Czy mieszkańcy muszą płacić więcej za ciepło?

W numerze

Czy mieszkańcy muszą płacić więcej za ciepło?

Wielokrotnie zabierałem głos, popierając budowę tzw. "spalarni śmieci" przy ul. Ostrowieckiej i pisałem o korzyściach z realizacji tego przedsięwzięcia.

Nie miałem wątpliwości, że wyleje się na mnie fala hejtu za ten mój głos – i tak się stało. Nie tylko w Internecie, bo nie jeden z lokalnych radnych czy polityków krytykował mnie – jak mogę popierać spalanie śmieci na tak wielką skalę!! Wszyscy starachowiczanie widzą bowiem, co się dzieje zimą, kiedy z domków jednorodzinnych ogrzewanych piecami na opał dymi!

Jest to woda na młyn dla najbardziej populistycznych i jednocześnie "prymitywnych" polityków, którzy w ten sposób żerują na braku jakiejkolwiek wiedzy o technologii spalania "tych śmieci". Przecież widzimy, jak w czasie dość szybkiej i relatywnie dużej obniżki ciśnienia atmosferycznego, z większości kominów w domkach ciemny dym spływa po kominie i czuć specyficzny "smrodek". Zimą, w czasie równoczesnej obniżki ciśnienia i temperatury, zgodnie z prawami fizyki, zimne powietrze jako cięższe, spływa na dół. Porywając wszystkie wydobywające się z dymem najmniejsze drobiny opału transportuje je wraz z zapachami spalania w najniższe partie miasta, które tam się utrzymują w znacznie większych stężeniach. A ponieważ praktycznie większość blokowisk stoi w wyższych częściach Starachowic, tam w dużo mniejszym stopniu odczuwa się konsekwencje tego problemu. Ale duża część mieszkańców dolnych części naszego miasta też nie przywiązuje większej uwagi do jakości ogrzewania swoich domów, więc potęguje w ten sposób pogarszanie warunków swojego życia poprzez niemądre palenie w piecach. A szkodliwe produkty spalania, głównie w postaci najdrobniejszych pyłów zawieszonych w powietrzu, są jednym z najważniejszych czynników decydujących o zdrowiu i długości życia.

Większość chce robić to jak najtaniej, paląc jak najtańszym węglem i przy okazji spalając wszystko, co tylko da się spalić. Odpady plastikowe spalają się bez problemów, więc do pieców wrzucane są wszystkie tzw. "plastiki". To bardzo nierozsądne, bo niektóre z nich niszczą też ich piecyki. Spalając m. in. wyroby z PCV mamy w spalinach chlorowodór, główny "składnik" kwasu solnego, dla którego stal kwasoodporna to przysłowiowy "pikuś". Także żeliwo jest przez niego rozpuszczane, a jeśli są gdzieś jakieś ubytki w ceramice w systemach kominowych to i tam robi swoją destrukcyjną robotę. Jako inżynier chemik z ponad czterdziestoletnim doświadczeniem. w wielu firmach pracowałem z nim i widziałem efekty jego "ubocznych działań".

Gdyby ktokolwiek z krytykantów tej technologii wrzucił w Google wpis "spalarnie odpadów", to bardzo precyzyjnie i szczegółowo dowiedziałby się, co się pod tym tak źle brzmiącym słowem naprawdę się kryje. Każdy, kto chciałby się dowiedzieć czegoś więcej o "tym problemie", zrozumie, dlaczego w Japonii funkcjonuje ich sporo ponad tysiąc, a niewiele mniej w Unii Europejskiej.

Może po ostatniej podwyżce cen ciepła i ciepłej wody dotrze do większej ilości mieszkańców naszego miasta to, że na ich niewiedzy żerują lokalni populiści. Bo ceny węgla będą systematycznie rosły i to szybciej niż w Unii Europejskiej, a pozycja polskiego górnictwa przez najbliższe lata nie osłabnie. Ponieważ w Polsce jest on podstawowym źródłem ciepła, to w naszych realiach jeszcze długo będzie liderem w tej dziedzinie. A to będzie zmuszało producentów ciepła do podnoszenia jego cen. Drugim ważnym, "kieszeniowym" problemem dla odbiorców ciepła jest bardzo silna presja Unii Europejskiej na zmniejszanie efektu cieplarnianego, czyli systematycznego obniżania emisji CO2 (podstawowego produktu spalania węgla) do atmosfery, która coraz więcej będzie kosztować.

Wszyscy lokalni krytycy tego typu spalarni nie mają pojęcia, że odpowiednio przygotowane "śmieci" zawierają także dość duże ilości wodoru, który nie tylko daje dużo więcej ciepła niż zawarty w plastikach czysty węgiel, ale produktem jego spalania jest "woda" w postaci pary, która jest najbardziej ekologicznym produktem jakiegokolwiek spalania – ilość ciepła otrzymanego z 1 kg "tego typu śmieci" jest prawie dwukrotnie większa niż z 1 kg dobrego węgla..Tego typu obiekty są tak projektowane i wykonywane, że jakikolwiek błąd w jego funkcjonowaniu powoduje natychmiastowe jego wyłączenie. Dodatkowym zyskiem ze stosowania "tego typu paliwa" jest fakt, że zamiast za niego płacić dostaje się pieniądze za jego spalenie – a to faktycznie "musi" wpływać na cenę ciepła wyprodukowanego z jego udziałem. Teraz za postawienie naprawdę proekologicznego obiektu można dostać trochę dodatkowej "kasy", która za pewien czas może się skończyć.

Dlatego zaproponowaną przez ZEC w ub. roku budowę instalacji termicznego przetwarzania odpadów komunalnych na ul. Ostrowieckiej uważam za jak najbardziej celową i wskazaną. Warto, by nasze miasto wykorzystało tę szansę dla zahamowania wzrostu cen ciepła.

Inżynier chemik Adam Buchelt

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ