reklama

"Nie godzę się na bezczeszczenie pamięci"

Na okładce

"Nie godzę się na bezczeszczenie pamięci"

Postawiony w 1946 roku pomnik ku czci czerwonoarmistów znajduje się przy ul. Piłsudskiego. Jego usunięcia od lat domaga się wiele środowisk w Starachowicach. Czy powinien zniknąć z miejskiego krajobrazu?

Zbliża się 17 stycznia, kolejna rocznica wyzwolenia Starachowic spod niemieckiej okupacji. Czy znowu wróci problem obelisku poświęconego żołnierzom Armii Czerwonej poległym w wyzwalaniu naszego miasta w 1945 r.? Czy znowu przyjdzie mi czytać artykuły prasowe z wielki tytułem "ma zniknąć"? Artykuły krzyczą "pomnik Armii Czerwonej", a na obelisku skromnie: "Bohaterom poległym w czasie wyzwolenia Starachowic spod niemieckiej okupacji". Jest ich siedmiu, pięciu znanych z imienia i nazwiska. Doczytałam się gdzieś, że czterech z nich to Polacy, którzy dołączyli do rosyjskiej armii ratując się z Syberii i łagrów. Byli silniejsi i młodsi od tych, którzy stamtąd nie mogli się wydostać.

Żołnierz nie jest politykiem, żołnierz otrzymuje broń, rozkaz i ma go wykonać. Oni szli na Berlin, to był ich cel. Nie wiem czy mieli świadomość jak daleko doszli, gdzie się znajdują. Wiedzieli, że w Polsce. Nie dotarli do celu. Po drodze, w Starachowicach złożyli daninę swojego życia. Być może swoim życiem ocalili życie dziadków lub ojców tych, którzy dziś podstępnie nocą bezczeszczą mogiłę, dokonując jej zniszczenia. Dlaczego nocą? Dlaczego nie są tak odważni jak ci co zginęli?. Czyich rozkazów słuchają, ci odważni inaczej. Czy są zainspirowani nawoływaniem byłego oficera LWP, który składał kiedyś przysięgę na wierność Związkowi Radzieckiemu? Pytania można by mnożyć.

Decyzją IPN z krajobrazu Polski mają zniknąć pomniki symbolizujące dominację sytemu komunistycznego nad naszym krajem, z wyjątkiem zbiorowych mogił, a tak oficjalnie sklasyfikowany jest obelisk przy ul. Marszałka Piłsudskiego. Jest na 7. pozycji objętych gminnym programem opieki nad zabytkami Starachowic.

Wzniecany w ostatnich latach i stale podsycany problem obelisku, stał się przedmiotem polemiki, dyskusji radnych, wymiany korespondencji i szeregu zabiegów zmierzających do unormowania sytuacji. Głos w tej sprawie zabierali już radni, prezydenci i wojewodowie. Są opinie, aby przenieść mogiły na wojskowy cmentarz w Kielcach. Przeciwny takiemu rozwiązaniu jest ambasador Federacji Rosyjskiej. Uważa, że stan obiektu jest dobry, a władze samorządowe powinny zapewnić mu należytą opiekę. Jako jedno z rozwiązań pojawiła się propozycja stowarzyszenia "KURS", które zobowiązuje się do bezpłatnego remontu pomnika. Prezydent Starachowic od kilku lat poszukuje honorowego rozwiązania sytuacji, korzystając ze wszystkich możliwych form podpowiedzi i decyzji. Jego stanowisko jest jednoznaczne cyt. "Żołnierzom, bez względu na narodowość, należy się spokój".

Dotychczasowy stan rzeczy umożliwia zarzucenie stronie polskiej, że nie zapewnia szacunku dla grobów obcych żołnierzy, czyli doczekamy się międzynarodowego wydźwięku! Miasto, które dało krajowi wielu wybitnych ludzi nauki, kultury, sztuki – staje się znane z nietolerancji, wandalizmu, braku poszanowania wyższych wartości, kultury. Dane mi było poznać wiele różnych cmentarzy w innych krajach. Wszędzie do śmierci człowieka (a tym bardziej żołnierza) podchodzi się po ludzku, takie ekscesy jak w Starachowicach nie przynoszą chluby. "Przechodniu powiedz Polsce...." powiedz (!), że jest to manipulowanie historią na użytek polityki, że przynosi miastu wstyd.

O godne traktowanie obelisku od lat ubiegają się organizacje, stowarzyszenia kombatanckie, osoby prywatne. Jestem córką Wyklętego Żołnierza Armii Krajowej, który już po wojnie zapłacił za to życiem. Pamiętam. Ale nie godzę się na bezczeszczenie pamięci żołnierzy, tchórzostwo i wandalizm nad grobami tych, co za nas oddali swoje życie.

Kinga Kozłowska

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ