Nasz telefon

Na chwilę?

- W miejscowych sklepach ogłoszenia o wolnych miejscach za ladą do rzadkości nie należą. Pracę w handlu zatem znaleźć łatwo. Trzeba tylko chcieć, niekoniecznie znać się na sprzedawanym asortymencie. Wychodzi to potem w praktyce. Bo młoda ekspedientka u rzeźnika nie bardzo orientuje się w rodzajach mięs, a młody sprzedawca nie potrafi zarekomendować piwa na babskie spotkanie. W jednym ze stoisk zabawkarskich nikt nie umiał uruchomić zabawki, którą zamierzałam kupić. Zawzięłam się. Przestudiowałam instrukcję na oczach personelu sklepowego i... udało się. Wolałabym jednak, żeby to mnie poinstruowano, a nie ja załogę stoiska. Czyżby wszyscy za tę ladę trafiają tylko na chwilę, więc nawet nie próbują się uczyć? – pyta czytelniczka.

Siłacze

- Nie telefonowałam, kiedy swego czasu zauważyłam połamaną ławkę w ciągu pieszym przy ulicy Radomskiej, naprzeciw domu kultury. Ale kiedy zobaczyłam kolejną, zniszczoną na nowym skwerze przy fontannie, nieopodal budynków straży i policji, z całą mocą piętnuję wandalizm. Jakiejż siły trzeba, żeby połamać te solidne deski! A jednak chuliganom udaje się niszczyć nasze wspólne mienie. Nie sposób umieścić kamer w całym mieście, jednocześnie zaś nie do uwierzenia, że ławki są łamane w centralnych punktach Starachowic, wręcz na widoku – bulwersuje się starachowiczanka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ