reklama

"Chcemy wywalczyć awans już teraz"

Prezes Staru, Emil Krzemiński w rozmowie z Gazetą

Informacje sportowe

"Chcemy wywalczyć awans już teraz"

Prezes Staru, Emil Krzemiński w rozmowie z Gazetą

Najważniejszym sportowym wydarzeniem ostatnich dni była umowa sponsorska Staru ze Specjalną Strefą Ekonomiczną. To informacja, na którą piłkarscy kibice czekali od lat. Czy rzeczywiście będzie milowym krokiem w rozwoju piłki nożnej w Starachowicach? O tym i wielu innych kwestiach rozmawiamy z prezesem MKS Star Starachowice, Emilem Krzemińskim.

- O umowie ze Specjalną Strefą Ekonomiczną Starachowice mówi się w samych superlatywach. Co dała klubowi?

- To jest kwota, o którą zwróciłem się do Specjalnej Strefy Ekonomicznej, bo tyle było potrzebne do spięcia budżetu. Sytuacja jest jednak elastyczna, ponieważ jest to umowa sponsorska, ale na zasadach partnerskich. Już na konferencji padły słowa, że kolejna pula pieniędzy trafi do klubu ze spółki EkoMedia. Dalszy rozwój naszej współpracy będzie zależał od wielu innych czynników, m.in. od wyniku sportowego. Jeśli uda nam się wywalczyć awans, to pojawią się kolejne elementy naszej współpracy. Umowę zawarliśmy na czas nieokreślony. Przewidujemy częste spotkania i analizy, a co za tym idzie podejmowanie kolejnych etapów współpracy. Na pewno ważnym okresem będzie koniec sezonu i wówczas, po analizie wyniku sportowego, podejmować będziemy kolejne kroki. Chcemy się spotykać także z innymi podmiotami w SSE i nawiązywać z nimi współpracę.

- Jaki budżet potrzebny jest do tego, aby walczyć o najwyższe cele?

- Na klasę okręgową potrzebujemy około 200-250 tysięcy złotych, żeby poważniej myśleć o awansie. Przy grze w IV lidze, kwota wzrasta o kolejne 100 tysięcy, jeśli również chcemy walczyć o najwyższe cele. Oczywiście do samego utrzymania w IV lidze wystarczyłby nam budżet mniejszy, ale nawiązując współpracę ze strefą mówiliśmy, że chcemy się rozwijać i cały czas iść do przodu.

-Ostatnie sukcesy Staru to początek XXI wieku, wówczas klub wywalczył awans do III ligi. Były nadzieje, pojawiły się ambitne plany, a okazało się, że tamten awans to był gwóźdź do trumny klubu, który kilka lat później przestał funkcjonować. Teraz taki scenariusz wam nie grozi?

- To dwie zupełnie inne sytuacje. Odkąd jestem prezesem Staru, to z roku na rok powiększamy swój budżet. Mamy stabilniejszą sytuację finansową, a w momencie, gdy teraz pojawił się poważny sponsor, możemy z większym optymizmem patrzeć w przyszłość. Nie chodzi tutaj o samo finansowe wsparcie, ale o partnerskie podejście do naszej współpracy. Prezes Marcin Perz zapytał nas, co nas jeszcze - oprócz pieniędzy - ogranicza. Tutaj pojawia się kwestia infrastruktury, bo wszyscy wiemy, że nasze boiska są przestarzałe. Mogłoby dojść nawet do takiej sytuacji, że nawet jeśli udałoby nam się wywalczyć awans, to nie mielibyśmy gdzie grać, bo obiekt nie dostałby licencji na wyższą ligę. W tym przypadku bardzo istotne jest współdziałanie wszystkich: klubu, sponsorów i władz miejskich. Radny Tomasz Andrzejewski na konferencji przyznał, że wszyscy powinni grać do jednej bramki, niezależnie od przynależności partyjnej.

- Zapowiedzieliście walkę o awans, ale co w przypadku, gdy tego awansu w tym sezonie nie będzie?

- Zdajemy sobie sprawę, że to jest tylko sport i nie zawsze da się wszystko zrealizować, tak jak się to zaplanuje. Jeśli po rundzie jesiennej wynik sportowy byłby taki, że wszystko zależy od nas, to byłoby nam na pewno łatwiej, bo musielibyśmy skupić się tylko na swoich meczach. Sytuacja ułożyła się jednak tak, że musimy patrzeć na rywali i czekać na ich potknięcia. Myślę jednak, że przy odrobinie szczęścia jesteśmy w stanie włączyć się do walki o awans. Chciałbym jednak zaznaczyć, że zimą podjęliśmy bardzo ważne decyzje, które bezpośrednio nie wiążą się z wynikiem sportowym. Niezależnie od tego, czy ten awans będzie, czy go nie będzie, to w klubie chcemy wprowadzić spokój, odpowiednie zarządzanie i pozytywną otoczkę wokół całego środowiska. Oczywiście fajnie by było, jakby ten upragniony awans przyszedł już w tym sezonie, ale jeśli go nie będzie, to klubowi nie grozi zapaść.

- Kibicom już zimą wysłaliście jasny sygnał, że chcecie walczyć o najwyższe cele. Ruchy transferowe i na ławce trenerskiej mówią same za siebie. Jednak w ostatnich kilku latach już tak bywało, że pojawiły się nadzieje, była ogólna mobilizacja, a ostatecznie "czegoś" brakowało i awansu jak nie było, tak nie ma. Tego "czegoś" nie zabraknie i tym razem?

- Oczywiście, że chcemy ten awans wywalczyć już teraz. Taki był nasz cel zimą, kiedy podpisywaliśmy umowę z trenerem Arkadiuszem Bilskim. Mówiliśmy, że chcielibyśmy awansować, ale przedstawiliśmy także wizję rozwoju klubu na kolejne lata. To się trenerowi spodobało i podjął wyzwanie. W jego przypadku z jednej strony można powiedzieć, że decyzja o zmianie klubu o dwie klasy niżej, to jest degradacja sportowa, ale z drugiej strony jest to bardzo duże wyzwanie. Wyzwanie dlatego, że chcemy zbudować solidny klub na lata, który systematycznie będzie się rozwijał. Chcemy to zrobić z rozwagą, powoli, "jeść małą łyżeczką", a nie "nachapać" się od razu, żeby za chwilę się zachłysnąć. Nasze zimowe ruchy były bardzo przemyślane. Trener Bilski w przeszłości był także dyrektorem sportowym w Koronie Kielce i oprócz wiedzy szkoleniowej ma wiedzę menedżerską i odnajduje się w tym środowisku.

- Do kiedy obowiązuje umowa trenera Bilskiego?

- Nie ukrywam, że chcemy trenera Bilskiego zatrzymać w Starachowicach na długo. Kontrakt podpisaliśmy do czerwca tego roku, ale zawiera on opcję przedłużenia na kolejne lata. Na początku daliśmy sobie wzajemnie czas, żeby zobaczyć, w którym kierunku będziemy iść. Ostatnia umowa ze Specjalną Strefą Ekonomiczną pokazuje, że idziemy we właściwym kierunku. Nasze apetyty wzrosły, ale nie możemy się tym zachłysnąć, tylko nadal musimy spokojnie podchodzić do sprawy.

- Wracając jeszcze do wątku sportowego. Czy chcecie powtórzyć ostatnie sukcesy Juventy w seniorskiej piłce i wywalczyć rokrocznie dwa awanse?

- Drużynę będziemy chcieli wzmacniać w sposób racjonalny, na pewno nie będą to pochopne decyzje. O tym, kogo sprowadzimy decydował będzie trener, bo to on wie, jakich zawodników i na jakie pozycje potrzebuje. Po awansie na pewno będą ruchy kadrowe i dopiero od tych ruchów zależeć będzie to o jaki cel będziemy grać, ale na pewno będziemy chcieli walczyć o czołowe lokaty. Założyliśmy sobie, że w ciągu trzech lat, na 95-lecie klubu, chcemy być w III lidze.

- Nieodzownym elementem rozwoju sportowego jest także zaplecze w postaci młodzieży, której w tej chwili w Starze nie ma. Wiemy natomiast o bliskich relacjach z Juventą. Czy taka współpraca w niedługim czasie będzie sformalizowana?

- W tej chwili większość naszych zawodników stanowią wychowankowie Juventy. Dlatego naszym kolejnym krokiem będzie spotkanie z zarządem Juventy, aby nawiązać współpracę z prawdziwego zdarzenia, na lata. Chcielibyśmy, aby juniorzy starsi i młodsi byli już przy Starze. Nie chcę wchodzić w kompetencje Juventy i burzyć jej koncepcji. Jestem przekonany, że możliwe jest wypracowanie takiego rozwiązania, które będzie satysfakcjonowało obie strony. My mielibyśmy bezpośrednie zaplecze drużyny seniorów, a zawodnicy Juventy mogliby szybciej mieć szansę na grę w seniorach. Najważniejsze, że obie strony są zainteresowane współpracą, a pozostaje tylko kwestia wspólnego stanowiska.

- Gdzie w czerwcu przyszłego roku będzie seniorska drużyna Staru?

- Jeśli wszystko ułożyłoby się po naszej myśli, to być może nawet w trzeciej lidze. Jak na razie zmierzamy w dobrym kierunku. Pozyskaliśmy solidnego partnera, walczymy o dobry wynik sportowy, a również sytuacja infrastrukturalna się poprawia. Dzięki działaniom prezydenta Marka Materka i władz miasta, wreszcie powstaje boisko ze sztuczną nawierzchnią i zapleczem klubowym. Na tę inwestycję piłkarskie środowisko czekało wiele lat. Poza tym mamy grono stałych sponsorów, którzy nieustannie nam pomagają i za to serdecznie im dziękuję. Miejmy nadzieję, że nadal będziemy szli w tym kierunku.

- Dziękuję za rozmowę.

Marcin Pokrzywka

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ