Nie ma powodów do paniki

Pięcioro uczniów miało kontakt z chorobą

 

Nie są o tym przekonani rodzice dzieci, które miały kontakt z chorą nauczycielką, bo badania u piątki z nich wykazały kontakt z tą chorobą. Sanepid i władze szkoły nadal uspokajają... 

Zgłoszenie nauczycielki Szkoły Podstawowej nr 13 o zdiagnozowanej u niej gruźlicy wywołało poruszenie, głównie wśród rodziców, choć dyrekcja szkoły wraz ze starachowickim Sanepidem wszczęły odpowiednie procedury. Od początku uspokajano, że nie ma powodów do paniki, a uczniów klasy, której wychowawcą była chora nauczycielka, skierowano na badania.

- Nadzorem epidemiologicznym objęte zostały osoby z najbliższego otoczenia, czyli rodzina, a także uczniowie i nauczyciele, którzy z osobą chorą miały największy kontakt. Zostały zgłoszone do lekarzy pierwszego kontaktu, którzy prowadzili dalsze postępowanie. W szkole nie ma obecnie żadnego zagrożenia rozprzestrzeniania się choroby - mówiła GAZECIE Ewa Dróżdż, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Starachowicach.

Zorganizowano też spotkanie z rodzicami z udziałem przedstawicieli Sanepidu i lekarza pulmonologa. Przekazano rodzicom najważniejsze informacje i uspokajano po raz kolejny, że zagrożenia rozprzestrzenianiem się choroby nie ma.

- Z tego co nas poinformowano, to w rodzinie nauczyciela nie zdiagnozowano choroby, więc ktoś musiał tę osobę zarazić. Dlatego nie można wykluczyć, że ognisko choroby jest w szkole. Podobny przypadek był w Ciechowie, gdzie po pojawieniu się gruźlicy zdecydowano o przebadaniu wszystkich uczniów, nauczycieli i pracowników szkoły. Dziwne jest dla mnie, że u nas odbyło się to inaczej. W tej chwili czekamy na wyniki drugiego badania, bo w przypadku kilku innych dzieci wynik był zerowy, a to wymaga powtórzenia badań - twierdzi jedna z matek dziecka, które zostało przebadane.

Rodzice za wykonanie drugiej próby tuberkulinowej musieli zapłacić ponad 200 złotych z własnej kieszeni. Okazuje się, że według przepisów nie ma możliwości refundowania takiego badania.

- Konsultowaliśmy się zarówno z Sanepidem, który rozmawiał z oddziałem wojewódzkim, ale także z Narodowym Funduszem Zdrowia, aby w jakiś sposób zrefundować rodzicom koszty tego badania, ale żadne przepisy na to nie pozwalają - powiedział dyrektor SP 13 Sławomir Rymarczyk.

Przedstawiciele Sanepidu twierdzą, że nie ma konieczności kierowania na badania wszystkich dzieci i kadry SP nr 13. Jednak trudno się dziwić zdenerwowaniu rodziców, bo przecież chodzi o zdrowie ich dzieci. Lekarze więc uspokajają: nawet w przypadku stwierdzenia kontaktu z chorobą nie oznacza to gruźlicy. Potwierdza to także Państwowa Inspekcja Sanitarna.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ