Związkowcy liczą skutki i są na "nie"

O sprzedaży udziałów PWiK ciąg dalszy

Przedstawiciele dwóch związków zawodowych działających w Przedsiębiorstwie Wodociągów i Kanalizacji w Starachowicach wciąż mają obawy do planów sprzedaży części udziałów spółki na rzecz Polskiego Funduszu Rozwoju.

 

Sprawa wciąż budzi dużo emocji, mnożą się pytania, a najważniejsze to, czy nie odczują tego mieszkańcy. Przypomnijmy, że państwowy podmiot miałby wykupić część udziałów, z których środki przeznaczone byłyby na inwestycje na terenie miasta. Później - przez około 20 lat - PWiK miałoby odkupywać zbyte udziały.

- Jako związek zawodowy mamy zajmować stanowisko w sprawach dotyczących interesów i praw pracowniczych, a obawiamy się, że zbycie udziałów ten interes zaburzy. Najistotniejsze jest dla nas długofalowe patrzenie w przyszłość spółki, czy pójdziemy drogą rozwoju. Zwracamy się z prośbą o przeprowadzenie jak najszerszego konsultacji w tej kwestii. Chcemy, żeby ta decyzja była przemyślana i świadoma, bo jej skutki mieszkańcy będą odczuwali przez około 20 lat - mówił na sesyjnych obradach Rady Miejskiej Roman Biskupski, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego Pracowników Gospodarki Wodnej i Ochrony Środowiska w PWiK.

- Chciałbym zaznaczyć, że nie jesteśmy w 100 procentach przeciwni zbyciu udziałów, tylko w przeciwieństwie do pana prezydenta nie widzimy w tej czynności samych pozytywów. Na spotkaniu z załogą prezes powiedział, że nic nie może powiedzieć. Zapewniani jesteśmy, że nic złego się nie stanie, ale 20 lat to bardzo duży okres czasu - dodał Zbigniew Suwczyński, przewodniczący NSZZ Solidarność w PWiK.

Prezes "wodociągów" przekonywał, że to bardzo dobry ruch dla spółki, a zachowanie związków zawodowych sprawia, iż miasto i PWiK znalazły się w gorszej pozycji negocjacyjnej.

- Brak informacji wynika z faktu, że nikt nie zna szczegółów. Jest to proces złożony, w wyniku którego zbyta będzie taka ilość udziałów, która będzie do udźwignięcia przez spółkę. Jesteśmy poruszeni formą rozmowy, a w zasadzie jej brakiem, a jedynie robieniem niejasnej sytuacji wokół całego przedsięwzięcia na forum społecznym. Nie wiem czy przedstawiciele związku zdają sobie sprawę, że takie działanie stawia spółkę w gorszej sytuacji negocjacyjnej. Mam na myśli oprocentowanie kapitału, które będzie ustalane przy zbyciu udziału. Czy to jest działanie na korzyść spółki? - pytał prezes PWiK Piotr Nowak.

- Ja też chciałbym prosić przedstawicieli związków zawodowych o nieszkodzenie miastu i spółce. To co Państwo zrobiliście publikując materiały w mediach, to nam szkodzi na etapie negocjacji. Państwa wystąpienia medialne już nam szkodzą - mówił e prezydent Marek Materek.

W obronie stanowiska związkowców stanął radny Sojuszu Lewicy Demokratycznej Sylwester Kwiecień. Stwierdził, że na całej transakcji spółka nic nie zyska.

- Myślę, że troszeczkę próbujecie przeholować. Ograniczanie swobodę legalnie działających związków zawodowych, ograniczanie ich działanie, próbując w jakiś sposób ich zastraszyć. Panie prezesie, nie będę się z panem spierał, ale odsyłam do Kodeksu spółek handlowych. Nie wiem, czy to wszystko będzie tak korzystne dla spółki. Z tych pieniędzy skorzysta miasto, pośrednio także mieszkańcy, ale spółka rządzi się innymi prawami - bronił związkowców radny Sylwester Kwiecień.

- Proszę nie atakować związkowców, oni są przedstawicielami obaw, jakie się pojawiają - dodał radny PiS Zygmunt Andrejas.

Finałem dyskusji była zapowiedź rozmów obu stron.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ