Niemożliwe? A jednak

Mimochodem

 

Wrzawa wokół aborcji. Mimo jednej z najbardziej restrykcyjnych ustaw w tym względzie w Europie. Co parę miesięcy wyprowadza na ulice nie tylko kobiety. Jakby nie można było zagospodarować tej aktywności inaczej. Ale nie. Lepiej mieszać, żeby tylko postawić na swoim. Na przekór części społeczeństwa, choćby ich większość była przeciw. Dzięki temu, że w parlamencie jest "swoja" większość. Na tej zasadzie – mimo społecznych protestów – nie ma już w aptekach pigułki "dzień po" bez recepty. 

Wycinka drzew w przestrzeni publicznej, zwłaszcza w puszczy, postawiła na nogi ekologów. Przeciwko nim wysłano ciężki sprzęt, któremu jednak... dali radę. Ale dopiero po wsparciu europejskiej wspólnoty, której zostaliśmy przed laty członkiem. Co nie zmienia postaci rzeczy, że w Polsce zrobiło się jakoś mniej zielono. Starachowice zresztą mają w tym swój udział.

Nie brakuje niezadowolonych z ograniczenia handlu w niedzielę. Tym bardziej że przepisy faworyzują część pomiotów, nie mówiąc o ustanowieniu ich dla jednej grupy zawodowej. Potencjalni klienci jednak na ulice nie wyszli, spodziewając się w stacjach benzynowych nowego zaplecza towarowego. Co przynajmniej w części zaspokoi ich potrzeby, nie tylko na materialne.

A` propos finansów. Jak mogły nie postawić na nogi, nie tylko marnie zarabiających, niebotyczne kwoty, które wypłacili sobie ostatnio rządzący. W nagrodę za przygotowanie gruntu i przeprowadzenie „dobrej zmiany”. W zderzeniu z groszowymi podwyżkami rent i emerytur od marca br. to wręcz ograbienie podatników.

Konsternację wzbudziła już na początku kadencji zapowiedź wskrzeszenia szwadronów obrony terytorialnej. Tyle że poszło to w parze z osłabieniem polskiej armii. Dowodem niech będą stare blaszane hełmy, które się właśnie nobilituje, odnawiając, przy serdecznym śmiechu zachodniego świata. Jak bowiem inaczej to skwitować w XXI wieku?

Ciągnąc wojskowy wątek, nawet prezydent RP nie przeszedł do porządku dziennego nad degradowaniem niegdysiejszych, latami szkolonych, generałów i oficerów, pełniących służbę w Polsce, której jakoby nie było. Zawetował, pewnie na chwilę, ale jednak, ustawę. Tym bardziej że epolety zrywano jedynemu polskiemu kosmonaucie. Za to, że miał odwagę poszybować do gwiazd.

A co czują byli pracownicy służb mundurowych i ich rodziny, których pozbawiono znacznej części wypracowanych emerytur? Znów zbiorowo. Bez względu na miejsce zajmowane w strukturach pracowniczych. Sprzątać tam też nie należało. Ani żenić się i wychodzić za mąż za „trefnego” funkcjonariusza. No i nie daj Boże, urodzić niepełnosprawne dziecko, czy samemu stać się inwalidą. Bo teraz to dopiero kłopot! Za co wykupić lekarstwa albo się rehabilitować?!

Z wypiekami na twarzy i włosem stającym dęba czytałam niegdyś „Rok 1984” G. Orwella, nie przypuszczając, że życie zgotuje mi równie niewiarygodny scenariusz. Jakby też wracały sceny z filmu „Fahrenheit 451”, z Julie Chrystie w roli głównej... Bo przecież nawet książki zaczynają być u nas słuszne i niesłuszne, co widać po szkolnych podstawach programowych. Z piedestałów strąca się nawet noblistów. Za to na cokoły wynosi bohaterów nowo pisanej historii. To już nie akowcy, lecz wyklęci, co do których nawet IPN ma wątpliwości. Polska ma być krajem ludzi tożsamych. Identycznie myślących. Najlepiej jednorodnych etnicznie, chociaż to chyba niemożliwe. Ale o tolerancji jakoś mało się mówi i jeszcze mniej robi. Wszystko jest bardzo ważne, lecz edukacja najmniej.

Rządzący wygrali batalię o 6 – latków, religia jest przedmiotem nauczania w szkole. Wychowawcami mają zostać katecheci. Chyba że to właśnie oni poradzą sobie z takimi na porządku dziennym problemami, jak w jednym (ale czy tylko?) z naszych lokalnych gimnazjów.

Znajomi każdą chwilę poświęcają dorastającemu dziecku. Odwzajemnia się szczerymi rozmowami o tym, co się dzieje w szkole. Że jeden kolega się tnie. Że inny wspiera na co dzień farmaceutykami. Że koleżanka nie stroni od starszych wiekiem panów. Że bullying jest wszechobecny, również wobec niepełnosprawnych itp. Powiadomiona przez rodziców o tego typu przypadkach nauczycielka rozłożyła bezradnie ręce. To przerasta jej możliwości interwencyjne. I poradziła zawiadomienie dyrektora...

Politycy od rana do nocy biją pianę. Szukają tematów zastępczych. Jak by tu ominąć wychowanie seksualne młodzieży, przegłosować udział dzieci w polowaniach albo co wolno uznać za lektury szkolne, itd., a nie widzą tego, co się naprawdę w szkołach dzieje. Rządzący wierzą, że wymazanie gumką PRL-u, a wraz z nim przywódcy Solidarności, wystarczy za wszystko. Z pewnością ukształtuje nowego człowieka. Tylko jakiego? /ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ