Przecież to już było

Mimochodem

 

W tych zapiskach, które obejmują lata 1944 i 45, musi być miejsce nie tylko na próby odtworzenia tamtego czasu, jego napięć i barwy, jego ludzi i zdarzeń.

"Kulawa byłaby to prawda, pęknięty obraz, gdybyśmy nie przypominali, że kraj wyłaniał się wtedy z morza ruin i śmierci posianej przez hitleryzm." Społeczeństwo, zafascynowane śmiercią, obolałe wspomnieniami z wojny, pielęgnujące urazy" – oto częste zarzuty, stawiane przez wstępujące w życie pokolenia wobec tych, którzy w wieku dojrzałym lub dojrzewającym przeszli przez okupację hitlerowską. Ba, gdyby owa "fascynacja" była tylko pokarmem wyobraźni maniakalnych, jeśliby służyła grupie dziwaków narkotyzujących się czasami przeszłymi... Rzecz jednak w tym, że nasze niepokoje są w przygniatającej mierze konsekwencją tamtych doświadczeń, które nie pozwalają nam na spokój. Doświadczeń, które alarmują naszą świadomość /.../. To jest jedna sprawa. Pozostaje jeszcze druga – bolesna, nie zabliźniona rana strat materialnych (nie mówiąc już o moralnych), jakie poniósł nasz naród w ciągu pięcioletniej wojny. /.../ W tej rubryce trzeba je przypomnieć, żeby dać nie tylko świadectwo barbarzyństwa hitlerowców, lecz także by młodzi pamiętali, przed jaką pustynią i pogorzeliskiem /.../" stanęliśmy.

"Polska poniosła następujące straty biologiczne: działania wojenne odebrały życie 644 tysiącom ludzi. Śmierć w obozach, wskutek pacyfikacji, likwidacji i egzekucji: 3 miliony 577 tysięcy. Śmierć w obozach wskutek epidemii, wycieńczenia, złego obchodzenia się: 1 milion 286 tysięcy. Śmierć wynikła z pozaobozowych likwidacji, z nadmiernej pacy: 521 tysięcy. W sumie straty ludzkie w czasie okupacji wynoszą 6.028.000 ludzi, co stanowiło 22,2% ludności. Z jaką bezwzględnością i pasją hitlerowcy tępili nasz naród, niech powiedzą porównania z innymi krajami. Na tysiąc mieszkańców straty wynosiły w Polsce – 220, Jugosławii – 108, Grecji – 70, Albanii – 24, Holandii – 22, Czechosłowacji – 15, Francji – 15, Belgii – 7. Te dane dotyczą krajów całkowicie okupowanych. /.../ Generalny gubernator dr Hans Frank powiedział o Polsce 2 grudnia 1939 roku: "Ten obszar stanowi łup Rzeszy i dlatego... w całości powinien być przystosowany do czerpania z niego korzyści gospodarczych, tak aby cała jego wartość służyła narodowi niemieckiemu". I tak to z przysłowiową pedanterią niemiecką rozpoczęło się owo "czerpanie korzyści gospodarczych", które kosztowały Polskę 49,2 mld dolarów, w relacji 5,26 złotych przedwojennych za jeden dolar.

Lista strat jest niewiarygodna. 5 milionów hektarów ziemi włączono do Rzeszy. Zniszczono 200 000 zakładów handlowych, 85 000 warsztatów, 14 000 zakładów przemysłowych, 63 proc., mostów, 88 proc., wagonów kolejowych i parowozów. Kiedy w roku 1945 dokonano obliczeń pogłowia bydła, wynosiło ono na wsi polskiej zaledwie 34 proc., przedwojennego stanu posiadania. A straty w kulturze i nauce polskiej! /.../ Hitlerowcy zniszczyli w Polsce 17 szkół wyższych, 271 średnich, 216 zawodowych, 4880 powszechnych; 35 teatrów, 323 domy ludowe, 25 muzeów. A rany w szeregach inteligencji polskiej! Zginęło 38,7 proc., lekarzy, 56,9 proc., adwokatów, 30 proc., profesorów wyższych uczelni i tak dalej i tak dalej. /.../ Oto właśnie dlaczego wracamy stale do przeszłości /.../. Narody uczą się mądrości na historii swoich losów. /.../ Historia zaś tylko wtedy nie jest martwym przekazem wieków, jedynie wówczas ma wartość twórczą /.../, jeśli służy ona współczesnym, poszerza ich mądrość i wrażliwość /.../."

Przeczytałam ten tekst kilkorgu znajomym. Poprosiłam, by spróbowali zgadnąć, z jakiej pochodzi gazety. Wszyscy bez wyjątku wymieniali prawicowe tytuły, takie jak "Sieci", "Do Rzeczy" czy "Gazetę Polską". Nie chcąc się dłużej nad nimi znęcać, pokazałam tygodnik. "Przekrój" nr 998 z 24 maja 1964 roku, za 3 zł. Chętnie prenumerowany wówczas w Starachowicach nie tylko przez moją rodzinę. Obok "Kobiety i Życia" oraz "Anteny" (chyba tak się nazywała gazeta z programem rtv). Ten numer "Przekroju" jednak wygrzebałam w stosie u sąsiada, przekonując się, że warto zaglądać do starych czasopism. Przy okazji rocznicy Marca`68 cytowano tamże wystąpienia wielu ówczesnych polityków. I, o ironio, także słowa Zenona Kliszki z tamtego okresu o "ulicy i zagranicy", które to - jego zdaniem – upodobali sobie protestujący wtedy studenci. Jak widać, współcześni rządzący oryginalni nie są, wygłaszając swe kwestie z wysokości mównic. Na pewno nie raz jeszcze wrócą do sprawy reparacji wojennych, bo to nośny w społeczeństwie temat, więc zacytowałam za "Przekrojem" wielkości, na które można się powoływać. Są rzeczywiście znaczące. I – co znamienne – PRL o nich przypominała. Może dzięki temu przestanie się mówić, że Polski przez kilkadziesiąt lat po wojnie nie było. Tym bardziej że argumentacja w niektórych aspektach polityki historycznej dalej pozostaje podobna. Jeśli się uczyć, to od najlepszych.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ