Wizualna uczta

W numerze

Wizualna uczta

Podczas wzorcowej wiosennej pogody doszło wreszcie do wernisażu wystawy prac Marcina Bondarowicza, prac będących częścią zbiorów najznakomitszych artystów warszawskiego Muzeum przy ul. Koziej.

Nie będzie przesadą, jeżeli stwierdzę, że nazwisko Bondarowicz kojarzy się ze sztuką pierwszej próby. Jest również gwarancją solidnego warsztatu, bogactwa technik i zaskakujących pomysłów tematycznych. Ojciec Marcina, również artysta wielkiego formatu, oraz klimat panujący w domu rodzinnym nie były bez wpływu na wrażliwą naturę Marcina. Po szkole średniej, przyszedł czas na skanalizowanie swojej pasji popartej uczelnianym dyplomem. Jego wybór padł na Politechnikę Radomską im. Kazimierza Pułaskiego. Tak oto rozpoczął studia na kierunku: wychowanie plastyczne (malarstwo, grafika projektowa).

Żadna uczelnia artystyczna nie uczy jednak... talentu. Uczy natomiast patrzenia na świat z różnych perspektyw, jak też w aspekcie wąskim, selektywnym oraz szerokim, niemalże panoramicznym. Ponadto kreuje w studencie wrażliwość estetyczną i artystyczną na całe życie, aby będąc już w posiadaniu dyplomu, sam umiał ująć rzeczywistość na swój własny niepowtarzalny sposób.

Po studiach, rysownik i ilustrator zajął się plakatem i ilustracją prasową. Debiutował w dzienniku (2004) "Puls Biznesu". Obecnie współpracuje z wydawnictwami oraz magazynami biznesowymi, polityczno-społecznymi, jak również serwisami i portalami informacyjnymi w kraju (prawie 40 czasopism) i zagranicznymi wychodzącymi w: Niemczech, Chinach, USA, na Litwie i Ukrainie, w Turcji, Nepalu, na Kubie, Wielkiej Brytanii i wielu innych. Ze względu na osobowość i sposób prowadzenia zajęć, jest lubiany przez współpracowników, a najbardziej przez dzieci i młodzież Państwowego Ogniska Plastycznego, w którym uczy rysunku. Jakby tego było mało jest członkiem niemiecko-tureckiej Grupie Don Quichotte – wydawcy miesięcznika ukazującego się w Stuttgarcie. Związany jest również z międzynarodową grupą artystyczną Emocjonaliści, której członkowie kilka lat temu gościli w SDK. Znajduje także czas na uczestniczenie w wielu zespołach jury, chociaż bardzo chętnie i z dużym powodzeniem uczestniczy w konkursach na rysunek prasowy oraz satyryczny – wielokrotny laureat. Prace Marcina Bondarowicza znajdują się w zbiorach warszawskiego Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego oraz w prywatnych kolekcjach w kraju i za granicą.

Obecna wystawa w Spółdzielczym Domu Kultury jest ósmą z kolei, natomiast szóstą organizowaną przez wspomniane Muzeum Karykatury, w której Marcin brał udział: "Polaków Portret Przaśny" – (2009), "Uśmiech Chopina" – (2010), "Polityka i Politycy" – (2012), "Najlepsze z Najlepszych". Rysunki Roku 2012 – Austria, "Ach te media..." (2014), Karykaturzyści polscy, Dom Humoru i Satyry – Bułgaria, "Najlepsze z Najlepszych" – rysunki roku 2014 (2015). Jego prace zdobiły też wystawy rysunku satyrycznego: Satyrykon – Legnica oraz III Międzynarodowego Konkursu Satyrycznego "Karpik 2005"- Niemodlin, Bienale – Czechy 2007, VII Bienale, Hradec Kralowe – Czechy 2008 oraz w tym samym roku "Humour&Vigne" – Francja, a także Lima – Peru i dwukrotnie Iran (Teheran i Tabriz). Ostatnim z odnotowanych w 2010 roku udziałów była wystawa w Kolumbii.

Marcin Bondarowicz jest także autorem trzydziestu sześciu portretów najbardziej znanych w Stanach Zjednoczonych Polaków, zamieszczonych w albumie: "400 years of Polish immigrants in America". Celem publikacji jest promocja polskiego dziedzictwa kulturowego na emigracji oraz popularyzacja za granicą postaci i wydarzeń historycznych związanych z Polską. Ponadto w grudniu 2016 roku, na polskim rynku ukazał się album "The Best Polish Ilustrators". Na ponad 300 stronach zaprezentowano najwspanialsze prace 39 najlepszych współczesnych polskich ilustratorów w tym prace Marcina Bondarowicza.

Jeszcze słów kilka o międzynarodowej grupie artystycznej Emocjonaliści, powstałej w 1994 roku z inicjatywy rzeźbiarza Lubomira Tomaszewskiego. Tworzą ją malarze, fotografowie, twórcy tkaniny artystycznej, ale także tancerze i muzycy. W licznych i różnorodnych wypowiedziach artystycznych, starają się tworzyć sztukę opartą na odwoływaniu się do emocji i uczuć zarówno samych twórców, jak i odbiorców. W licznych imprezach, oprócz Polaków, udział biorą Amerykanie, artyści z Litwy, Ukrainy, Francji i Niemiec. Wśród prestiżowych dotychczasowych miejsc, w których wystawiali należy wymienić: Harvard University, Northeastern University w Bostonie, Ferguson Library w Stamford oraz podobne miejsca w Connecticut, Nowym Yorku, a także w polskich instytucjach dyplomatycznych w Nowym Yorku i Waszyngtonie. Nic zatem dziwnego, że na wernisaż przybyło mnóstwo ludzi, albowiem wiadomym jest, że Marcin Bondarowicz to obecnie jeden z najbardziej cenionych twórców karykatury i rysunku satyrycznego w Polsce.

Czynnikiem charakterystycznym rysownika, podobnie jak prace nieżyjących już ojców Polskiej Szkoły Plakatu: Waldemara Świeżego lub Franciszka Starowieyskiego, świetnego artysty z Sanoka jakim był Zdzisław Beksiński, jest rozpoznawalność oraz styl z nieodłącznymi krukowatymi. Jako rysownik i ilustrator, w swoich pracach, pełnych symboliki i metafor nawiązuje do konwencji surrealizmu. Wielu znawców sztuki twierdzi, że malarstwo Hieronima Boscha stanowiło inspirację dla XX-wiecznych surrealistów. Okazuje się, że dla XXI-wiecznych także – jednak to dla Marcina zbyt mało. Każdy obraz komponowany jest z zegarmistrzowską precyzją przy czym wielką wagę przywiązuje do szczegółów wpływających na formę oraz kolorystykę.

W podsumowaniu wspomnę o możliwości oglądania dzieł w galeriach lub muzeach, gdzie można się wyciszyć, co daje całkiem inne doznania, inny odbiór. Jestem przekonany, że ludzie spragnieni są takich miejsc, których nie mają na co dzień, które też umożliwią zwiedzającym warunki kontemplacji dzieła sztuki. "A poza tym sądzę, że... Biuro Wystaw Artystycznych w Starachowicach należy utworzyć".

Ekspozycję Marcina Bondarowicza można oglądać w SDK do 30 maja br.

Marek Oziomek

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ