Nasz telefon

Liczy się czas

- Dziękuję "Gazeto" za wywiad z panem doktorem Radosławem Stefanem Kieszem. Rzeczywiście, nikt nie lubi swoich dobrodziei, albo inaczej: nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. On sam zauważył, że - do niedawna także starachowickie - kliniki serca stały się ofiarą własnego sukcesu. I tak jest. Bardzo niedobrze, że je u nas zlikwidowano. Dotąd czułam się aż nadto bezpiecznie, wiedząc, że w Starachowicach mamy przynajmniej jedną z dziedzin medycyny na światowym poziomie. Teraz razem z wieloma mieszkańcami leję łzy, że lekką ręką pozbyliśmy się tego bezpieczeństwa. Iście po polsku, co w głowie normalnemu człowiekowi się nie mieści! I nikt mi nie wmówi, że w ochronie zdrowia u nas nic się nie zmieniło. Choroby serca są jedną z głównych przyczyn zgonów w Polsce, obok nowotworowych. Szybkość reagowania ma tu niebagatelne znaczenie. Jeszcze niedawno do podejrzeń zawałów w Starachowicach jeździły dwie karetki, naprzemiennie. Dziś trwa to znacznie dłużej, nie mówiąc o tym, że trudniej się zdiagnozować w szpitalu. Bo oddział nie jest z gumy. Wierzę jednak, że da się odwrócić tę krzywdę, jak powiedział pan doktor, która wydarzyła się ludziom starachowickiego i skarżyskiego powiatu. Że da się przywrócić miastu PAKS – telefonuje starachowiczanka.

Pora na ZOL

- Kiedy odbieraliśmy kuzynkę ze szpitala, lekarz powiedział nam, że kwalifikuje się do ZOL. Musiałam prosić o rozwinięcie tego skrótu. I zaraz żachnęłam się, że Zakładu Leczniczo – Opiekuńczego u nas nie ma. Nie oddamy przecież kuzynki gdzieś w świat. Na szczęście udało się zapewnić jej w domu całodzienną pomoc. Na razie zdaje egzamin. Ale – z tego wniosek – ZOL jest Starachowicom niezbędny. Ma rację jeden z radnych, że należałoby zagospodarować w tym celu "stary" szpital. Jego pomysł wydaje się na miarę naszych możliwości. Tym bardziej jeśli istnieje szansa na środki z NFZ. Kusi poza tym ta komercja... Ba, lokalizacja jest wymarzona! No i pora, żeby w sporym powiecie starachowickim wreszcie taka instytucja powstała. Całym sercem jej sekunduję. W życiu wszystko może się wydarzyć. Społeczeństwo się starzeje. Nasza kuzynka zawsze była osobą samodzielną, by z dnia na dzień zostać zdaną na cudzą łaskę – przestrzega czytelniczka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ