reklama

Seks w małej szkole

Mimochodem

 

Gdybym nie usłyszała tego z ust matki 15 – latka, pewnie nie uwierzyłabym. Że to, co było kiedyś nie do pomyślenia, teraz bywa w niektórych środowiskach codziennością. I wcale nie tylko w dużych miastach.

Globalizacja sięgnęła wsi. A konkretnie – styl życia młodych w mieście i na wsi dziś różni się niewiele. Bo nawet jeśli w gminie nie ma centrum handlowego, to jest w zasięgu kilku, kilkudziesięciu kilometrów. A te łatwo pokonuje się własnym autem. Zresztą pojazdów jest kilka do wyboru w garażu albo przed domem. Ba, Internet zrównuje wszystkich. Zarówno w dostępie do informacji, jak i pod względem możliwości zakupowych. Wystarczy wpisać hasło i na ekranie wyświetla się jego opis, łącznie z filmami ilustrującymi stronę praktyczną. Inaczej mówiąc, rzeczywistość nie ma żadnych tajemnic dla młodych.

Półtorej dekady temu, początkujący rodzinny student stanął przed rodzicami z prośbą o zgodę na zamieszkanie w wynajętym lokum z rówieśnicą, też studiującą w tym samym mieście. I... spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem. Rodzicom bowiem trudno było zaakceptować fakt, że potomek osiągnął pełnoletność i może o sobie stanowić. Aspekt związków partnerskich w tym przypadku należy pominąć, gdyż nawet jeśli taki wchodziłby w grę, to dotyczyłby przecież dwojga już dorosłych ludzi, nawet bez względu na ich przekonania religijne.

Najpierw szokiem dla matki 15 –latka były w tym roku wizyty jednej z klasowych koleżanek syna, w godzinach dopołudniowych, kiedy chata wolna. Jako że za wiedzą starszyzny, więc początkowo zachodził do domu w tym czasie dziadek, pod pretekstem drobnych prac naprawczych. Niedługo później oniemiała, kiedy inna dziewczyna, po wspólnej nauce, postanowiła zostać na noc u kolegi. Jej matka nie miała nic przeciwko temu, co wyraźnie powiedziała w rozmowie telefonicznej skonsternowanej matce chłopca. Ponieważ dom jest duży, dziewczyna zajęła na noc pokój gościnny.

Kontrola rodziców wcale nie wyprowadziła 15- latka z równowagi. Specjalnie się nie obruszał, choć stwierdził, że – choć kochani - rodzice są mimo wszystko obciachowi. Jak na dzisiejsze czasy. Bo akurat to nie jego dziewczyna. Ba, co więcej, nie może zdecydować się na jednego spośród trzech innych kolegów, więc każdego... poznaje, używając biblijnej terminologii, jak Adam Ewę. I tu matce oczy stanęły w słup. Wyjąkała tylko, że gdyby syn nie potrafił powstrzymać – hmm... - emocji, niech pamięta, że istnieje coś takiego, jak środki antykoncepcyjne.

Młodzi uczą się w jednej z okolicznych szkół gminnych. Znikąd nie czerpią złych wzorów. Rodzice pracują, dziadkowie uprawiają gospodarstwa rolne. Tyle że wypada spytać, czy naprawdę chodzi o jakiekolwiek wzory? Że te, o których mowa, wydają się złe większości dorosłych? Co z tego, jeśli młodzież w to wchodzi.

Hipokryzją jest sądzić, że młodzi ludzie przed 18 - tką nic nie wiedzą o seksie, bo przecież wyeliminowano lekcje z tego zakresu z programów szkolnych. W dobie transparentnego świata nic się jednak nie ukryje. To, co niegdyś tylko kusiło, dziś znajduje się wręcz na talerzu. Brać i szaleć, nie czekać.

Jak na ironię, seks stał się tematem tabu. Ogródkowo tylko, w sposób pokrętny, pisze się o tym w specjalnie zamawianych podręcznikach dla szkół. Jakby młodzi ludzie zawsze byli za młodzi, by ich uświadomić. Po co wywoływać wilka z lasu? Tyle że ten wilk już dawno pożarł Czerwonego Kapturka, o czym doskonale wiedzą rodzice 15 –latka. Zadowoleni, że mają syna, a nie córkę w tym wieku. Na spotkaniach z nauczycielami tego tematu nie poruszą, gdyż pierwsi z tym, ich zdaniem, powinni wystąpić rodzice dziewczynek. A ci też się nie odważą, bo mogliby zostać źle odebrani. I choć seks w małej szkole się zdarza, to ... seksu w małej szkole nie ma. Może gdzie indziej, ale w starachowickim powiecie w żadnym razie. Tak zaklina rzeczywistość niejedna matka i niejeden ojciec. Na szczęście jest dobra nowina. W sukurs rodzicom idzie modelka Anja Rubik. Mobilizuje w sieci polskie społeczeństwo do dyskusji o edukacji seksualnej. Aż nie do wiary, że w czasach, kiedy wszechobecne staną się niedługo roboty, Polakom w takich sprawach, jak uświadamianie młodego pokolenia, potrzebna jest szczególna mobilizacja! Nie inaczej jednak, jeśli świadomie cofamy się w mroczny XIX wiek. I za wszelką cenę chcemy wierzyć, że dzieci... są od Boga.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ