Umartwienia

W numerze

Umartwienia

W jednym ze sklepów naprzeciwko wejścia widnieje kartka z informacją o możliwości zamawiania ciast na święta. To oznacza, że czas płynie nieubłaganie i zanim się obejrzymy zastanie nas Wielkanoc.

W religii katolickiej święta wielkanocne poprzedza okres 40-dniowgo postu. W tym czasie niektórzy dobrowolnie nakładają na siebie różne umartwienia albo zobowiązania, np. rezygnują z jedzenia słodkości, ograniczają używanie telefonów komórkowych, deklarują, że przeznaczą więcej czasu dla bliskich, itp. Rozmaite postanowienia robimy sobie jednak również z innych okazji, np. nowego roku albo zbliżającego się okresu wakacyjnego.

Modne stało się dbanie o siebie, poddawanie się różnym dietom, uprawianie sportów (biegi, jazda na rowerze, itp.). To – podobnie jak w przypadku postanowień wielkopostnych – wymaga często sporego wyrzeczenia i samozaparcia. W gruncie rzeczy w wielu płaszczyznach życia się nam poprawiło, choć nie oznacza to, że wszystkim żyje się lepiej.

Szczególnie przy okazji różnych spotkań wspominamy dawne lata, mówiąc, że kiedyś było inaczej: mało kto miał telefon (stacjonarny), telewizory emitowały tylko czarno-biały obraz, a do wyboru mieliśmy dwa kanały, samochodów było mniej, a ludzie poruszali się znacznie częściej niż dziś autobusami i pociągami, nie wymyślono jeszcze internetu, za to więcej ze sobą rozmawiano i nikt się nie spieszył tak jak teraz. Dziś natomiast większość rzeczy mamy na wyciągnięcie ręki i dostępnych praktycznie od zaraz.

Jedynym ograniczeniem stały się w zasadzie pieniądze. Taka sytuacja sprzyja zwiększaniu się rozwarstwienia społecznego. Ubożsi patrzą na zamożniejszych i pewnie nawet nieświadomie myślą sobie, że też chcieliby zaznać takiego dobrobytu i że w zasadzie im też się coś od życia należy. Być może to zbyt stereotypowe spojrzenie, ale przywiązanie do rzeczy materialnych i konsumpcji ma w dzisiejszych czasach zdecydowanie większe znaczenie dla społeczeństwa niż kiedyś, kiedy wielu rzeczy po prostu nie było. Często natomiast nie doceniamy tego co mamy i co jest tak naprawdę najważniejsze. Dopiero kiedy zabraknie nam zdrowia, albo coś zburzy spokój domowego ogniska i zaczną się prawdziwe kłopoty, wtedy okazuje się, że te wszystkie materialne rzeczy i pieniądze przestają mieć znaczenie. Dla ratowania zdrowia, życia i rodziny jesteśmy w stanie poświęcić wszystko.

Konsumpcjonizm przesłania nam oczy. W sklepie jesteśmy w stanie wyrywać sobie z rąk pojedyncze buty i ostatnią parę majtek, bo akurat jest promocja. W szkole dzieci mogą wyśmiać kolegę, który ma stary model telefonu. Tak rodzą się małe konflikty, które sprzyjają atmosferze nieustępliwości i tworzenia sporów międzynarodowych. Czasami, żeby uratować świat, wystarczy odpuścić i po prostu z czegoś zrezygnować. Korona nam z głowy nie spadnie.

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ