Policja nie wyklucza podpalenia

Dramat mieszkańców kamienicy przy ul. Robotniczej

Na okładce

Policja nie wyklucza podpalenia

Dramat mieszkańców kamienicy przy ul. Robotniczej

 

Nikomu nic się nie stało, ale część budynku nie nadaje się do zamieszkania. Przyczyną pożaru kamienicy przy ul. Robotniczej mogło być nawet celowe podpalenie. Tak twierdzą policjanci, którzy badają okoliczności tego zdarzenia.

Starachowiccy strażacy zgłoszenie o pożarze otrzymali kilka minut przed południem. Ze wstępnych informacji wynikało, że w płonącym 9 kwietnia br. budynku mogą znajdować się mieszkańcy. Ogniem objęta była jedna z dwóch klatek schodowych, jednopiętrowej kamienicy.

- Jeszcze przed naszym przyjazdem dwie osoby zostały ewakuowane z budynku, natomiast strażacy wydostali dwóch mężczyzn, którzy znajdowali się na piętrze kamienicy - mówi Gazecie mł. bryg. Marcin Nyga, rzecznik KP PSP Starachowice.

Dwie osoby, które opuściły budynek wcześniej, to 64-latka oraz 9-letnia dziewczynka. Kobieta mieszkała na parterze, natomiast dziewczynka znajdowała się na pierwszym piętrze. Z relacji świadków wynika, że ojciec dziecka na rękach spuścił dziewczynkę z okna, a na dole odebrał ją inny mężczyzna. Strażacy wydostali natomiast 34-letniego ojca dziecka i innego 64-letniego mężczyznę. Nikomu nic się nie stało.

Działania ratowniczo-gaśnicze trwały ponad dwie godziny i brało w nich udział aż 9 zastępów straży pożarnej, w sumie 34 strażaków.

- Po ugaszeniu pożaru, oddymiono pomieszczenia oraz usunięto nadpalone elementy konstrukcji i wyposażenie klatki schodowej. Przy użyciu kamery termowizyjnej sprawdzono budynek celem wyeliminowania ukrytych zarzewi ognia. W trakcie prowadzonych działań z lokali wyniesiono pięć butli propan butan - dodają strażacy.

Zniszczeniu uległa jedna z klatek schodowych i częściowo znajdujące się tam mieszkania, które w chwili obecnej nie nadają się użytku. Mieszkańcy drugiej klatki schodowej mogli natomiast bezpiecznie wrócić do swoich domów. Na miejscu jeszcze w czasie trwania działań ratowników pojawił się prezydent Marek Materek, który poszkodowanym rodzinom zaproponował pomoc.

- Dla dwóch rodzin wynajęliśmy lokale zastępcze w jednym z hosteli na terenie miasta, dla dwóch panów znaleźliśmy miejsca w budynku Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej przeprowadził wywiady środowiskowe i również udziela niezbędnego wsparcia. A w ramach pomocy sąsiedzkiej, stowarzyszenie "Razem dla nas" także organizuje pomoc dla poszkodowanych osób. Dodam, że w ramach rewitalizacji gmina będzie wykonywała termomodernizację tego budynku, pierwsze remonty powinny się zacząć w przyszłym roku - powiedział prezydent Starachowic Marek Materek.

Z pierwszych, nieoficjalnych informacji wynikało, że przyczyną pożaru mogło być zwarcie instalacji elektrycznej, jednak okazuje się, że śledczy nie wykluczają nawet celowego podpalenia. Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Starachowicach.

- Prowadzimy postępowanie w formie dochodzenia w kierunku art. 288 kodeksu karnego, czyli zniszczenia mienia. Nie wykluczamy, że w tym przypadku mogło dojść do celowego podpalenia - informuje nadkom. Aleksy Hamera, naczelnik Wydziału Prewencji KPP Starachowice.

Władze miasta czekają teraz na szczegółową opinię biegłego z zakresu budownictwa. Dopiero po otrzymaniu ekspertyzy będzie wiadomo, jakie prace trzeba wykonać, by ta część budynku nadawała się znów do zamieszkania.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ