reklama

Przydzielono dotacje i jest... rozczarowanie

Kluby zgłaszają znacznie większe potrzeby

 

Podział środków z otwartych konkursów ofert dla klubów i stowarzyszeń działających w sferze sportowej wywołał wiele emocji. Ogłoszone wyniki nie uwzględniają bowiem potrzeb podmiotów szkolących młodzież. 

Kluby sportowe i stowarzyszenia mogą rokrocznie ubiegać się o wsparcie finansowe z Gminy Starachowice na realizację zajęć sportowych w ramach otwartych konkursów ofert. W dużym skrócie podmioty mogą ubiegać się o środki w dwóch konkursach: na organizację ogólnodostępnych zajęć z elementami profilaktyki, a także na działalność sportową na rzecz młodzieży, czyli udział w turniejach i rozgrywkach ligowych, zakup sprzętu sportowego itd. Pod lupę wzięliśmy zadania, w których mogły startować jednostki prowadzące działalność na rzecz sportu młodzieżowego.

Patrząc jedynie na liczby okazuje się, że w tym roku gmina na te zadania zabezpieczyła większą kwotę pieniędzy. Na "realizację pozalekcyjnych, ogólnodostępnych zajęć z elementami profilaktyki uzależnień, promujących zdrowy styl życia wśród dzieci i młodzieży z zakresu sportu – organizowanych na terenie miasta" gmina zabezpieczyła tak samo jak w 2017 roku kwotę 110.000 złotych, natomiast na "prowadzenie szkolenia sportowego dzieci i młodzieży w grach zespołowych oraz ich udział w rozgrywkach sportowych na szczeblu wojewódzkim, makroregionalnym i ogólnopolskim" - 286.840 złotych, czyli 19.840 złotych więcej niż przed rokiem. Te liczby jednak w pełni nie oddają realiów konkursów, bowiem co roku zmienia się liczba aplikujących podmiotów, dochodzą nowe kluby i stowarzyszenia, a zdarzają się przypadki, że niektóre oferty zawierają błędy formalne i zostają automatycznie odrzucone. Dlatego też podanie suchego faktu, że środki są większe wcale nie oznacza, że kluby i stowarzyszenia dostają większe wsparcie.

Różnice widać już w pierwszym konkursie. Zabezpieczona kwota była taka sama (110.000 złotych), ale w 2017 roku podzielono ją na 7 podmiotów, a teraz już na 10. Automatycznie większość stowarzyszeń otrzymała mniejsze niż przed rokiem wsparcie. W 2017 roku średnio na jeden podmiot przypadała kwota 15.714 złotych, a w tym już tylko 11.000 złotych. Ponadto w tegorocznym zestawieniu potrzeby większości klubów określone we wnioskach nie zostały zabezpieczone nawet w 50 procentach, a łączna kwota wnioskowanych dotacji wyniosła 308.820 złotych, czyli blisko trzy razy więcej niż dostępna pula.

W konkursie z zakresu kultury fizycznej i sportu środki pozyskiwane są na statutową działalność. W tym roku przeznaczono na ten cel o blisko 20 tysięcy złotych więcej, ale również nie przełożyło się to na większe dotacje dla większości klubów. W tym przypadku podmioty mogą aplikować do czterech różnych zadań, w zależności od rodzaju prowadzone działalności. Osobne pula jest dla reprezentantów dyscyplin zespołowych, osobna na dyscypliny indywidualne, a jeszcze inna na organizację imprez sportowych i na zajęcia sportowe dla zawodników niezrzeszonych. W 2017 roku na dyscypliny zespołowe przeznaczono 110.000 złotych (pierwotnie było 150 tys., ale 40 tysięcy zabezpieczono na tzw. "małe granty"), a kwota została podzielona tylko na dwa stowarzyszenia. W tym roku podzielono kwotę 160.000 złotych, ale już na 4 kluby. Jeśli chodzi o dyscypliny indywidualne, to w 2017 roku kwotę 97 tysięcy rozdysponowano na 10 podmiotów, a teraz 102 tysiące złotych trafiło do 8 beneficjentów.

Tak jak przed rokiem o wsparcie organizacji zawodów ubiegały się trzy kluby, które tym razem otrzymały kwotę o 3 tysiące większą, czyli łącznie 18 tysięcy złotych. Natomiast stowarzyszenia, dla zawodników niezrzeszonych miały tym razem do podziału 6.840 złotych (w 2017 roku było to 5 tysięcy), a kwota ta trafiła tylko do jednej jednostki, a nie tak jak przed rokiem, gdy była podzielona dla dwóch beneficjentów.

Teoretycznie, w porównaniu do roku ubiegłego, większa suma pieniędzy trafiła do mniejszej ilości podmiotów (16 pozytywnych wniosków w 2018 roku przy 17 w 2017 roku). Tyle teoria, bo w praktyce większość klubów otrzymała mniejsze wsparcie. Stało się tak dlatego, że pojawiły się nowe podmioty aplikujące o środki, jak Juventa-Kobex Starachowice czy Absolwenci Starachowice, pozytywnie rozpatrzono też wniosek Akademii Piłkarskiej Star, która rok temu popełniła błąd formalny o dotacji nie otrzymała. Teraz taki błąd popełnił Starachowicki Klub Karate Kyokushin, a Klub Sportowy Kamienna, ZHP i Świt Starachowice w ogóle nie złożyły wniosków. Gdyby było inaczej, to do klubów trafiłyby jeszcze mniejsze środki.

Łącznie na kulturę fizyczną i sport gmina przeznaczyła 286.840 złotych, a wszystkie pozytywnie rozpatrzone oferty opiewały na 531.392 zł. Podsumowując oba konkursy: środków było 396.840 złotych, a kluby i stowarzyszenia zgłaszały zapotrzebowanie na 840.212 złotych, czyli ponad dwa razy więcej!

Wśród prezesów i przedstawicieli klubów zawrzało, bo już dawno podział "miejskiej kasy" nie wywołał tak dużych emocji. Okazuje się jednak, że nie chodzi wcale o to, że jedni dostali mniej a inni więcej.

- To wszystko bierze się z tego, że od wielu lat pieniędzy jest za mało i ta pula nie jest zwiększana. To jest największy problem podziału środków w ramach konkursów. Od kilku lat obracamy się w tych samych pieniądzach, a koszty z roku na rok wzrastają i nikt nie bierze tego pod uwagę. W naszym przypadku rosną praktycznie wszystkie koszty: za wynajem obiektów, transport, ekwiwalent sędziów, obsługa medyczna czy sprzęt. Wszystko idzie w górę, a pieniądze dostajemy takie same. Jako Gminna Rada Sportu wielokrotnie podejmowaliśmy uchwały w sprawie zwiększania środków z roku na rok, ale pozostało to bez pozytywnego odzewu. Liczby pokazują, że ze sportów zespołowych dostaliśmy największe dofinansowanie, ale my mamy również największe potrzeby. Koszt samego udziału w rozgrywkach, tylko naszych czterech najstarszych grup, to 60 tysięcy złotych, a co z pozostałymi grupami, skoro otrzymaliśmy dofinansowanie w wysokości 80 tysięcy złotych? - mówi Dominik Zuba, wiceprezes piłkarskiej Juventy Starachowice.

- Cały czas nie widać woli władz miejskich na wspieranie sportu młodzieżowego, bo od kilku lat środki praktycznie się nie zmieniają. Dochodzi więcej podmiotów i w efekcie kluby mają mniej pieniędzy. Uważam, że jak jest więcej podmiotów, to pan prezydent powinien zabezpieczyć więcej środków, a nie uszczuplać z puli jednych, żeby zadowolić drugich. Rok temu otrzymaliśmy 25 tysięcy, a w tym roku 20 tysięcy, może to niewielka różnica, ale jakby nie było to 1/5 naszego budżetu i to jest dużo. Ponadto mamy nowych trenerów, a dostaliśmy 7 tysięcy złotych mniej, to chyba komuś się coś pomyliło - skomentował Tomasz Serek, prezes koszykarskiego Gracza Starachowice.

- Tak krawiec kraje, jak mu materii staje, więc cieszymy się z tego, co mamy, ale porównując nasze dofinansowanie do klubów, z którymi rywalizujemy w kraju, to jest naprawdę niewiele. Tak samo porównując budżety na sport w innych miastach, to w Starachowicach środków jest mało. Środki na sport młodzieżowy powinny być systematycznie podnoszone, jeśli w budżecie gminy byłyby na to pieniądze. Ogólnie w całym kraju sport młodzieżowy nie jest doceniany i to musi się zmienić, jeśli chcemy coś sensowego osiągnąć. Przykre jest to, że w konkursie dotyczącym sportu wciąż nie zmieniły się kryteria i z całej liczby punktów, którą może oferent uzyskać tylko około 28% stanowią punkty za osiągnięcia sportowe. To jest absurd - skomentował Bartosz Stanecki, prezes pływackiej Barakudy Starachowice.

- W porównaniu do innych klubów, patrząc również na to, że niedawno wznowiliśmy działalność, to jestem zadowolony z tego podziału. Wnioskowaliśmy co prawda o dużo większą kwotę, ale nie będzie to miało wpływu na poziom treningów. Jedynie będziemy musieli przeanalizować kalendarz startów i z niektórych zawodów zrezygnować - powiedział natomiast Dawid Kubiec, prezes lekkoatletycznej Juventy-Kobex Starachowice.

- Co roku otrzymujemy nieco mniejsze dofinansowanie, ale z tym się liczyłem, bo jest coraz więcej klubów, a środki są takie same. Nie mam co narzekać, jeśli chodzi o dofinansowanie w tym roku, bo gdyby jedna z ofert nie została odrzucona ze względów formalnych, to dostałbym jeszcze mniej. Problem jest w tym, że pieniędzy jest tyle samo, a beneficjentów coraz więcej - podsumował Marek Jasiński, prezes Dragona Starachowice.

O komentarz poprosiliśmy także zastępcę prezydenta miasta, Jerzego Miśkiewicza, który odpowiada za sport w Starachowicach. Był również przewodniczącym jednej z komisji konkursowych.

- Temat ten praktycznie wraca co roku i chodzi po prostu o to, że środki są niewystarczające. Ja się z tym zgadzam, bo zarówno kluby, jak i Gminna Rada Sportu udokumentowały to, że mają większe potrzeby. Niestety, możliwości gminy są, jakie są. Oczywiście o ewentualnym zwiększeniu środków decydują radni i jeśli byłaby ich taka wola, to ja jestem jak najbardziej za - powiedział zastępca prezydenta Jerzy Miśkiewicz.

Pojawiła się również propozycja, aby w konkursie przyjąć taką zasadę, by wspierać konkretne dyscypliny, najprężniej działające kluby, a nie "rozdawać" pieniądze wszystkim i w efekcie rozmieniać się na drobne.

- To jest nasze marzenie, żeby skoncentrować środki przy bliskiej współpracy kilku podmiotów kształcących w jednej dyscyplinie. Natomiast w obecnych realiach przyznanie wsparcia dla jednego podmiotu kosztem drugiego, to bardzo ciężka decyzja. W perspektywie 2-3 lat taka decyzja oznaczałaby dla tego klubu, który by nie dostał wsparcia, koniec jego istnienia. Niestety, ale większość podmiotów działających w sferze sportu utrzymuje się tylko z naszych dotacji. Łatwiej będzie zacząć od zwiększenia kwoty przeznaczonej na wsparcie dla klubów - twierdzi J. Miśkiewicz.

Temat dotacji w ramach otwartych konkursów ofert pojawił się także na styczniowej sesji Rady Miejskiej, tyle że w odniesieniu do zadań z zakresu kultury, a konkretnie wniosków Juniors Band Starachowice, który nie otrzymał wsparcia ze względów formalnych. Prezydent Marek Materek powiedział publicznie, że gmina ogłosi nowy konkurs na zadania z zakresu kultury, dlatego zapytaliśmy, czy na dodatkowe środki mogą liczyć także kluby sportowe.

- Ciężko mi w tej chwili się do tego odnieść, najpierw muszę wszystko dokładnie sprawdzić - powiedział GAZECIE prezydent Marek Materek.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ