Młodzież Juventy szlifuje formę przed ligą

Piłkarze grup młodzieżowych Juventy Starachowice mają za sobą serię turniejów halowych i meczów sparingowych, które mają za zadanie przygotować ich jak najlepiej do rundy wiosennej.

Trampkarze starsi (rocznik 2003) przygotowywali się m.in. przez gry sparingowe. Podopieczni Dominika Zuby gościli w Radomiu, gdzie rozegrali mecz z miejscową Bronią. Przewaga naszych zawodników nawet przez moment nie podlegała najmniejszej dyskusji. Starachowiczanie pewnie wygrali 5:1, a bramki zdobyli Mateusz Skiba (dwie), Piotr Kalista, Sebastian Stajniak i Jakub Jagiełło.

- Jestem bardzo zadowolony z postawy zawodników. W tym spotkaniu udało nam się narzucić swój styl gry i długo utrzymywać się przy piłce. Co więcej, stworzyliśmy sobie sporo okazji strzeleckich, z których pięć wykorzystaliśmy. Konsekwentna gra przez całe spotkanie uniemożliwiła miejscowym rozwinięcie skrzydeł i poważne zagrożenie naszej bramce - powiedział trener Dominik Zuba.

Zmagania w pierwszym etapie turnieju o puchar prezesa Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej zakończyli natomiast piłkarze z rocznika 2008. Klub do rywalizacji wystawił dwa zespoły, z których jeden pewnie wywalczył awans.

- Pięknie spisali się chłopcy występujący w drugim zespole, którzy potrafili pokonać silny PAS Skarżysko-Kamienna 2:0. Gorzej ten turniej wypadł pierwszej drużynie, chłopcy bardzo chcieli i nie można im odmówić woli walki, ale, niestety, zabrakło trochę koncentracji i w efekcie zespół zagrał poniżej swoich możliwości - ocenił trener Piotr Dejworek.

Podobnie jak starsi koledzy, również chłopcy z rocznika 2006 grali w Radomiu, ale oni zmierzyli się z rówieśnikami z Radomiaka. Również i tym razem górą była ekipa ze Starachowic. Młodzicy młodsi wygrali 1:0 po decydującym golu Kacpra Adamczyka.

- Mecz z Radomiakiem oceniam jako bardzo pożyteczny i dobry sprawdzian przed rundą wiosenną, która już niebawem nas czeka. Zespół z Radomia postawił nam wysoko poprzeczkę, ale cały zespół zagrał bardzo dobrze. Długo utrzymywaliśmy się przy piłce, tworząc składne akcje bramkowe. Graliśmy z dużym zaangażowaniem i poświęceniem. W kilku sytuacjach zabrakło odrobinę szczęścia, bo wynik mógłby być wyższy, wystarczy zaznaczyć, że rywali dwukrotnie uratował słupek - relacjonował trener Artur Góra.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ