reklama

Napad na bank w centrum miasta

Zamaskowany mężczyzna zrabował kilkanaście tysięcy złotych

 

Sceny jak z filmu rozegrały się w placówce bankowej przy ul. Radomskiej w Starachowicach. Zamaskowany mężczyzna sterroryzował pracownicę i zażądał pieniędzy. Zabrał kilkanaście tysięcy złotych. 

Powoli robił się zmrok, 29 listopada, godz. 15.30. Dzień jak co dzień, praca firm w "żółtku" dobiegała końca. Nagle do placówki bankowej w tym biurowcu wtargnął zamaskowany mężczyzna. Napastnik na głowie miał kominiarkę, a w ręku prawdopodobnie nóż i przedmiot przypominający broń. Miał kobiecie kazać się nie ruszać, nie odzywać i zażądał wydania pieniędzy. Przerażona pracownica wydała gotówkę, a napastnik uciekł - według relacji świadków - pieszo.

Na miejsce natychmiast wezwano policjantów. Kilka radiowozów i kilkudziesięciu funkcjonariuszy, w tym kryminalni, od razu przystąpiło do czynności. Po kilkudziesięciu minutach na miejscu pojawił się także przewodnik z psem tropiącym. Policjanci tłumacząc się dobrem śledztwa nie mówią dużo o tej sprawie, ale do publicznej wiadomości podają rysopis sprawcy.

- Na tę chwilę mogę powiedzieć jedynie, że mężczyzna ukradł kilkadziesiąt tysięcy złotych. Napastnik miał około 175 cm wzrostu, w chwili napadu ubrany był w ciemną kurtkę z kapturem, bluzę czarno–bordową z kapturem, jasne spodnie dresowe i czarne buty - mówi asp. Monika Kalinowska, oficer prasowy KPP Starachowice.

Nieoficjalnie wiemy, że funkcjonariusze zabezpieczyli kilkanaście nagrań z kamer przemysłowych, które rejestrują obraz w okolicach miejsca napadu. Prokurator prowadzący sprawę nie zdecydował jednak o upublicznieniu wizerunku sprawcy napadu, choć nie można tego wykluczyć w kolejnych dniach.

- Trwają intensywne czynności policyjne, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to oczywiście udostępnimy nagrania z monitoringu. Z uwagi na dobro prowadzonego postępowania nie udzielamy na tym etapie żadnych informacji - powiedziała GAZECIE prokurator rejonowy, Eliza Juda.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ