reklama

Nasz telefon

Są takie miejsca

- Nawet się nie zdziwiłam, że przestępca wtargnął do starachowickiej placówki bankowej i ukradł z kasy sporo pieniędzy. Tego dnia o tej samej porze wracałam z pobliskich supermarketów i złościłam się, że wokół wyjątkowo ciemno. Nie dość że potykałam się na nierównościach, to jeszcze obawiałam się, że ktoś może mi wyrwać z ręki torby. Mimo że to prawie centrum miasta. Bo też w strategicznych miejscach nocą często bywa u nas nieprzyjemnie. Przed blokiem 22 na alei Armii Krajowej omal się nie zabiłam, usuwając się z wewnętrznej drogi przejeżdżającemu pojazdowi. Nie miałam pojęcia, że akurat tam są schodki i z nich spadłam. Bo ciemno. Idąc od ulicy Harcerskiej w stronę południowo - zachodnią też lepiej trzymać się za kieszeń i patrzeć pod nogi, bo nic w ciemnościach nie widać. Itd. Itd. A jakby tak raz i drugi samorządowcy przemierzyli późnym wieczorem pieszo miasto, może wytypowaliby newralgiczne punkty i przywrócili je cywilizacji – zauważa starachowiczanka.

Na czarno

- Proszę przyjrzeć się starachowickim przechodniom. Jesienno – zimową porą, jakby się umówili, preferują ciemne stroje wierzchnie. Do rzadkości należą jasne kurtki czy płaszcze. Wieczorem i nocą ludzie są zatem zupełnie niewidoczni na drodze. Zlewają się z jezdnią. O odblaskach pamiętają tylko niektórzy seniorzy. A właściwie seniorki, które odblaskowe zawieszki mają przy torebkach. W kioskach odblasków się nie uświadczy. Może w zabawkowych sklepach. Tyle że to trochę infantylnie zasłaniać się odblaskowym misiem, jak się ma więcej lat. Oczekuję od członków stowarzyszenia Bezpieczne Miasto zdecydowanej akcji uświadamiającej, popartej wręczaniem odblaskowych gadżetów starachowiczanom. A jeśli to zbyt duży koszt, proponowanie ich odpłatnie przy okazji rozmaitych spotkań, uroczystości, imprez, etc. Będzie z tego na pewno pożytek – przekonuje czytelnik.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ