Nasz telefon

Azyl

- Ponieważ, jak zwykle wiosną, miasto pewnie zadba o nowe oznakowania drogowe (wymaluje pasy, wymieni zniszczone znaki itp.) upominam się o jedno miejsce, które może umknąć uwadze. Już dawno wytarły się zebry przy centrum handlowym sąsiadującym z jednej strony z bankiem, a z drugiej z budynkiem straży pożarnej. Plac nie jest duży, więc aż tak niebezpiecznie nie jest. Tyle że kierowcy jeżdżą tam, jak im wygodnie. We wszystkich kierunkach. Przechodzień musi zawsze uciekać przed pojazdami, bo nie ma dlań azylu. Gdyby poprawiono niewidoczne dziś pasy, poczułby się na tamtym terenie pewniej – telefonuje klient z pobliskiego blokowiska.

A może być jaśniej

- Od d. ulicy Marszałkowskiej poprowadzono tam w górę chodnik i nowe schody. Spadek terenu jest bowiem porównywalny z tym obok spółdzielni mieszkaniowej. Rzeczywiście, teraz wygodnie się idzie. Ale nie w nocy. Bo do dziś nie zainstalowano lamp wzdłuż przejścia. Wystarczy wyjść zza bloku nr 9 Na Szlakowisku od strony wschodniej, by znaleźć się w czarnej dziurze. Wydostać się stamtąd zwłaszcza seniorowi trudno. Światła z okien pobliskich domów, również jednorodzinnych, to za mało. Naprawdę nie ma szans na chociaż trzy latarnie? – pyta czytelniczka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ