reklama

Na innych łamach

"Gość Niedzielny" nr 51 - 52

Premier Mateusz Morawiecki chce wykorzystać swoje ekonomiczne kompetencje do realizacji działań prospołecznych – pisze Bogumił Łoziński w "Planie dla Polski". Warunkiem jest jednak kwitnąca gospodarka.

"Rząd, na czele którego stoję, jest ten sam, kierunek działania jest ten sam, drogowskazy i wartości są również te same, jest więc rządem kontynuacji, który będzie realizował politykę wspierania polskich rodzin" - deklarował nowy premier w swoim grudniowym expose. Najczęściej mówił o pomysłach na podniesienie poziomu opieki zdrowotnej. Generalnie, obietnice premiera można spisać w następujących punktach: 1. skokowy wzrost wydatków na służbę zdrowia do 6 proc. PKB; 2. uruchomienie programu leczenia chorób nowotworowych oraz układu krążenia poprzez budowę Narodowego Centrum Onkologii i stworzenie Narodowego Programu Zdrowia Kardiologicznego; 3. wprowadzenie wysokich standardów opieki okołoporodowej; 4. stworzenie programu walki ze smogiem, zwłaszcza zaś wsparcie najuboższych, by opalali domy dobrym paliwem; 5. rozwój alternatywnych źródeł energii; 6. budowa połączeń gazowych z Norwegią; 7. budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego – Portu Solidarności; 8. odbudowa portów morskich Trójmiasto i Szczecin – Świnoujście; 9. rozwój Polski lokalnej, w tym infrastruktury drogowej; 10. wprowadzenie pakietu ustaw upraszczających życie gospodarcze, w tym Konstytucji Biznesu; 11. cyfryzacja państwa; 12. rozwój nauczania branżowego; 13. reforma szkolnictwa wyższego i instytutów badawczych; 14. zabieganie o środki dla rolników w ramach Wspólnej Polityki Rolnej; 15. szybki internet w każdej szkole; 16. realizacja programu tanich mieszkań; 17. otwarcie Instytutu Urbanistyki i Architektury, który ma dbać o estetykę Polski; 18. walka z przemocą i o równość szans dla kobiet. Zabrakło, zdaniem autora, kwestii religijnych i etycznych. Przede wszystkim zaś zapowiedzi prawnego uregulowania zakazu aborcji i in vitro oraz wypowiedzenia konwencji przemocowej. To znak, że dla polityków prawicy wartości chrześcijańskie zamykają się głównie w kulturze i tradycji. Nie mają przełożenia na obecną rzeczywistość.

"Polityka" nr 1

Według Jeffrey`a Sachsa, rozmówcy Sławomira Sierakowskiego, autora wywiadu "To wasz problem", polska gospodarka jest w całkiem dobrej kondycji. Dzięki procesowi integracji Polski z Unią Europejską, zwłaszcza z Niemcami. Sukces!

"Wynika z rozwoju infrastruktury, finansowanego z funduszy europejskich, i z napływu zagranicznych inwestycji. Druga sprawa to dobra koniunktura w Europie, a w szczególności w Niemczech /.../. Trzecia sprawa to dobre od lat zarządzanie gospodarką w Polsce /.../. I po czwarte, to konkretne zmiany, które wprowadził ten rząd, czyli przede wszystkim transfery socjalne. To nie są decyzje bez znaczenia dla kondycji gospodarczej, ale nie są też przełomowe dla obecnych wyników ekonomicznych w Polsce." Przełomowymi mogłyby być takie, które realizuje się w pracy kilku rządów. Gospodarki nie działają tak, że obecna sytuacja jest wyłącznie zasługą tej ekipy. "Rozwój zależy od długoterminowych inwestycji, wdrażania nowoczesnych technologii, integracji z obszarami rozwiniętymi gospodarczo i pozycji w globalnym łańcuchu dostaw. Takich spraw nie da się załatwić z dnia na dzień. Jedną czy kilkoma decyzjami można to zepsuć, ale nie rozwinąć. Na postęp gospodarczy pracuje się latami, przyjmując pewną orientację ekonomiczno – polityczną. Polska dotąd charakteryzowała się ostrożnością w polityce fiskalnej. Teraz to się trochę zmieniło." Na pewno bardzo dziwną decyzją było obniżenie wieku emerytalnego. Niezwykle szkodliwą dla Polski. Wszak oczekiwana długość życia rośnie. Polska ma przy tym jeden z najniższych poziomów dzietności w świecie. Dlatego obniżenie wieku emerytalnego jest niemądre. "Dłuższy wiek na emeryturze to większe wydatki z budżetu albo wyższe podatki dla pracujących." Zarazem Polska nie kojarzy się z osiągnięciami technologicznymi. Mimo że ma dobre podstawy. Nie brakuje bardzo dobrych studentów i naukowców, tyle że nie widać zaangażowania państwa. Polski rząd może zatem stanąć niebawem przed dylematem: podnosić nakłady na transfery socjalne czy na badania i rozwój? Z wyprzedzeniem zatem trzeba zacząć podejmować przyszłościowe decyzje. Wbrew pozorom, nawet szokujące działania polityczne nie prowadzą od razu do gospodarczej destabilizacji. Powoduje ją dopiero zła polityka gospodarcza albo konflikty międzynarodowe. "Rynki nie interesują się tym, czy polski rząd jest skrajnie prawicowy czy nie. Musiałoby dojść do poważnego konfliktu z Niemcami, wówczas z pewnością polska gospodarka znalazłaby się w tarapatach. Drugi wariant negatywnego wpływu polityki na gospodarkę to sytuacja, gdyby populistyczna polityka zatruła uniwersytety i kulturę. Gdyby najlepsi nie byli w stanie zostać w Polsce, polska gospodarka odczułaby to, ale dopiero za 10 lat."

"Duży Format" nr 48

"Niech jadą? Wyjechaliśmy!" – mówią Dominice Wantuch polscy młodzi lekarze, robiący karierę za granicą.

Liliana Bernaciak, 32 lata, Guben, Niemcy, lekarz pogotowia ratunkowego, w trakcie specjalizacji z interny: "Największy szok? Pamiętam pierwsze dni rezydentury. Lekarz prowadzący podszedł do mnie, podał rękę, a potem powiedział: "Masz jakiekolwiek wątpliwości? - pytaj! Zaczniesz dyżury, dzwoń z wątpliwościami. Pomogę". I rzeczywiście zdarzało mi się podczas dyżurów dzwonić do mojego opiekuna nawet o drugiej w nocy z pytaniami: co lepiej zalecić, jaki podać lek itd. Nigdy na odprawie nie było mi to wypominane. Wręcz przeciwnie – często kończyło się żywą dyskusją ze starszymi kolegami. /.../ Opowiem ci, jak wygląda mój dzień w małym przygranicznym szpitalu. Pracę zaczynam o 7 rano odprawą. Jeśli zaczynam tego dnia 24 – godzinny dyżur, to przychodzę na ósmą, żebym była bardziej wypoczęta /.../. Praca trwa osiem godzin /.../. Czasami oczywiście zostajesz godzinę, półtorej dłużej, gdy musisz wypełnić dokumentację albo gdy chcesz doglądnąć pacjenta. I to jest bardzo ważne: możesz, ale nie musisz tego robić. /.../ Nie ma też zwyczaju łączenia pracy w szpitalu z prywatną praktyką. /.../ Nie musisz tego robić, bo zaczynając rezydenturę, dostajesz ok. 2 – 2,2 tys. euro miesięcznie plus wynagrodzenie za dyżury. /.../ Co więcej, nie musisz się stresować, że zostaniesz obarczona dyżurami zaraz po stażu, bez doświadczenia klinicznego, że zostaniesz sama /.../"; Karolina Jasiak, 30 lat, Lozanna, IV rok specjalizacji z psychiatrii : jestem w pracy 47 do 50 godzin tygodniowo i to już bardzo duże obciążenie. /.../ Tu nikt nie traktuje lekarzy z takim lekceważeniem jak w Polsce. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś z rządzących szkalował i obrażał lekarzy, mówił, że mogą wyjechać, że chcą milionów i jedzą kawiory. /.../ Zarobki nie są duże jak na warunki szwajcarskie, ale pozwalają spokojnie żyć. Początkujący lekarz otrzymuje ok. 4,5 do 5 tysięcy franków. Życie jest tu droższe niż w Polsce, ale myślę, że to mniej więcej tak, jakby w Polsce mieć na rękę ponad 4 tysiące złotych. /.../ Nie ma możliwości pracy ponad jeden etat, czyli maksymalnie do 50 godzin w tygodniu /.../. Jeśli w ramach tego zdecydujesz się pracować dwa dni w jednym miejscu i trzy w innym, to w porządku, ale nie możesz przekroczyć tej liczby godzin. /.../ Kolejki do lekarzy? Nie słyszałam o takich w Szwajcarii. Nie ma bezpłatnej służby zdrowia. W Polsce też jej nie ma, bo przecież każdy płaci składkę zdrowotną, ale system szwajcarski działa inaczej: są prywatne ubezpieczalnie /.../. Im wyższą płacisz składkę, tym dostaniesz większy zwrot. Taki system powoduje, że wszystkie zabiegi, konsultacje, operacje odbywają się płynnie i szybko"; Andrzej, 27 lat, Sheffield, Wielka Brytania, pierwszy rok specjalizacji z radiologii: "Staż w Wielkiej Brytanii trwa dwa lata, a nie rok, jak w Polsce. I naprawdę zdobywa się umiejętności praktyczne. /.../ Nauka opiera się na szacunku. Nie ma barier między stażystami, rezydentami i specjalistami. /.../ Po pracy wychodzimy z naszymi przełożonymi na miasto, jemy razem posiłki. /.../ Gdy słyszę, ile godzin pracują w Polsce rezydenci, nie mogę w to uwierzyć. To jest balansowanie na granicy zdrowia lekarzy i bezpieczeństwa pacjentów. Na bezpieczeństwo kładzie się w Wielkiej Brytanii bardzo duży nacisk. Przychodzę do pracy o godz. 9 i pracuję do 17, z przerwą na lunch. Nie ma patologicznych sytuacji, o jakich słyszę w Polsce, że po pracy w szpitalu, w którym masz wielką odpowiedzialność i stres, biegniesz do kolejnej poradni albo na dyżur. /.../ Na początku stażysta otrzymuje 22 – 33 tysiące funtów rocznie brutto w zależności od ilości pracy w nocy i w weekendy. /.../ Na bieżące utrzymanie /.../ wydaję ok. 40 procent zarobków. Zarabiając godziwe pieniądze, mogę część wolnego czasu poświęcić na dalsze kształcenie, czytanie podręczników czy najnowszych publikacji, a nie bieganie na kolejny dyżur. /.../ Popieram lekarzy w Polsce i wkurza mnie, gdy ktoś mówi "niech jadą", "nie ma dla nich pieniędzy". Oni naprawdę mogą wyjechać i wszędzie znajdą pracę. Lepszą niż w Polsce."

"Przegląd" nr 50

Z powodu smogu w Polsce umiera więcej ludzi niż w wypadkach drogowych – alarmuje Tomasz Borejza W "Smogu jak trucizna".

Smog przychodzi najczęściej nocą. Kiedy chmury wiszą nisko nad ziemią. Raczej zimą niż latem. "Wnika do nosa, płuc, krwi. Zabija powoli, godzina po godzinie, dzień po dniu, rok po roku. 40 – 50 tys. Polaków rocznie /.../". W Europie nieco mniej niż pół miliona, na świecie 6,5 – 7 mln. Przyczynia się do przedwczesnych zgonów z powodu zawałów serca, wylewów, postępującej opturacyjnej przewlekłej choroby płuc i raka płuc. W styczniu ub. r. zmarło w kraju o 11 tys. więcej osób niż w tym samym czasie 2016 r., stąd podejrzenie, że doprowadziła do tego zła jakość powietrza. W Opocznie norma była przekroczona 17 – krotnie. "Jeszcze niedawno wspominanie o smogu kończyło się zwykle wzruszeniem ramion. Dziś – jak wynika z badania /.../ - 61 proc. Polaków sprawdza, jakim powietrzem oddycha. Z tego 20 proc. regularnie śledzi alerty smogowe i jeśli poziom smogu jest wysoki, zmienia swoje zachowania." Obecnie do zanieczyszczenia powietrza mniej przyczynia się przemysł. Większy wpływ ma gęsta zabudowa mieszkaniowa, w której bardzo często źródłem ciepła są bezklasowe piece węglowe. W wielu krajach Europy można sprzedawać tylko te o wyższym standardzie. U nas podobnych regulacji nie ma. W miastach zagrożeniem są jeszcze samochody. "Pod względem fatalnej jakości powietrza rywalizować mogą z nami /.../ jedynie Bułgaria i czeska Ostrawa, nad którą wiatr zawiewa pyły ze Śląska. Bardzo źle jest także w Rumunii. Tragicznie wygląda sytuacja na całych Bałkanach – w tym w Sarajewie i Belgradzie - które jednak wymykają się klasyfikacjom, ponieważ omijają je unijne wymogi dotyczące monitoringu środowiska." Społeczna presja wymusza na władzach lokalnych działania antysmogowe. Zaczęło się w mocno zanieczyszczonym Krakowie. Później stosowne uchwały objęły całą Małopolskę. Dotarły do Śląska, Łodzi i Dolnego Śląska. Wszystkie zarządzenia koncentrują się na kotłach oraz jakości paliwa. Na winowajców nakłada się wysokie kary. Sprawy bowiem są kierowane do sądów. Nawet Kościół kat. włączył się w przeciwdziałanie smogowi (niedzielne listy do wiernych), krytykując ludzką lekkomyślność, pozwalającą spalać w piecach śmieci, odpady i plastikowe przedmioty.

"Nie" nr 50

"IPN goni. Himmler ucieka" – ironizuje Tadeusz Jasiński. 17 lat bowiem potrzeba było polskim prokuratorom z IPN, żeby stwierdzić, że piętnastu przedstawicieli III Rzeszy z Heinrichem Himmlerem na czele, popełniło "zbrodnię nazistowską stanowiącą zbrodnię przeciwko ludzkości".

Wszystkie te lata poświęcono na przekopywanie archiwów, by ogłosić... umorzenie śledztwa, "bo winni, których dane udało się ustalić, nie żyją". Jakby nie było zaraz po II wojnie światowej procesu norymberskiego! Prokuratorzy IPN ustalają jednocześnie, co Niemcy zrobili z prochami osób spalonych w krematoriach KL Auschwitz – Birkenau. Wszczęli w tej sprawie aż trzy śledztwa. 4 lata zajęło prokuratorom dogrzebanie się do znajdującej się w posiadaniu instytutu teczki służby Mychajły Karkocia, w czasie wojny dowódcy kompanii służącego pod Niemcami Ukraińskiego Legionu Samoobrony. Kompania ta przeprowadziła pacyfikację trzech wsi na Lubelszczyźnie. Rozstrzelała 44 osoby. Był to odwet za zabicie przez oddziały partyzantki radzieckiej i AL niemieckiego oficera łącznikowego legionu. W marcu 2017 r. wydano nakaz aresztowania sędziwego oskarżonego. 99 – latek przebywa w USA i tam trafił wniosek o aresztowanie i ekstradycję. Tyle że utknął i nic nie wskazuje na postęp sprawy. Wszystko to autor przedstawia w kontekście pensji pracowników IPN. Historycy zarabiają tam co prawda 3 razy mniej niż prokuratorzy, ale i tak coraz więcej. Rok temu oficjalne zarobki wynosiły 5345 zł brutto. Ba, prokuratorzy mogą liczyć na dodatki specjalne i premię do 31 marca 2018 r. "Na ściganie Himmlera i Goringa pójdzie o 108 mln zł, czyli o 30 proc. więcej niż teraz. I 30 proc. więcej niż na polską pomoc humanitarną w Syrii i wszędzie, skąd przybywają uchodźcy" – konkluduje autor.

"Forum" nr 25

Orient Express. Luksusowy pociąg uruchomiony został w 1883 roku przez Międzynarodową Kompanię Wagonów Sypialnych. Początkowo na trasie Paryż – Wenecja, stopniowo przedłużanej do Wiednia, Aten, a w latach 1919 – 1977 do Stambułu.

Wskutek spadku zainteresowania pasażerów zlikwidowany. Po raz kolejny reaktywowano go w 1992 r. I nadal kursuje. Na trasie Wenecja – Calais, z połączeniem do Londynu – przypomina "Suddeutsche Zeitung". Pasażerowie są gotowi słono zapłacić za podróż, byle oderwać się od rzeczywistości – opowiada " W doborowym składzie" Wolfgang Eipeldauer, historyk sztuki, który zatrudnił się jako steward. Popularności pociągowi przysporzyła m.in. Agata Christie i jej Herkules Poirot. Obrósł mitem. 30 – godzinna podróż kosztuje 2400 euro. W pociągu obowiązuje umiarkowana elegancja. W restauracji mężczyźni powinni nosić marynarki, a począwszy od pory obiadowej – krawat. I tyle. Stewardzi z kolei mają mieć zawsze czyste białe rękawiczki i nie wolno im używać zwrotów w rodzaju "O.K." Elementem gry jest tu rodzaj teatru. "Postrzegam siebie jako swego rodzaju reżysera. Daję małe impulsy, które prowadzą do tego, by było to wspaniałe przeżycie. Mówię gościom, że powinni włożyć coś wyjątkowego albo że warto akurat udać się do wagonu barowego. Kobietom zadaję pytanie: "Czy zabrała pani jakąś wyjątkową suknię na dzisiejszy wieczór?" Jeśli zrobię to przed południem, gość już wtedy zaczyna się cieszyć na to, co wydarzy się wieczorem." Ludzie szukają chwil niepodobnych do innych. Pociąg z lat 20., z przedziałami sypialnymi, srebrną zastawą, kryształowymi kieliszkami i trzema restauracjami nie jest czymś codziennym. Bywają stali goście. Pewien Austriak przejechał się pociągiem już 80 razy. Zawsze ma czarny smoking i poszetkę. "Nawiasem mówiąc, jest jedynym człowiekiem, którego w ciągu ostatnich dziesięciu lat widziałem ze szpilką do krawata." Trafiła się pani podróżująca z prochami ojca. Nie dożył wycieczki, którą mu obiecała, więc zabrała go w urnie. Pociąg nie ma Wi – Fi. Ale jest skrzynka na listy. Opóźnieniami nikt się nie martwi, a te się zdarzają. Wszak więcej czasu ma się na przygodę.

wybrała /ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ