reklama

Znowu chciał skakać z wiaduktu

3 godziny utrudnień w ruchu

Bezpieczeństwo

Znowu chciał skakać z wiaduktu

3 godziny utrudnień w ruchu

Ten sam mężczyzna, który 13 grudnia groził, że skoczy do rzeki z wiaduktu, w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia (25 grudnia) znów ponowił samobójczą próbę. Przez 3 godziny starachowicki wiadukt był całkowicie zamknięty.

Desperata zauważył około godziny 16.30 przejeżdżający wiaduktem kierowca. Telefon do KPP sprawił, że wszystkie służby ratunkowe i policja natychmiast wyjechały na miejsce zdarzenia – wiadukt przy ul. Wyszyńskiego. Desperatem okazał się mężczyzna w blond peruce i leginsach. Był to ten sam 42-latek, który kilka dni wcześniej, w tym samym miejscu, chciał skoczyć do rzeki.

Policjanci zablokowali ruch na wiadukcie i wezwali negocjatorów. Pojawili się również strażacy i ratownicy medyczni, inne załogi rozlokowały się w okolicach rzeki, a strażacy rozłożyli gdzie było możliwe skokochron. Policyjni negocjatorzy przez kilka godzin rozmawiali z desperatem i dopiero około godziny 19.30 udało im się odwieść go od skoku. Mężczyzna przeszedł na drugą stronę barierki i został przekazany załodze karetki pogotowia. Prawdopodobnie trafił pod obserwację psychiatryczną. Pod opieką lekarzy specjalistów był także po wydarzeniach z 13 grudnia, dlaczego nie został na dłużej zatrzymany w szpitalu?

Z relacji świadków wynikało, że 42-latek chwilę przed tym, jak pojawił się na wiadukcie, na pobliskiej stacji benzynowej kupił sobie piwo.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ