reklama

To już święta?

W numerze

To już święta?

Pierwsza odsłona. W tym roku, dokładnie 17 października, zdarzyło mi się pić napój z butelki, na której widniała podobizna świętego Mikołaja. Zaznaczę, żeby nie było wątpliwości, że to była butelka z tego roku, a nie pozostałość po ubiegłorocznej produkcji.

Scena druga. W sobotę, 4 listopada udałem się do jednego ze sklepów, aby kupić znicze. Minęły zaledwie 3 dni od Wszystkich Świętych, kiedy w weekend chciałem odwiedzić groby jeszcze kilku bliskich osób. Na półkach sklepowych przeznaczonych na artykuły sezonowe próżno było jednak szukać zniczy. Trwała już zmiana ekspozycji i za chwilę główną ofertę miały stanowić artykuły bożonarodzeniowe. Znalazłem co prawda nagrobne świeczki, ale na jakimś wózku, ustawionym w zupełnie przypadkowym miejscu.

Ostatnia odsłona. Przedostatni dzień listopada. Jestem w trakcie wyjazdu służbowego. Z nieba najpierw pada deszcz, a później deszcz ze śniegiem. W końcu w okolicach Stąporkowa robi się biało. Niewiele później taka aura nadciąga również nad Starachowice, przykrywając późnojesienny, szary krajobraz pierzynką białego puchu. Robi się prawdziwa zima.

Która z tych trzech scen najlepiej kojarzy się ze świętami Bożego Narodzenia? Każdy zna swoją odpowiedź na to pytanie. Przyzwyczailiśmy się już do tego, że handel ma swoje prawa i błyskawicznie po Wszystkich Świętych znicze zastępowane są choinkami, bombkami i innymi świątecznymi artykułami. Natomiast w telewizyjnych i radiowych reklamach od blisko miesiąca króluje motyw prezentów. To wszystko – śnieg, sklepy w świątecznej odsłonie, bożonarodzeniowe dekoracje ulic, reklamy z motywem prezentów – tworzy atmosferę wyjątkowych świątecznych chwil. Choć chwila, która trwa blisko dwa miesiące, może być dla niektórych przytłaczająca. Z kolei szkoda przepuścić ten czas "przez palce" i "obudzić się" dopiero wieczorem 26 grudnia stwierdzając, że to już po świętach.

Chrześcijaństwo ma dla swoich wyznawców okres przygotowania do Bożego Narodzenia, który nazywa się Adwentem. Nie wnikając w szczegóły religijne tego pojęcia, można powiedzieć, że jest to czas oczekiwania i radosnego przygotowywania się do świąt. Chodzi nie tylko o zrobienie odpowiednich zakupów, przygotowywanie różnych potraw, uporządkowanie mieszkania, itp., ale przede wszystkim o poukładanie swoich spraw, o naprawę relacji z innymi, może bliskimi ludźmi, dokonanie wewnętrznego remanentu. Przynajmniej dla części z nas jest to męczące, kiedy na początku listopada z bramy cmentarnej jesteśmy od razu wpychani pod choinkę. Bez refleksji, bez spokoju, bez zastanowienia.

Można powiedzieć, że kiedyś tak nie było. Czas biegł wolniej, z radia i telewizji co rusz nie wyskakiwały Mikołaje, a święta zaczynały się o czasie, a nie 2 miesiące wcześniej. Tylko nie wszystkie aspekty "tamtych" czasów były równie korzystne i sprzyjające choćby świętowaniu Bożego Narodzenia. Dziś mamy inne problemy, związane bardziej z dylematami wyboru niż niedoboru. Dobrze byłoby się w tym wszystkim nie pogubić i przygotowania świąteczne zacząć od ludzi. Szczególnie tych, z którymi nie potrafimy się od dłuższego lub krótszego czasu dogadać, a którzy są dla nas tak bardzo cenni.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ