachowice" to na początku nieformalna grupa miłośników biegania. Jak to wszystko się zaczęło?

- Około cztery lata temu stworzyliśmy grupę biegających ludzi. Biegaliśmy dwa razy w tygodniu, trochę w Wąchocku, trochę w okolicach Lubianki. Chcieliśmy aktywnie spędzać wolny czas. Każdy z nas biegał sam, ale wielką frajdą jest biegać w grupie. To jest również motywacja, bo samemu nie zawsze chce się rano wstać, a grupa do tego motywuje. Na początku to była tylko "facebookowa" grupa zapaleńców biegania. Chcieliśmy zmotywować społeczeństwo i wpłynąć trochę na władze, żeby stworzyły w Starachowicach miejsce do biegania, podobne do tego w Wąchocku. O to cały czas się upominamy i wiemy, że jest już coraz bliżej realizacji tego planu. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że 1 kwietnia, na prima aprilis, kilka lat temu zamieściłem na Facebooku ścieżkę wokół Lubianki, że jest to już projekt zatwierdzony przez prezydenta. Wtedy był to tylko żart, ale w tej chwili praktycznie tym właśnie śladem wytyczona jest ścieżka jaka będzie obowiązywać.

- Kiedy pojawił się pomysł założenia stowarzyszenia?

- Zmotywowały nas m.in wyjazdy na imprezy biegowe, a także coraz większe zainteresowanie społeczeństwa. Kiedyś pomyślałem sobie, że w Starachowicach jest tylko jedna "MANia Biegania" i fajnie by było, żeby więcej pod tym kątem się działo. Sformalizowaliśmy się dlatego, żeby móc organizować imprezy biegowe w mieście. Jest to fajna sprawa dla biegaczy, ale także promocja miasta i regionu. Formalnie istniejemy od marca 2017 roku.

- Jaką imprezę zorganizowaliście jako pierwszą?

- Oficjalnie, już jako stowarzyszenie, zorganizowaliśmy I Półmaraton Starachowicki, który odbył się 30 kwietnia 2017 roku. Natomiast jeszcze wcześniej, w 2016 roku współorganizowaliśmy imprezę "Biegiem z Pomocą", kiedy to zbieraliśmy środki na leczenie Mai i Bartusia, małych starachowiczan chorych na SMA. Po tej imprezie, od jesieni 2016 roku zaczęliśmy przygotowania do oficjalnego założenia stowarzyszenia. Stwierdziliśmy wtedy, że musimy to zrobić, aby móc na poważnie organizować imprezy biegowe w Starachowicach.

- Było ciężko?

- Zawsze jest trudno. Jak patrzy się z boku, może to tak nie wygląda, ale pracy jest dużo, a nowe tematy organizacyjne pojawiają się w trakcie. Jest to ciężkie przedsięwzięcie i bardzo ważne jest zaangażowanie zarówno osób ze stowarzyszenia, jak i wolontariuszy.

- Pierwszym tak poważnym wyzwaniem okazał się I Półmaraton Starachowicki...

- Jeszcze przy pierwszym półmaratonie sprawami organizacyjnymi, pozwoleniami zajmował się Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji jako współorganizator, a my skupiliśmy się na przygotowaniu regulaminu, trasy i organizacji biura zawodów. Mieliśmy za zadanie przygotować bieg od strony sportowej. Co do sponsorów, to można powiedzieć, że zgłosili się do nas sami. Już podczas biegu charytatywnego dla Mai i Bartusia mówiłem, że chciałbym w Starachowicach zorganizować półmaraton. Były oczywiście głosy, że to się nie uda, że to za małe miasto, ale się udało. Rozmowy ze sponsorami trochę trwały, ale weszli w ten projekt i fajnie to nam wychodzi.

- Z miesiąca na miesiąc się rozkręcacie, zorganizowaliście już kilka wydarzeń biegowych w mieście, a w tym roku będą kolejne. Pojawiają się także większe środki finansowe, jak chociażby ostatnie z ministerstwa...

- Teraz to już zupełnie wygląda inaczej. Jako stowarzyszenie złożyliśmy projekt do Ministerstwa Sportu i Turystyki na dofinansowanie dwóch naszych imprez. W tym roku było nam zdecydowanie łatwiej. Początkowo zakładaliśmy limit 500 zawodników, ale że otrzymaliśmy mniejsze dofinansowanie, to zmniejszyliśmy tę liczbę do 400 uczestników. Było to trafionym ruchem, ponieważ zapisało się około 390 zawodników, a pobiegło 321. Jesteśmy z tego bardzo zadowoleni, bo to rekordowy wynik. Pieniądze z ministerstwa bardzo nam pomogły, ale to był bardzo ciężki temat. Słyszałem wielokrotnie, że to nam się nie uda, że pieniądze są przeznaczone dla większych stowarzyszeń, o zasięgu regionalnym czy nawet ogólnopolskim. W regulaminie projektu faktycznie były zapisy, że środki przede wszystkim dostaną organizacje o zasięgu ogólnopolskim, które mają swoje oddziały na terenie całego kraju. Niemniej udało nam się to dofinansowanie otrzymać, dostaliśmy 25 tysięcy. Większość tej kwoty "poszła" na organizację półmaratonu, ale jeszcze z tych środków, w listopadzie, zorganizujemy Bieg Niepodległości.

- To kolejna nowa impreza biegowa w waszym kalendarzu...

- Podobno kiedyś, dawno temu, był już w Starachowicach Bieg Niepodległości. Tak słyszałem, ale szczerze mówiąc to nic więcej o tym nie wiem. Naszej imprezy nie będziemy numerować, będzie to po prostu Bieg Niepodległości na dystansie 10 kilometrów i symbolicznej trasie 1918 metrów.

- W ostatnich dniach bieg - właśnie z okazji święta państwowego - w Skarżysku - Kamiennej wywołał ogromne emocje. Organizatorzy przewidzieli nagrody tylko dla Polaków, co spotkało się z ogólną krytyką i informowały o tym ogólnopolskie media. Jak pan to skomentuje?

- Każdy organizator ma dowolność, jeśli chodzi o kwestie regulaminowe. Uczestnicy powinni się dokładnie z regulaminem zapoznać i wiedzieć, jakie są zasady. W Skarżysku zrobili taki zapis i tak naprawdę tyle w tym konkretnym temacie. Natomiast ja osobiście nie uważam, żeby to był dobry pomysł i my w naszych imprezach takiego zapisu, na pewno nie będziemy stosować. Przypomnę, że w Rzeszowie, w tym samym czasie co nasz półmaraton odbywał się bieg, w którym mogli wystartować tylko obywatele Polski, ale tak jak mówię, to jest kwestia organizatorów. Fajnie jest kiedy wygrywa Polak, tak jak fajnie było, że w naszej imprezie wygrał starachowiczanin Dawid Kubiec, ale nikomu zabraniać startu nie będziemy i takich zapisów nie zastosujemy. 100-lecie odzyskania niepodległości to będzie ogromne święto, ale z drugiej strony jest sport i trzeba będzie to odpowiednio pogodzić.

- Mówiliśmy o dwóch imprezach dotowanych z ministerstwa, ale pomiędzy nimi planujecie zorganizować kolejne. Co to będzie?

- Zaczniemy 8 lipca imprezą na stadionie. Rok temu było to Grand Prix na bieżni. Teraz nazwa będzie inna. Będzie to pomieszanie różnych imprez. Do przebiegnięcia będzie dystans półmaratonu, czyli dokładnie 53 okrążenia stadionu i bieg zakończy się w momencie, gdy pierwszy zawodnik osiągnie ten dystans. Rok temu wygrał starachowiczanin Dawid Kubiec, a pozostali mieli różne wyniki, od bodajże 20 okrążeń, do 51, które osiągnął drugi w kolejności zawodnik. Generalnie była to bardzo udana impreza i w tym roku liczymy, że będzie jeszcze lepiej. Teraz, oprócz głównego dystansu, planujemy biegi dzieci na różnych odległościach, w pięciu kategoriach wiekowych. Natomiast 5 sierpnia organizujemy bieg terenowy "Biegiem z Pomocą 3", tradycyjnie dla Mai i Bartusia. Będzie to bieg współfinansowany przez Starostwo Powiatowe. Do wyboru będą dwie trasy, półmaraton terenowy w okolicach Lubianki i dystans 6 kilometrów. Wpisowego nie planujemy, natomiast przy odbiorze pakietu będzie możliwość przekazania dobrowolnego datku do puszki. Trasa tego biegu nie będzie łatwa. Oba biegi ruszą jednocześnie, ale dłuższy dystans będzie prowadził przez serce Sieradowickiego Parku Krajobrazowego na Wykus, a później powrót nad Lubiankę.

- Starachowice coraz częściej pojawiają się na mapie biegowych zawodów w Polsce. Czy jest możliwe, aby w naszym mieście organizowana była impreza międzynarodowa, z dużym zasięgiem, aby mówiło się o niej w całym kraju?

- Myślę, że szansa na to jest. Najważniejszą kwestią są środki finansowe i nie chodzi tutaj tylko o nagrody. Tegorocznym półmaratonem leśnym chcemy pokazać nasze piękne tereny. Tutaj pojawia się szansa na organizację naprawdę fajnych imprez. Coraz więcej biegaczy wybiera trasy górskie czy leśne. Na asfalcie robi się wyniki, są to biegi szybkie, ale biegi terenowe są dużo ciekawsze. Bieg Rzeźnika w Bieszczadach cieszy się ogromnym zainteresowaniem i żeby w nim wystąpić trzeba się zapisać z rocznym wyprzedzeniem, a nawet wcześniej, bo po prostu brakuje miejsc.

- Kiedyś mówił pan o swoim dużym pomyśle, czyli zorganizowaniu Maratonu Trójmiasta nad Kamienną. Jest to realne?

- Myślę o tym cały czas. Jest to ogromne wyzwanie logistyczne. Na pewno nie zrobimy tego teraz, może za rok albo dwa. Trzeba to odpowiednio przygotować, bo biegi są fajne dla biegaczy, ale są sporym utrudnieniem dla mieszkańców. Chciałbym, żeby to się udało, bo wystartować w Skarżysku-Kamiennej i przez Starachowice dotrzeć do mety w Ostrowcu Świętokrzyskim byłoby bardzo fajną sprawą. Wierzę, że kiedyś to się uda zorganizować

- Biegowo nie tylko w naszym regionie, ale i w całej Polsce ostatnio dzieje się dużo, ale czy Starachowice są "zabiegane"?

- Oczywiście, że są zabiegane. Na treningach pojawia się coraz więcej osób i biegają wszyscy. Młodzi, starsi, single, matki, a także matki z dziećmi, dosłownie wszyscy. Każdy znajdzie dla siebie odpowiedni dystans.

- Dziękuję za rozmowę.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ