reklama

Nasz telefon

Ciemno, brudno i straszno

- Ulicy Podgórze należy szukać pod starachowickim wiaduktem. Nie radzę jednak po zmroku. Zejście do nie tak dawno oddanego tam bloku to karkołomny wyczyn. Miejsce jest zupełnie nieoświetlone. Bez latarki ani rusz. Nie do wiary, że niemalże w centrum miasta trzeba pamiętać o czymś takim, jak lampka! Na dodatek teren na samym dole jest wyjątkowo niechlujny. Jakby wszyscy amatorzy wyskokowych napojów organizowali tam biesiady, po sobie nie sprzątając! Gdyby koleżanka mnie do siebie nie zaprosiła, nie miałabym pojęcia, że zdarzają się u nas tak zapomniane przez Boga i ludzi miejsca – alarmuje starachowiczanka.

Prezydent tu zajrzał

- Ulicą Kościelną zwykłam chadzać bez rozglądania się wokół. Ulica, jak ulica, wydawało mi się. Dopóki nie spotkałam się w jej połowie ze znajomą, opiekującą się wnuczkiem. Codziennie przemierza tę trasę pchając wózek z dzieckiem. Widząc mnie naprzeciw, wręcz wykrzyczała całą swoją złość na administratorów tej części miasta. Że chodnik jest zupełnie nieprzyjazny rodzicom i opiekunom wędrującym tędy z maluchami. Rzeczywiście, znajoma była spocona, czerwona, a wózek niebezpiecznie podskakiwał na wyrwach i dziurach. To szlak dość uczęszczany, łączący dwa osiedla, dobrze więc, że został uwzględniony w najbliższych planach modernizacyjnych miasta, o czym ostatnio doniosłaś "Gazeto". I o czym natychmiast poinformowałam znajomą. Jest nadzieja, że prezydent szybko zaradzi kłopotowi, jak mniemam, nie tylko mojej znajomej. A przy okazji, podobnie niemiejsko wygląda ulica Słoneczna, krzyżująca się z ulicą Kościelną! – telefonuje starachowiczanka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ